* z perspektywy Angeliki *
(tydzień później)
-Jakieś plany na dziś?-zapytałam spoglądając na Karotkę i Kingę.
-Jak już Aga i Ala się obudzą to możemy przejść się do Mel.-odparła Kidżi, a na mojej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. Nigdy nie przepadałam za Melanie, a ona za mną. Coś tak czuję, że to spotkanie nie należałoby do najbardziej udanych, ale w końcu to znajoma Kingi, więc nie mogę zabronić jej się z nią spotykać.
-Może lepiej zaprosić ją tutaj?-zapytała Karolina, a ja spojrzałam na nią zabójczym wzrokiem. Jeszcze tego brakowało żeby diabła w czystej postaci do naszego domu przyprowadzać.
-Och! To wspaniały pomysł! Mogłaby poznać chłopaków.-powiedziała podekscytowana blondynka.
-Naprawdę chcecie ją poznawać z chłopakami? No błagam was...-powiedziałam i przewróciłam oczami.
-Oj tam, oj tam... Wiem, że za nią nie przepadasz, ale to nie znaczy, że nie możemy jej od czasu do czasu zaprosić. A poza tym sądzę, że mogłaby polubić chłopców.-wyjaśniła Kinga, a ja prychnęłam głośno.
-Właśnie tego się obawiam... Obawiam się, że mogłaby ich polubić.-odparłam kładąc nacisk na słowo polubić. Mel na pewno próbowałaby zrobić mi na złość, bo ja jako jedyna z całej naszej piątki za nią nie przepadam. Wiem, że ona jest jedną, wielką i chodzącą porażką.
-Nie mów mi, że będziesz zazdrosna?-zapytała Kinga unosząc jedną brew ku górze.
-Pff... Nie będę. O ile to ścierwo mnie nie zmusi.-ostatnie zdanie dodałam szeptem, jednak dziewczyny i tak je usłyszały.
-To znaczy, że jednak możesz być zazdrosna.... No, no... A o kogo?-zapytała Karotka poruszając brwiami.
-O nikogo.-odpowiedziałam oburzona i przewróciłam oczami.
-O Harrego?-zapytała Kinga, a ja spojrzałam na nią jak na chorą psychicznie.
-Nie, nie o Harrego.-odparłam całkowicie szczerze i uśmiechnęłam się lekko.
-To zapewne o Louisa!-wykrzyknęła Karolina, a ja wytrzeszczyłam oczy.
-Co?! O Louisa?! Pogrzało cię, czy co?! Ja nigdy nie byłabym zazdrosna o tego psychola.-warknęłam oburzona, a na mojej twarzy pojawił się niezidentyfikowany grymas.
-Czyli na pewno chodzi o niego.-skomentowała Karotka.
-Na sto procent.-dorzuciła Kidżi. Jakby wzrok mógł zabijać to miałabym dwie dziewczyny na sumieniu.
-O czym gadacie?-zapytała Ala, która właśnie przed chwilą razem z Agatą zjawiła się w salonie.
-O Melanie. Zaproponowałam, żeby do nas przyszła i poznała chłopaków, ale Andzia będzie zazdrosna o Lou.-powiedziała Kinga.
-Nieprawda! Ona kłamie! Ja po prostu jej nie lubię i nie chcę żaby zadawała się z moimi przyjaciółmi!-wykrzyczałam zdenerwowana.
-Wcale, że nie. Tobie chodzi o Louisa.-powiedziała Karotka, a ja przeklęłam ją pod nosem.
-Komu o mnie chodzi?!-dało się usłyszeć wrzask, a po chwili w salonie zjawili się chłopcy.
-Nikomu.-odparłam szybko i spojrzałam na Agę, która właśnie miała zabrać głos. Widząc moją złość uśmiechnęła się tylko i nic nie powiedziała.
-Ale słyszałem, że ktoś mówił, że chodzi o mnie.-wyjaśnił Lou i zmarszczył czoło.
-Przesłyszałeś się.-skomentowała Ala, a on wzruszył ramionami.
-Macie jakieś ciekawe plany na dziś?-zapytał Zayn i usiadł obok nas na kanapie.
-Cóż... Mamy zamiar zaprosić naszą przyjaciółkę Melanie. Moglibyście ją poznać. Jest bardzo miła.-powiedziała Kidżi, a ja prychnęłam głośno. Melanie nie jest moją przyjaciółką i z całą pewnością nie jest bardzo miła.
-A ładna jest?-zapytał Harry.
-Bardzo.-odparła Ala i wyszczerzyła się.
-Zupełnie jak skrzyżowanie szczura i karalucha.-powiedziałam przesłodzonym tonem i uśmiechnęłam się uroczo.
-O... A więc coś w typie Hazzy.-powiedział Lou, a wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem.
***
-Cześć Mel!-wydarła się Kinga i poleciała uściskać tą małpę. Prychnęłam tylko cicho i przewróciłam oczami.
-No cześć.-odparła tym swoim piskliwym głosikiem i uśmiechnęła się niewinnie.
-Tak, tak... Może lepiej poznaj już ją z chłopakami, niech posiedzi pięć minut i spada.-powiedziałam najmilszym tonem na jaki było mnie stać i posłałam jej wymuszony uśmiech.
-Angelika weź ty się uspokój.-skomentowała Alicja.
-Spoko foko.-powiedział Lou i przytulił mnie od tyłu.
-No więc chciałabym ci przedstawić naszych zwariowanych przyjaciół... To jest Harry, Liam, Zayn, Niall i Louis.-powiedziała Kidżi i wskazała na chłopaków.
-Miło mi was poznać.-powiedziała Melanie i posłała im promienny uśmiech.
-Nam również jest bardzo miło.-odparł Liam i odwzajemnił uśmiech.
-Chodźmy do salonu i pogadamy.-powiedziała Karotka, a my wszyscy poszliśmy za nią do salonu. Lou usiadł na kanapie i poklepał miejsce obok siebie patrząc na mnie z uśmiechem. Miałam zamiar usiąść obok niego, ale niestety ktoś mnie wyprzedził i chyba każdy doskonale wie kto... Spojrzałam na dziewczynę piorunującym spojrzeniem i oparłam się o ścianę lustrując całe towarzystwo moim spojrzeniem. Nie bardzo miałam ochotę angażować się w ich rozmowy. Usiadłam sobie pod ścianą i wyciągnęłam telefon. Po jakichś 30 minutach ktoś raczył szturchnąć mnie w ramię.
-Chodź Andzia. Gramy w prawdę i wyzwanie.-powiedziała Aga i uśmiechnęła się. Niechętnie wstałam z pod ściany i usiadłam ze wszystkimi w kółeczku. Pierwsza kręciła Agata. Wypadło na Mel.
-Biorę pytanie.-powiedziała i zachichotała. Jej zachowanie doprowadza mnie do szału... Trzymajcie mnie ludzie, żebym nie wstała i jej nie przywaliła.
-Który z chłopaków podoba ci się najbardziej?-zapytała Agata, a dziewczyna udawała zamyśloną.
-Louis.-powiedziała z uśmiechem i spojrzała na mnie z wyższością. Zmrużyłam oczy i zacisnęłam usta w prostą linię. Teraz to już naprawdę mam ochotę obić jej tą krzywą mordę. Ona za wszelką cenę próbuje mnie zdenerwować! Po chwili chwyciła butelkę i zakręciła nią. Tym razem wypadło na mnie. No zajebiście...
-Biorę pytanie, bo twoje wyzwanie mogłoby mnie zabić.-powiedziałam, a ona spojrzała na mnie ze złością.
-No to pozwolisz, że zapytam o to samo co Agata.-oznajmiła i uśmiechnęła się.
-Pytasz o to samo, bo nie masz mózgu i trudno ci myśleć? Okej, rozumiem.-powiedziałam i uśmiechnęłam się złośliwie.
-Ha ha ha... Odpowiadaj. Tylko pamiętaj... Nie można kłamać.-powiedziała z sarkazmem i posłała mi pełne pogardy spojrzenie. Uważajcie, bo już się jej boję...
-Nie mam zamiaru kłamać... A odpowiedź brzmi Lou.-rzekłam ze spokojem.
-Skoro mi się podoba to tobie też?-zapytała złośliwie, a ja już nie wytrzymałam. Rzuciłam się na nią i zaczęłam szarpać za te jej kłaki. Ona piszczała jak mała dziewczynka i zaczęła dziwacznie machać rękami. Szarpałyśmy się tak jeszcze przez jakiś czas, dopóki chłopcy nas nie rozdzielili.
-Co ja ci zrobiłam, że mnie tak nie lubisz?-zapytała Melanie ze łzami w oczach.
-Trzymajcie mnie, bo jej tak przypierdolę, że się szmata nigdy nie pozbiera!-warknęłam i zaczęłam wyrywać się w jej stronę.
-USPOKÓJ SIĘ!-krzyknęła Kinga i spojrzała na mnie ze złością.
-Aha! Czyli to jest moja wina?!-zapytałam, a ona nic mi nie odpowiedziała tylko spojrzała gdzieś w bok...
-No jasne, że to moja wina, bo przecież twoja kochana Melcia nigdy nic złego nie zrobiła.-powiedziałam ze smutkiem w głosie i poszłam do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i osunęłam się po drzwiach. Podciągnęłam kolana pod brodę i oparłam na nich głowę. Byłam zła i smutna zarazem. Moja przyjaciółka twierdzi, że cała to złość to jest moja wina, a to wcale nie jest prawda. Po prostu Melanie za wszelką cenę chce mi zrobić na złość.
***
Obudziłam się na podłodze i przetarłam oczy. Podczas mojego zamyślenia musiałam zasnąć... Spojrzałam na zegarek. Jest godzina 15:20. Zeszłam na dół o salonu i co tam zobaczyłam? Całe towarzystwo śmiało i wygłupiało się w najlepsze, a ta flądra Melanie siedziała na kolanach Louisa. Stanęłam w drzwiach i nawet nie drgnęłam. Zupełnie tak jakby ktoś przytwierdził moje kończyny do podłogi. W końcu Mel zauważyła mnie i posłała mi złośliwy uśmiech. Zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała go w policzek. Rozmawiali jeszcze przez jakiś czas i w końcu zostałam zauważona.
-Angelika!-powiedział Lou i uśmiechnął się. Posadził Melanie obok siebie i poklepał swoje kolana.
-Nie będę wam przeszkadzać.-powiedziałam tylko i odwróciłam się na pięcie. Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku. Usiadłam przy stole i zamyśliłam się. Upiłam łyk soku jabłkowego i usłyszałam, że ktoś wchodzi do kuchni.
-Co? Zazdrosna?-zapytała Melanie i poruszyła brwiami-Mam zamiar zabawić się trochę z tym twoim lalusiowatym kolegą. A wiesz dlaczego? Bo cię nie lubię... Inaczej nawet bym na niego nie spojrzała.-powiedziała i zaśmiała się.
-Fajnie wiedzieć, że traktujesz moich przyjaciół jak przedmioty.-odparłam jej ze spokojem.
-Dla mnie to jest przyjemność. Jakbyś się jeszcze rozpłakała to byłabym całkowicie dumna z siebie.-powiedziała z szyderczym uśmiechem.
-Wiesz co? Mi możesz ubliżać i możesz mnie dręczyć, ale nie mieszaj w to tych na których mi zależy.-powiedziałam i spojrzałam na nią zaszklonymi oczami. Ta tylko prychnęła z pogardą.
-A co? Zakochałaś się biedaczku, ale on ma cię gdzieś? Och to takie smutne... Jak widzisz ten laluś woli mnie. Nic dziwnego...-powiedziała i zaśmiała się. Już miałam zabrać głos, ale ktoś mi przerwał.
-Fajnie wiedzieć, że jestem lalusiowaty.-powiedział Lou, który nagle wszedł do kuchni. Mel spojrzała na niego przerażona.
-Ale ty... Ale ja... Ja tylko żartowałam.-powiedziała zdziwiona dziewczyna.
-Tak z całą pewnością żartowałaś, a teraz powinnaś już się ulotnić jeśli nie chcesz by ktoś jeszcze dowiedział się o tym wszystkim.-powiedział chłopak i posłał jej wymuszony uśmiech. Ta tylko pokiwała głową i wyszła z kuchni.
-Wszystko słyszałeś?-zapytałam go zdziwiona, a on pokiwał głową na tak i wzruszył ramionami.
-Fajnie wiedzieć, że ci na mnie... To znaczy na nas wszystkich zależy.-powiedział i uśmiechnął się.
-Teraz przynajmniej ty wiesz jaka ona naprawdę jest.-odparłam i także uśmiechnęłam się lekko.
-Dobrze, że jej wtedy przywaliłaś.-powiedział Louie i wyszczerzył swe ząbki w uśmiechu.
-Kiedy?-zapytałam zdziwiona. Dopiero po chwili przypomniałam sobie sytuację podczas grania w butelkę.
-No wtedy po tym pytaniu, pamiętasz?-spytał i zmarszczył czoło, a ja pokiwałam głową.
-Chodźmy do salonu... Mam nadzieję, że Melanie już sobie poszła.-powiedziałam i obydwoje wyszliśmy z kuchni.
* z perspektywy Karoliny *
-Ciekawe dlaczego sobie poszła. Myślałam, że zostanie na noc.-powiedziała zawiedziona Kinga i westchnęła głośno.
-A Andzia jej nic nie nagadała?-zapytałam, a Kidżi wzruszyła tylko ramionami. Po chwili w salonie zjawiła się uśmiechnięta Andzia wraz z Louisem.
-A co ty taka szczęśliwa?-zapytał Niall.
-Bo Mel sobie poszła.-powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Czyli to twoja wina, że sobie poszła?-zapytała Kinga i uniosła jedną brew ku górze.
-Nie. To moja wina. Ja jej powiedziałem, żeby lepiej się stąd ulotniła.-powiedział Louis, a każdy spojrzał na niego zdziwiony.
-Dlaczego tak powiedziałeś?-zapytała Ala.
-Bo usłyszałem co powiedziała ta wredna małpa.-odparł ze spokojem i usiadł na kanapie.
-A co powiedziała?-zapytałam wpatrując się w niego z zaciekawieniem.
-Nie będę teraz przytaczał. Co powiedziała to powiedziała i tyle.-stwierdził i wzruszył ramionami.
-To może obejrzymy teraz jakiś film?-zapytał Zayn.
-Możemy obejrzeć... Może państwo Tomlinson coś wymyślą?-zapytałam i poruszyłam brwiami.
-Ja tam stawiam na horror, ale jaki to już niech wybierze panienka Malik.-powiedział Lou i uśmiechnął się serdecznie. Spojrzałam na niego ze złością i udałam obrażoną.
-Dobra, dobra... Koniec tych waszych kłótni kochasie. Możemy obejrzeć Rec.-zaproponował Hazza i uśmiechnął się.
-Ale to jest podobno bardzo straszne.-powiedziałam i wzdrygnęłam się.
-No i o to w tym chodzi.-powiedziała Agata i po chwili włączyła film.
-Zgaście światło.-powiedziała Andzia. Podniosłam się z ziemi i szybko wyłączyłam światło po czym usiadłam z powrotem na miejsce. Film nie zaczynał się zbyt ciekawie, ale potem było coraz straszniej. To wszystko wygląda tak realistycznie.
-O Boże!-krzyknęłam po chwili i wbiłam paznokcie w rękę Zayna.
-Ał! Proszę cię nie atakuj mnie więcej.-powiedział chłopak, a ja uśmiechnęłam się przepraszająco.
-Nie chciałam. Po prostu się wystraszyłam.-wyjaśniłam i puściłam jego rękę.
-To następnym razem nie wbijaj mi paznokci w skórę tylko zasłoń oczy, albo się przytul, albo cokolwiek innego. Bylebyś tylko nie używała przemocy.-powiedział, a ja zaśmiałam się cicho.
-Niech oni tam nie idą!-wydarł się Niall i aż podskoczył ze strachu. Wszyscy roześmialiśmy się głośno, a on oburzył się.
-Obiecuję wam, że dzisiaj sam nie zasnę!-powiedział blondyn i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-To weźmiesz sobie Kingę i będziesz miał z głowy.-skomentował Lou i wyszczerzył się.
-No i dobrze!-powiedział Nialler dalej udając wielce obrażonego.
-A ja nie mam tu nic do gadania?-zapytała Kinga i uniosła brew ku górze.
-Nie!-odpowiedzieliśmy chórkiem, a ona spojrzała na nas jak na idiotów. Nagle za oknem było widać błysk i usłyszeliśmy grzmot.
-O nie! Burza idzie!-wrzasnął przerażony Niall i szybko pobiegł zapalić światło.
-Spokojnie Nii. To tylko burza.-powiedziała Alicja i uśmiechnęła się lekko. Nagle jednak światło zgasło, a telewizor wyłączył się.
-Ja nie chcę umierać! Jestem za młody! Jeszcze tyle rzeczy w życiu nie zrobiłem!-darł się spanikowany blondyn i biegał po całym salonie machając rękami.
-SPOKOJNIE! TO TYLKO BURZA!-wydarła się Andzia, a chłopak natychmiastowo zamknął się i usiadł obok nas na kanapie.
-Ale i tak przyznasz, że jest nieco strasznie. Jest noc, nie mamy prądu i na dodatek jest burza.-powiedziałam i wzdrygnęłam się.
-Trzeba to przeżyć. Niech każdy znajdzie sobie miejsce, zgarnie poduszkę i spróbuje zasnąć.-powiedział Liam, a każdy zrobił to o co prosił. Wzięłam jedną z poduszek i podłożyłam ją sobie pod głowę. Rozejrzałam się i westchnęłam cicho. Kompletnie nic nie było widać... Poszturchałam osobę leżącą obok mnie chcąc sprawdzić kto to, ponieważ przez te całe zamieszanie z burzą i poduszkami każdy zmienił swoje miejsce siedzenia.
-Co się dzieje?-usłyszałam obok siebie głos Zayna.
-Nic, nic... Chciałam sprawdzić kto to, bo nie wiem czy mogę się przytulić i spać bezpiecznie.-powiedziałam z uśmiechem.
-A do kogo nie chciałabyś się przytulić?-zapytał zdziwiony chłopak.
-Na przykład do Harrego, czy Nialla. Podobno strasznie się kręcą, więc bym dostała.-wyjaśniłam o Zayn zaśmiał się.
-Jakbyś dostała to byś zrozumiała jak to jest nagle zostać uderzonym.-powiedział ze śmiechem, a ja wzruszyłam tylko ramionami. Wtuliłam się w jego ramię i westchnęłam cicho. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Co chwila jakiś głośniejszy grzmot sprawiał, że cała aż podskakiwałam ze strachu.
-Karolina wyluzuj się. Przecież jesteśmy w domu i nic się nie stanie.-powiedział Zayn, a ja pokiwałam tylko głową. Po chwili zauważyłam w oknie jakąś postać i przełknęłam głośno ślinę. Poszturchałam bruneta w ramię, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co jest?-zapytał dokładnie lustrując mnie swoimi czekoladowymi oczami.
-Patrz tam.-wyszeptałam i wskazałam na okno.
-O cholera!-warknął i natychmiastowo poderwał się na nogi. Niepewnie podszedł do okna i wyjrzał przez nie.
-Nic tam już nie ma.-powiedział wracając na miejsce.
-Ale było.-stwierdziłam i przytuliłam się do niego przerażona.
-Wiem, że było... Chcesz obudzić resztę?-zapytał, a ja pokiwałam przecząco głową. Jeszcze tego brakowało, żeby oni wzięli nas za wariatów, którzy w oknie widzą straszną postać. Na pewno by nam uwierzyli... Nie ma co...
-Nie będę mogła zasnąć.-powiedziałam najspokojniej jak umiałam.
-Ja też.-powiedział i uśmiechnął się lekko. Nagle okno zaskrzypiało i otworzyło się wpuszczając do środka powiew wiatru i zimne krople deszczu.
-Z... Zayn? Idziemy zamknąć okno?-zapytałam przestraszona, a on pokiwał głową. Obydwoje wstaliśmy z kanapy i wolnym krokiem podeszliśmy do okna. Zamknęliśmy je szybko i wróciliśmy na miejsce.
-Nie zasnę na pewno.-oznajmiłam i po raz kolejny po moim ciele przeszedł dreszcz.
-Co masz zamiar robić przez ten czas?-zapytał brunet spoglądając na mnie.
-Sama nie wiem.-odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Cicho tam, bo ja chcę spać!-jęknął Louis i rzucił w nas poduszką.
-Okej, okej...-powiedział Zayn i westchnął cicho.
-Może jednak spróbujemy zasnąć.-zaproponowałam, a brunet przytaknął. Wtuliłam się w poduszkę i podkuliłam nogi. Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć, nie myśląc o wcześniejszych wydarzeniach. Po około godzinie wreszcie mi się udało...
-O Boże!-krzyknęłam po chwili i wbiłam paznokcie w rękę Zayna.
-Ał! Proszę cię nie atakuj mnie więcej.-powiedział chłopak, a ja uśmiechnęłam się przepraszająco.
-Nie chciałam. Po prostu się wystraszyłam.-wyjaśniłam i puściłam jego rękę.
-To następnym razem nie wbijaj mi paznokci w skórę tylko zasłoń oczy, albo się przytul, albo cokolwiek innego. Bylebyś tylko nie używała przemocy.-powiedział, a ja zaśmiałam się cicho.
-Niech oni tam nie idą!-wydarł się Niall i aż podskoczył ze strachu. Wszyscy roześmialiśmy się głośno, a on oburzył się.
-Obiecuję wam, że dzisiaj sam nie zasnę!-powiedział blondyn i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-To weźmiesz sobie Kingę i będziesz miał z głowy.-skomentował Lou i wyszczerzył się.
-No i dobrze!-powiedział Nialler dalej udając wielce obrażonego.
-A ja nie mam tu nic do gadania?-zapytała Kinga i uniosła brew ku górze.
-Nie!-odpowiedzieliśmy chórkiem, a ona spojrzała na nas jak na idiotów. Nagle za oknem było widać błysk i usłyszeliśmy grzmot.
-O nie! Burza idzie!-wrzasnął przerażony Niall i szybko pobiegł zapalić światło.
-Spokojnie Nii. To tylko burza.-powiedziała Alicja i uśmiechnęła się lekko. Nagle jednak światło zgasło, a telewizor wyłączył się.
-Ja nie chcę umierać! Jestem za młody! Jeszcze tyle rzeczy w życiu nie zrobiłem!-darł się spanikowany blondyn i biegał po całym salonie machając rękami.
-SPOKOJNIE! TO TYLKO BURZA!-wydarła się Andzia, a chłopak natychmiastowo zamknął się i usiadł obok nas na kanapie.
-Ale i tak przyznasz, że jest nieco strasznie. Jest noc, nie mamy prądu i na dodatek jest burza.-powiedziałam i wzdrygnęłam się.
-Trzeba to przeżyć. Niech każdy znajdzie sobie miejsce, zgarnie poduszkę i spróbuje zasnąć.-powiedział Liam, a każdy zrobił to o co prosił. Wzięłam jedną z poduszek i podłożyłam ją sobie pod głowę. Rozejrzałam się i westchnęłam cicho. Kompletnie nic nie było widać... Poszturchałam osobę leżącą obok mnie chcąc sprawdzić kto to, ponieważ przez te całe zamieszanie z burzą i poduszkami każdy zmienił swoje miejsce siedzenia.
-Co się dzieje?-usłyszałam obok siebie głos Zayna.
-Nic, nic... Chciałam sprawdzić kto to, bo nie wiem czy mogę się przytulić i spać bezpiecznie.-powiedziałam z uśmiechem.
-A do kogo nie chciałabyś się przytulić?-zapytał zdziwiony chłopak.
-Na przykład do Harrego, czy Nialla. Podobno strasznie się kręcą, więc bym dostała.-wyjaśniłam o Zayn zaśmiał się.
-Jakbyś dostała to byś zrozumiała jak to jest nagle zostać uderzonym.-powiedział ze śmiechem, a ja wzruszyłam tylko ramionami. Wtuliłam się w jego ramię i westchnęłam cicho. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Co chwila jakiś głośniejszy grzmot sprawiał, że cała aż podskakiwałam ze strachu.
-Karolina wyluzuj się. Przecież jesteśmy w domu i nic się nie stanie.-powiedział Zayn, a ja pokiwałam tylko głową. Po chwili zauważyłam w oknie jakąś postać i przełknęłam głośno ślinę. Poszturchałam bruneta w ramię, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co jest?-zapytał dokładnie lustrując mnie swoimi czekoladowymi oczami.
-Patrz tam.-wyszeptałam i wskazałam na okno.
-O cholera!-warknął i natychmiastowo poderwał się na nogi. Niepewnie podszedł do okna i wyjrzał przez nie.
-Nic tam już nie ma.-powiedział wracając na miejsce.
-Ale było.-stwierdziłam i przytuliłam się do niego przerażona.
-Wiem, że było... Chcesz obudzić resztę?-zapytał, a ja pokiwałam przecząco głową. Jeszcze tego brakowało, żeby oni wzięli nas za wariatów, którzy w oknie widzą straszną postać. Na pewno by nam uwierzyli... Nie ma co...
-Nie będę mogła zasnąć.-powiedziałam najspokojniej jak umiałam.
-Ja też.-powiedział i uśmiechnął się lekko. Nagle okno zaskrzypiało i otworzyło się wpuszczając do środka powiew wiatru i zimne krople deszczu.
-Z... Zayn? Idziemy zamknąć okno?-zapytałam przestraszona, a on pokiwał głową. Obydwoje wstaliśmy z kanapy i wolnym krokiem podeszliśmy do okna. Zamknęliśmy je szybko i wróciliśmy na miejsce.
-Nie zasnę na pewno.-oznajmiłam i po raz kolejny po moim ciele przeszedł dreszcz.
-Co masz zamiar robić przez ten czas?-zapytał brunet spoglądając na mnie.
-Sama nie wiem.-odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Cicho tam, bo ja chcę spać!-jęknął Louis i rzucił w nas poduszką.
-Okej, okej...-powiedział Zayn i westchnął cicho.
-Może jednak spróbujemy zasnąć.-zaproponowałam, a brunet przytaknął. Wtuliłam się w poduszkę i podkuliłam nogi. Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć, nie myśląc o wcześniejszych wydarzeniach. Po około godzinie wreszcie mi się udało...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz