środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział Siedemnasty

* z perspektywy Angeliki *

-Słuchamy.-powiedziała Karolina i przysiadła na jednym z foteli.
-A więc w tym roku szkolnym będziecie musiały dość często znosić towarzystwo pana Stylesa, ponieważ postanowił on kontynuować naukę w szkole publicznej.-powiedział Liam i spojrzał na Harrego, który uśmiechał się od ucha do ucha.
-A co z koncertami, trasą, płytą i w ogóle?-zapytałam i zmarszczyłam czoło.
-Cóż... Czasami będę musiał opuścić kilka dni w szkole, ale w następną trasę wybieramy się dopiero po zakończeniu tego roku szkolnego. A jeśli chodzi o płytę to nie ma się o co martwić. Do końca wakacji powinniśmy wyrobić się z większością roboty, a później to już będzie z górki.-wyjaśnił Harry.
-Cieszycie się, że będzie chodzić do szkoły z panem Stylesem?-zapytał Lou i zaśmiał się.
-Szczerze? Będziemy bały się ataku psychofanek.-odparła Karotka i wzdrygnęła się na samą myśl o tym. Nienawistne spojrzenia i docinki rzucane w twoim kierunku nie należą do tych najfajniejszych.
-A skoro już dowiedziałyście się najważniejszego to poinformujemy was też iż jutro odbędzie się nasz wywiad o godzinie dokładnie 17:30.-dodał Liam spoglądając na nas z pełną powagą.
-To fajnie. A o czym będziecie opowiadać?-zapytałam i rozejrzałam się w poszukiwaniu wolnego miejsca by usiąść. Jako, że wszystko było zajęte to klapnęłam sobie na kolankach u zacnego Harrego.
-Ej... Bo się obrażę.-powiedział Louis i zrobił naburmuszoną minę.
-Jak zwykle będziemy opowiadać o naszych planowanych koncertach, trasach koncertowych, o pracy nad płytą, o sesjach zdjęciowych, o naszych związkach. Nic nowego...-powiedział Liam kompletnie ignorując wielce oburzonego Louisa, który zasiadł na środku dywanu i gadał o naszej nienawiści do jego osoby.
-Zaraz, zaraz... O związkach? To znaczy... Macie zamiar mówić o nas?-zapytała Karolina dla jasności.
-Taki był początkowy plan, ale jeśli nie chcecie byśmy o was wspominali zawsze można ustalić inną wersję naszej znajomości.-oznajmił Li.
-Nie, nie trzeba.-powiedziałam i uśmiechnęłam się-Myślałam, że to raczej wy nie będziecie chcieli o nas wspominać.-dodałam po chwili, a wszyscy spojrzeli na mnie jak na idiotkę.
-Niby dlaczego miałoby tak być?-zapytał Lou, który właśnie skończył użalać się nad własnym życiem.
-No nie wiem. Tak jakoś wpadło mi to do głowy. Może byście się nas wstydzili, czy coś...-wyjaśniłam i wzruszyłam ramionami.
-Ciebie chyba pojebało słoneczko.-powiedział Louie i uśmiechnął się uroczo.
-Ej... Bo się obrażę.-powiedziałam i zmarszczyłam czoło niezadowolona.
-Powiedziałaś dokładnie to samo co ja wcześniej.-stwierdził szatyn i wyszczerzył się szeroko.
-No widzisz?-powiedziałam i zaśmiałam się. Po chwili podniosłam swój gruby tyłek z Harrego i przysiadłam sobie na dywanie obok Louisa. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć on podniósł się z podłogi i zajął moje wcześniejsze miejsce.
-Ej! Ty ciulu! Ja tu do ciebie przyszłam, a ty uciekasz do Harrego.-powiedziałam urażona z wyrzutem spoglądając na uśmiechniętego szatyna.
-No bo Harry mnie kocha bardziej.-powiedział Lou.
-A wcale, że nie.-wtrącił Hazz i zepchnął Louisa na ziemię.
-Zraniłeś mnie ty brutalu. Ja zaraz... Zaraz...-jąkał się Louie i rozglądał po całym pokoju w końcu chwycił do ręki jakiś patyk i wycelował nim w Harrego.
-Avada Kedavra!-wykrzyknął i zaczął machać patykiem na wszystkie strony.
-O nie!-wykrzyknął Harry i udawał zabitego zsuwają się z kanapy.
-Ha! Wygrałem!-pisnął uradowany szatyn i zaczął odstawiać jakieś dzikie tańce szczęścia.
-Wiecie co dziewczyny? Cieszcie się, że Louis nie będzie chodził z wami do szkoły. Tego byście chyba nie przeżyły.-stwierdził Liam, a my wybuchnęłyśmy śmiechem.

***

-Ej, patrzcie. Odgryzłam mu nóżki, rączki i twarz.-oznajmiła Karolina pokazując nam w połowie zjedzonego misia żelka.
-Ty brutalu.-powiedziałam i przewróciłam oczami.
-Ja nie jestem brutalna. Ja jestem... Nietypowa.-powiedziała i dumnie wypięła swą pierś do przodu.
-Och, ty nietypowa osobo!-powiedziałam z udawanym przejęciem, a dziewczyna wybuchła śmiechem.
-Louis... A ty umiesz jeździć na rolkach?-zapytałam i spojrzałam na szatyna, który podbierał Karolinie żelki.
-Nie. Mam rolki, ale po tym jak dwa miesiące temu skręciłem sobie na nich kostkę zrezygnowałem z nauki.-wyjaśnił chłopak i wzruszył ramionami.
-Karolciu masz może ochotę pobawić się w nauczycielkę jazdy na rolkach?-zapytałam i poruszyłam brwiami.
-No pewnie!-wykrzyknęła uradowana i obie spojrzałyśmy na Lou proszącym wzrokiem.
-O nie! Nie dam się wrobić! Nie ma mowy.-powiedział od razu gestykulując przy tym.
-Oj no prosimy...-powiedziałyśmy w tym samym czasie z proszącą miną.
-Louis, masz się zgodzić, bo nie będzie seksu!-wykrzyknął Harry, a my wszyscy spojrzeliśmy na niego z głupim wyrazem twarzy.
-No tak powinnaś powiedzieć to by się od razu zgodził.-dodał po chwili loczek, a ja chwyciłam jedną poduszek i rzuciłam w niego. Ten zdążył jednak wybiec z salonu.
-Nie trafiłaś!-krzyknął tryumfalnym tonem. Po chwili dało się usłyszeć jakiś huk i głośny jęk bólu-Ała! Pieprzone drzwi!-wykrzyknął loczek, a cała nasza trójka wybuchnęła głośnym napadem śmiechu.
-Śmiejcie się, śmiejcie. Jak wam się coś stanie też będę się śmiał!-powiedział oburzony Harry i najprawdopodobniej poszedł do swojego pokoju.
-No to Lou... Zgadzasz się?-zapytałam spoglądając na niego. Ten tylko westchnął i pokiwał twierdząco głową.
-No to świetnie.-powiedziała Karotka i uśmiechnęła się.

* z perspektywy Karoliny *

-Harry, nie to, że się czepiam, ale mógłbyś przestać obrzucać mnie żelkami?-zapytałam grzecznie, a on w odpowiedzi rzucił we mnie kolejnym żelkiem, który wpadł mi za koszulkę. Przewróciłam oczami i starałam się nie zwracać na niego uwagi. Z każdą chwilą jednak byłam coraz bardziej zdenerwowana. Kiedy po raz kolejny jeden z żelków wylądował mi za koszulką moja cierpliwość się skończyła.
-Przestań, bo zaraz będziesz to wyciągać!-wykrzyknęłam spoglądając na niego ze złością. On tylko uśmiechnął się i poruszył brwiami.
-Ja to tam mogę to wyciągnąć.-powiedział po chwili, a ja skrzywiłam się.
-Po zastanowieniu stwierdzam, że jednak nie musisz tego wyciągać.-oznajmiłam i sama wyciągnęłam tego żelka.
-No wiesz... Dla mnie to nie byłby żaden problem.-powiedział z perfidnym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy.
-Wiem i właśnie dlatego zrezygnowałam.-powiedziałam, a on wzruszył ramionami.
-Ej Karolina!-wykrzyknął nagle Zayn zjawiając się w salonie.
-Co?-zapytałam spoglądając na niego z zaciekawieniem.
-Jesteś w podróżnikiem w czasie?-spytał z powagą wymalowaną na twarzy.
-No pewnie! Jestem też podróżnikiem międzygalaktycznym!-wykrzyknęłam i uśmiechnęłam się.
-Nie! Wszystko zjebałaś! Masz powiedzieć nie, dlaczego.-oznajmił wymachując rękami.
-Eee... Okej, a więc... Nie, dlaczego?-zapytałam i przewróciłam oczami.
-Bo wyglądasz jak moja przyszła żona.-powiedział i uśmiechnął się z dumą.
-Ale ty masz teksty na podryw.-wtrącił Harry, a Zayn spiorunował go spojrzeniem.
-Wyszłoby lepiej, gdyby Karolina od razu powiedziała nie, dlaczego.-wyjaśnił i usiadł obok nas na kanapie.
-Ej, Karolina... Twierdzisz, że jestem wybrykiem natury?-zapytał nagle Harry.
-Szczerze?-zapytałam i uniosłam jedną brew ku górze.
-Yup.-odpowiedział szybko i wpatrywał się we mnie z oczekiwaniem na odpowiedź.
-Tak.-odparłam po chwili.
-Ouch.-mruknął tylko pod nosem i zmarszczył brwi.
-Chciałeś szczerej odpowiedzi to ją dostałeś. Nie masz mieć o co pretensji.-dodałam po chwili, a on pokiwał głową. Nagle do salonu wbiegła zdyszana Agata.
-Nie uwierzycie co się stało!-wykrzyknęła.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział Szesnasty

 * z perspektywy Angeliki *

-Dziś jedziemy nad jezioro.-oznajmiła ze spokojem Ala i uśmiechnęła się lekko.
-Sami, czy macie zamiar zabrać jeszcze kogoś?-zapytałam.
-Planowaliśmy zgarnąć jeszcze Nathana i resztę, o ile będą mieli czas, oraz chęci. No i... Melanie też byśmy mogli ze sobą zabrać.-powiedziała Kinga i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. Aha, czyli, że to ja mam zadecydować, czy zabierzemy Melanie? Na to bynajmniej wygląda. No cóż... Nie będę robić problemu. Postaram się być miła. Tak. To dobry plan.
-Nie mam nic przeciwko, a więc wyciągać komóreczki i pisać do nich raz dwa.-zarządziłam i pospieszyłam ich ruchem ręki.
-A wy idźcie się wyszykować i takie tam.-dodałam po chwili i ruszyłam schodami do swojego pokoju, by założyć na siebie strój kąpielowy. Hmm... Może zarzuciłabym na niego sukienkę? W końcu dawno nie chodziłam w żadnej kiecce. W każdym bądź razie kiedy tylko znalazłam się w swoim pokoju założyłam na siebie mój ulubiony dwuczęściowy, niebieski strój kąpielowy, a na niego białą sukienkę przed kolano. Jeszcze tylko trzeba zabrać jakiś ręcznik, krem przeciwsłoneczny, okulary przeciwsłoneczne i gotowe. W sumie to nawet nie zajęło mi tak dużo czasu jak bym się spodziewała, a dokładniej mówiąc zajęło mi to 15 minut. Ciekawe czy reszta jest już gotowa. Zgarnęłam swoje rzeczy do torby i zbiegłam na dół. Tam już nikogo nie było. Założyłam moje japonki i wyszłam z domu gdzie zastałam czekającą na mnie resztę.
-Wow. Jesteście nieźli.-powiedziałam i zaśmiałam się pod nosem.
-Ja, Zayn, Karolina, Niall i Kinga jedziemy moim samochodem, a ty, Hazza, Agata i Ala jedziecie razem z Lou jego autem. Pasuje?-zapytał Liam, a ja kiwnęłam głową na zgodę.
-A co z Melanie i resztą?-spytałam jeszcze wsiadając do samochodu.
-Umówiliśmy się z nimi i będą na nas czekać przy jeziorze.-odpowiedział Louis.
-To dobrze.-mruknęłam tylko i zapięłam pasy. Wyjrzałam za okno i podziwiałam zmieniający się krajobraz. Po niecałych 20 minutach byliśmy już na miejscu. Czekała już tam na nas Mel, a wraz z nią całe The Wanted. Szybko wysiadłam z samochodu, a zaraz po mnie cała reszta i razem ruszyliśmy w stronę naszych znajomych. W duchu modliłam się by to spotkanie przebiegło bez większych kłótni, bo to jest to czego wolałabym uniknąć. Nie chcę w końcu psuć sobie dobrej zabawy. Sobie, a także reszcie. Moje przemyślenia przerwał Louie, który pojawił się obok mnie i złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się do niego i z pełną dozą optymizmu dotarłam do umówionego miejsca.
-Cześć.-powiedziałam i posłałam wszystkim promienny uśmiech.
-Hej.-odpowiedzieli wszyscy. Dobra... Powitanie mamy zaliczone.
-Fajnie, że daliście się namówić na to spotkanie.-powiedziała Kinga.
-Eee tam... Nie ma sprawy. Przyjemność po naszej stronie.-stwierdził Jay i uśmiechnął się szeroko. Wszyscy rozsiedli się na piasku i rozmawiali jakby znali się od wielu lat. W sumie to podobało mi się to spotkanie. Nawet Melanie nie wydawała się teraz taka zła. Po jakimś czasie chłopcy wbiegli do wody, a my zostałyśmy na plaży. Położyłam się i wsunęłam na nos okulary po czym zamknęłam oczy. Chwilę później znalazłam się już w czyichś ramionach. Otworzyłam oczy, a okulary rzuciłam na ziemię. Trzymał mnie oczywiście wielce mądry pan Tomlinson, który od razu pędem ruszył w stronę wody. Objęłam go rękami za szyję i mocno w niego wtuliłam zamykając oczy. Po chwili obydwoje znaleźliśmy się w wodzie. Nie była taka zimna jak się wydawała. Odsunęłam się od Lou i stanęłam na własnych nogach.
-Żadnej reakcji?-zapytał wyraźnie zawiedziony.
-Brak jakiejkolwiek reakcji, kochanie.-powiedziałam i pocałowałam go w nos uśmiechając się.
-Ugh...-burknął tylko i zrobił naburmuszoną minę. Uniosłam jedną brew ku górze i zaśmiałam się, a po chwili przyłączył się do mnie i on.

* z perspektywy Melanie *

Jak tacy fajni goście jak oni mogą zadawać się z takimi ofiarami losu - od samego początku tego wypadu tylko ta myśl krążyła mi po głowie. Ta no i jeszcze jakby tu skompromitować Angelikę. Dlaczego akurat ją? Och to proste! Bo tylko ona mnie nie lubi. Ona i ten cały Louie, ale to zawsze da się zmienić, nieprawdaż? No w każdym razie póki co nic mi nie przychodzi do głowy. Bywa i tak. W końcu czasem i ci najlepsi nie ma ją żadnych pomysłów.
-Ej Mel!-wykrzyknął Louis. Wyrwałam się ze swojego zamyślenia i rzuciłam u pytające spojrzenie.
-Wchodzisz do wody?-zapytała Angelika i o dziwo posłała mi szczery uśmiech. Czyżby już skończyła pałać do mnie nienawiścią? Jeśli tak to najwyższa pora to zmienić.
-Pewnie!-odkrzyknęłam i wymusiłam uśmiech. Podniosłam się z ziemi i wbiegłam do wody.
-Uch... Nie jest taka zimna.-stwierdziłam i uśmiechnęłam się lekko. W tym momencie zostałam ochlapana wodą. Rozejrzałam się i zobaczyłam Louisa, który śmiał się w najlepsze z mojej miny. Natychmiast oddałam mu, a on zrobił minę zbitego psiaka.
-Nie ma tak łatwo.-rzuciłam i puściłam mu oczko. Kierowałam się w stronę brzegu kiedy on nagle złapał mnie za nogi i wciągnął dalej do wody. Wzięłam głęboki wdech powietrza, a moja głowa na chwilę schowała się pod wodę. Kiedy tylko mnie puścił wynurzyłam się i ze złością spojrzałam na śmiejącą się szatynkę. Podpłynęłam do niej i kładąc jej ręce na ramionach podtopiłam. Zaczęła wierzgać rękami i nogami, a po chwili wynurzyła się i zaczęła kaszleć.
-To nie było fair.-powiedziała z udawanym oburzeniem, a po chwili roześmiała się. Odpłynęła ode mnie i zaczęła kierować się w stronę Lou i Nialla, którzy aktualnie robili sobie zawody kto dłużej wytrzyma pod wodą. Złapałam ją za nogę i ponownie wciągnęłam pod wodę. Ona jednak złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Po chwili obydwie się wynurzyłyśmy.
-Dobra. Koniec już tego podtapiania. Mam dość.-oznajmiłam i skierowałam się do brzegu. Na miejscu wycisnęłam z włosów wodę i ruszyłam w stronę rozmawiających dziewczyn. Po chwili jednak ktoś objął mnie w pasie i uniósł nad ziemią ponownie biegnąc do wody. Zaczęłam piszczeć i się wyrywać.
-Puszczaj mnie kimkolwiek jesteś!-krzyknęłam, ale i tak za chwilę znalazłam się w wodzie. Odwróciłam się i ochlapałam wodą jak się okazało Harrego.
-Uważasz, że to było zabawne?-zapytałam widząc jego rozbawioną minę.
-Yup.-odparł i wyszczerzył się jeszcze szerzej. Pokiwałam głową z dezaprobatą i westchnęłam głośno. Co ja tam miałam wcześniej zrobić? Ach tak! Ośmieszyć Angelikę... Ale czy nie lepiej by było gdybym miała przygotowany jakiś lepszy plan? Poza tym dzisiaj była dla mnie miła. Może powinnam zdobyć jej zaufanie? Wtedy będę mogła lepiej zaatakować. Powinnyśmy się chyba pogodzić. Oczywiście tylko na pewien czas. Och Melanie, jesteś geniuszem!
-Angelika.-zwróciłam się do dziewczyny, która natychmiast odwróciła się w moją stronę-Chciałabym z tobą pogadać.-oznajmiłam, a ona podpłynęła do mnie.
-A więc co chciałaś mi powiedzieć?-zapytała z powagą.
-Chciałabym... Cię przeprosić. Mogłybyśmy się w końcu pogodzić, nie sądzisz? Mam dość tej całej naszej walki, a dziś było całkiem fajnie, prawda?-zapytałam i posłałam jej niewinny uśmiech.
-Cóż... Też tak uważam. Tak naprawdę wydajesz się być całkiem miła.-stwierdziła szatynka i uśmiechnęła się szeroko.

* z perspektywy Karoliny *

-Co ty mi zrobiłaś z włosami?!-wydarłam się patrząc na swoje odbicie w lustrze.
-No jak to co? Piękną, modną i kolorową fryzurę!-odparła Andzia uśmiechając się szeroko.
-Jak mówiłaś, że chcesz mi odświeżyć fryzurę myślałam o jakichś ciemniejszych pasemkach, albo niewielkiej zmianie koloru, a nie o różowych włosach!-wykrzyknęłam wymachując rękami.
-Ej... Nie są całe różowe tylko w jednej trzeciej.-odpowiedziała i roześmiała się. Warknęłam głośno i zamachnęłam się na nią, a ona z piskiem wybiegła z łazienki.
-I tak cię dorwę!-krzyknęłam i pobiegłam za nią na dół.
-Gdzie ona jest?-zapytałam Kingi, która spojrzała się na mnie z miną w stylu: OO.
-Tam pobiegła.-odpowiedziała i wskazała mi na wejście do kuchni.
-Dzięki.-mruknęłam i wbiegłam do kuchni. O dziwo nie było tam Angeliki tylko uśmiechnięta od ucha do ucha Ala nawijająca z kimś przez telefon.
-Gdzie ona poszła?-zapytałam dziewczyny, a ona wzruszyła ramionami. Już miałam wychodzić kiedy usłyszałam czyjś stłumiony śmiech dobiegający z... szafki? Podeszłam do niej i otworzyłam drzwiczki, a tu niespodzianka! Angelika we własnej osobie.
-Okeeej... Po pierwsze to jak ty się tam wcisnęłaś? A po drugie to zaraz ci urwę rączki.-oznajmiłam słodkim głosikiem i zatrzepotałam rzęsami.
-To ja może tu zostanę.-powiedziała brunetka i uśmiechnęła się przepraszająco. Tak, dobrze słyszycie. Brunetka. Po powrocie z nad jeziora poprosiła mnie o pomoc w farbowaniu włosów. Potem sama zaproponowała mi "małą" zmianę, a ja głupia zgodziłam się. Choć jakby inaczej na to spojrzeć to całkiem do twarzy mi w różowym i w blondzie zresztą też.
-Możesz wyjść. Jak tak sobie rozmyślam to stwierdzam, że wyglądam całkiem nieźle, wiesz? Mam nadzieję, że też tak uważasz, prawda?-zapytałam i uniosłam jedną brew ku górze.
-Ależ oczywiście!-powiedziała uśmiechnięta dziewczyna i szybko wyszła z szafki.
-Uważasz, że powinnam się tak pokazać reszcie?-zapytałam.
-I to jak najszybciej. Będą musieli się przyzwyczaić.-odparła Ala, która właśnie skończyła swoją rozmowę telefoniczną.
-No to musimy znaleźć Agę, a potem zawitamy u chłopaków. Och! Będę mogła wstawić twoje zdjęcie na twittera? Proooooszę...-powiedziała Andzia i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-Niech ci będzie.-odparłam i machnęłam ręką.
-Świetnie!-pisnęła i klasnęła w dłonie-Ale teraz marsz do Agaty.-dodała i pociągnęła mnie za rękę. Po chwili stałyśmy już przed pokojem Agi. Angelika bez pukania wparowała do środka i krzyknęła Tadam!
-Jej... A ciebie napadł jakiś malarz chory na wściekliznę?-zapytała mnie szatynka z pełną powagą.
-Nie. Wystarczyła psychicznie chora Andzia.-odpowiedziałam i zaśmiałam się.
-Bardzo śmieszne.-burknęła brunetka.
-Oj tam... Besz sztresza.-powiedziałam po polsku i wyszczerzyłam się.
-A tak w ogóle to wy zauważyłyście, że nawet między sobą gadamy po angielsku?-zapytała po chwili Agata także w naszym ojczystym języku.
-Szczerze mówiąc to nie zwracałam na to większej uwagi.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-No nieważne. Teraz do chłopaków, a potem na twittera!-krzyknęła Andzia i po raz kolejny pociągnęła mnie za rękę. Jak burza wyprułyśmy z domu i znalazłyśmy się przed drzwiami chłopaków. Tym razem Angelika jednak zapukała. Po chwili drzwi otworzył nam Zayn i dosłownie go zamurowało.
-Karolina? Angelika? Wow... Prawie bym was nie poznał. Skąd ta nagła zmiana?-zapytał zdziwiony.
-Tak jakoś mnie naszło to i ją nakłoniłam.-odparła dziewczyna.
-Jest reszta?-zapytałam, a on kiwnął głową i wpuścił nas do środka.
-Są w salonie.-powiedział, a my z uśmiechem na ustach udałyśmy się do pokoju.
-Hej!-krzyknęłam na wstępie, a wszystkie pary oczu zwróciły się w naszą stronę.
-Angelika?! Karolina?! O mój Boże...-powiedział Hazz wpatrując się w nas jak ciele w malowane wrota.
-Naprawdę wyglądamy aż tak źle?-zapytała Andzia i westchnęła głośno.
-Wyglądacie dość nietypowo, ale ciągle ładnie.-odparł Lou i wyszczerzył się przytulając brunetkę.
-Kto wpadł na ten pomysł z farbowaniem?-zapytał spokojnie Li.
-Andzia, a któż by inny? Tylko ona ma takie szalone pomysły. No... Może wykluczając twoją dziewczynę Liaś, ale ona to w ogóle jest pokręcona. Zupełnie jak włosy Harrego.-stwierdziłam, a Hazz roześmiał się.
-Tobie ładniej w różowych włosach niż Harremu.-stwierdził Niall i zaśmiał się.
-Ha ha ha... Ten blond też wygląda u ciebie ładniej niż u Nialla.-burknął i zrobił naburmuszoną minę.
-Ja i tak uważam, że blond to kolor dla naszego żarłoka.-wtrącił Zayn-Ale i tak wyglądasz ładnie.-dodał i uśmiechnął się.
-No dzięki.-odparłam.
-A tak w ogóle to my musimy wam powiedzieć coś bardzo ważnego.-oznajmił nagle Liam poważnym głosem...