czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział Czeci ;3

* z perspektywy Kingi *

Obudziłam się i od razu spojrzałam na zegarek. Było kilka minut po dziewiątej. Westchnęłam cicho i przeciągnęłam się po czym wstałam z łóżka. Przyszykowałam sobie ubrania i powolnym krokiem udałam się do łazienki. Położyłam ubrania na pralkę i wzięłam długi prysznic. W między czasie ktoś dobijał się do drzwi, ale nie bardzo mnie to obchodziło. Kiedy jestem w łazience to nikt się do mnie nie dopcha i koniec kropka! Kiedy wreszcie wyszłam z kabiny prysznicowej owinęłam się dokładnie ręcznikiem i wysuszyłam włosy. Przebrałam się, a potem zajęłam się włosami. Rozczesałam je i upięłam w ładnego koczka. Na początku trochę mi nie wychodziło, ale za którymś tam podejściem udało się... Wyszłam z łazienki z szerokim uśmiechem na twarzy.
-No nareszcie! Co ty tam robiłaś tyle czasu?!-zapytała zdenerwowana Andzia, a po chwili sama zamknęła się w łazience. Zaśmiałam się cicho i weszłam do mojego pokoju. Oho... Dostałam sms-a!
,,Co powiesz na to abyśmy wybrali się dziś na spacer?
Niall. ;)''
Ojaciępierdolęmatulukochana! On chce iść ze mną na spacer! Zaraz, zaraz... Skąd on ma mój numer... Pewnie Agata mu dała, ale to nie ważne. Szybko zabrałam się za odpisywanie. Oczywiście zgodziłam się na ten spacer, bo czemu nie? Na pewno będzie zabawnie. Po chwili kolejny sygnał sms...
,,To tak około 13 przyjdę po ciebie.''
Uśmiechnęłam się sama do siebie i utrzymując ten uśmiech na mojej twarzyczce zeszłam na dół do kuchni.
-Cześć.-powiedziała Ala i uśmiechnęła się do mnie.
-A choś ty taka dzichaj wechoła?-zapytała Karotka z pełną buzią. Spojrzałam na nią i przewróciłam oczami.
-A tak sobie...-odparłam i wzruszyłam tylko ramionami.
-Musiało przecież coś się stać. Zazwyczaj rano nie dajesz nam żyć.-stwierdziła Aga i zaśmiała się.
-Bo będę dziś iść na spacer...-powiedziałam tylko z uśmiechem.
-O... A z kim?-zapytała Karotka odrywając się na chwilę od jedzenia płatków na mleku.
-A z Niallem.-powiedziałam wesoło i otworzyłam lodówkę. Wyjęłam z niej jakiegoś mlecznego batona i zabrałam się za jedzenie.
-Uuu...-powiedziała Agata i szturchnęła mnie palcem w ramię.
-No co? To już nie można iść na spacer?-zapytałam wlepiając w nią swoje poważne spojrzenie. Aga wzruszyła tylko ramionami, a ja zaśmiałam się pod nosem. Po chwili do kuchni wparowała uśmiechnięta Angelika.
-A ty coś taka wesoła?-zapytała Ala i uśmiechnęła się lekko.
-A tak jakoś...-odparła Andzia i wzruszyła ramionami. Dokończyłam jedzenie mojego batona i udałam się do salonu. Postanowiłam, że coś sobie obejrzę, a potem zacznę szykować się na ten spacer. Włączyłam telewizor i co chwila zmieniałam kanały, by wreszcie znaleźć coś ciekawego. Trafiłam wreszcie na jakąś komedię i zaczęłam ją oglądać.
-Żadna z nas przez tydzień ma się nie odezwać ani słowem po polsku.-powiedziała Agata wchodząc do salonu i stając obok mnie.
-Dlaczego?-zapytałam.
-Bo musimy ćwiczyć nasz angielski.-odparła z wielkim wyszczerzem, a ja westchnęłam głośno. Skoro chcą to niech tak będzie, ale nie uda im się wytrzymać. Nie to co mi... Ja tam lubię mówić po angielsku. Obejrzałam cały film do końca i zerknęłam na zegarek. Jest godzina 11:49. To ja może pójdę się już pomału ogarniać... Wstałam leniwie z kanapy i poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i zaczęłam wszystko z niej wywalać szukając jakichś odpowiednich ciuchów. Wreszcie udało mi się dobrać idealny zestaw, więc postanowiłam wszystko to ogarnąć. Zajęło mi to około 20 minut. Przebrałam się w przygotowane ciuchy i poprawiłam delikatny makijaż. Rozczesałam włosy i ponownie związałam je w koka. No nie wyglądałam aż tak źle... Ponownie postanowiłam spojrzeć na zegarek. Jest dokładnie 12:50. Powiem, że na tych całych przygotowaniach zeszło mi się całkiem długo. Poszłam na dół do salonu.
-A ty na ten spacer idziesz, tak?-zapytała Aga mierząc mnie swym wzrokiem.
-Yhym.-mruknęłam tylko pod nosem i uśmiechnęłam się.
-To fajnie.-skomentowała Andzia i wróciła do bardzo ciekawej rozmowy z Karotką na temat tego, który banan jest bardziej żółty... Ta... Nie ma w tym nic, a nic dziwnego. Usiadłam obok nich na kanapie i oglądałam to co aktualnie leciało w telewizji. Po kilku minutach rozległ się dźwięk pukania do drzwi. Wystrzeliłam z kanapy by je otworzyć.
-Cześć Kinga.-powiedział blondyn stojący w drzwiach.
-Hej Niall.-powiedziałam i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi.
-Najpierw pójdziemy do parku, a potem coś zjemy.-powiedział chłopak z uśmiechem, a ja zaśmiałam się cicho.

* z perspektywy Angeliki *

-Ciekawe kiedy wróci...-powiedziałam sama do siebie, kiedy Kinga wyszła z domu.
-Zapewne jutro rano po bardzo ciekawej nocy.-powiedziała Aga i roześmiała się, a ja strzeliłam tylko facepalma.
-Masz bardzo wybujałą wyobraźnię.-skomentowała Karotka, a ja zaśmiałam się ponownie. Po chwili poszłam do mojego pokoju i klapnęłam na łóżko. Szczerze mówiąc to mi się nudziło. Nie bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić... Postanowiłam, że pójdę sobie do parku i pochodzę to tu, to tam... W sumie to liczę na to, że spotkam tam Kingę i Nialla... Poobserwowałabym ich troszeczkę z ukrycia. To nie byłoby podglądanie.... Ja przeprowadzałabym badania naukowe skryta za krzaczkiem. Nic wielkiego naprawdę... W każdym bądź razie jak postanowiłam tak zrobiłam i już po kilku minutach byłam w drodze do parku.
-Czekaj!-usłyszałam za sobą czyjś głos i odwróciłam się. To Louis biegł w moją stronę. Uśmiechnęłam się wesoło.
-Hej.-powiedziałam gdy znalazł się przy mnie.
-No cześć. Gdzie idziesz?-zapytał Lou i próbował uspokoić oddech. Nie ma to jak odrobina biegu...
-Ja? Ja idę do parku.-powiedziałam i nie wspomniałam o tym, że chciałabym poobserwować Kingę wraz z Niallem... To taka niepotrzebna nikomu informacja.
-Pójdę z tobą... Jeśli chcesz.-powiedział chłopak i wyszczerzył się wesoło.
-No pewnie, że chcę. Idziemy! A i jakbyś po drodze zauważył Kingę z Niallem to daj znać... Nie to, że chcę ich obserwować czy coś... Po prostu tak mówię...-powiedziałam tłumacząc się, a szatyn wybuchnął śmiechem. Udawałam focha i odwróciłam się od niego.
-Oj przestań...-powiedział i położył głowę na moim ramieniu robiąc minę zbitego psiaka.
-Nie.-odparłam stanowczym tonem i nawet na niego nie zerknęłam.
-Przepraszam...-powiedział, a ja uśmiechnęłam się.
-Wybaczam.-odparłam spokojnie i obydwoje ruszyliśmy w stronę parku. Gadaliśmy o pierdołach i co chwilę wybuchaliśmy śmiechem. Nagle zatrzymałam się i pokazałam coś Louisowi palcem.
-To Kidżi i Nii...-powiedziałam spoglądając w ich stronę.
-A no faktycznie!-powiedział Lou i uśmiechnął się szeroko. Pociągnęłam go za rękę i poszliśmy powoli w stronę parki. Kidżi wraz z blondynkiem usiedli na ławce, a my z Louisem poszliśmy i schowaliśmy się za krzaczkiem nieopodal ławeczki na której siedzieli.
-A Lou to taki dziwak. Czasami się zastanawiam czy on w ogóle posiada mózg.-usłyszeliśmy Nialla, a Lou cały poczerwieniał ze złości. Zaśmiałam się pod nosem, a on obrzucił mnie zabójczym spojrzeniem. Wzruszyłam tylko ramionami i dalej przysłuchiwałam się rozmowie blond parki. Nie gadali już o niczym aż tak fascynującym. Cały czas coś o żarciu i zespole. Nie mają innych tematów? Pff... Nawet moje bardzo "inteligentne" rozmowy z Louisem są ciekawsze.
-A wiesz, że papryka może być pomarańczowa.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do szatyna.
-To pewnie dziecko papryki żółtej i czerwonej.-stwierdził chłopak, a ja roześmiałam się.
-Zapewne... Lubisz nutellę?-zapytałam i spojrzałam na niego z zaciekawieniem.
-No oczywiście. Jest taka czekoladowa i taka... No czekoladowa.-powiedział chłopak, a ja ponownie roześmiałam się.
-Emm... Co wy tu robicie?-usłyszałam nad sobą znajomy głos i razem z Lou spojrzeliśmy na stojącego przed nami Nialla.
-My... My tylko siedzimy sobie i rozmawiamy.-powiedziałam bez zastanowienia, a szatyn potwierdził moje słowa.
-W krzakach? Bardzo dobra wymówka.-powiedziała Kinga z sarkazmem, a ja wzruszyłam tylko ramionami.

***

-Zagrajmy w butelkę przydupasy!-wykrzyknął Lou wskakując na stół.
-Ale mieliśmy oglądać film.-stwierdził spokojnie Liam.
-Liam! Nie dziaduj nam tutaj tylko baw się!-powiedziała Agata.
-To co? Gracie?-zapytał ponownie Lou, a każdy mu przytaknął. Usiedliśmy na ziemi w kółeczku, a Louis zgarnął jakąś pustą butelkę. Zakręcił jako pierwszy i wypadło na Karotkę!
-A zapomniałem dodać, że to tylko na zadania.-powiedział Lou, a Karolina przełknęła głośno ślinę. Ciekawe co jej drogi pan Louis wymyśli...
-A więc dla Karoliny... 10 minut w szafie z... Zaynem!-wykrzyknął uradowany i pociągnął wymienioną przez siebie dwójkę za ręce. Wepchnął ich do szafy stojącej na korytarzu i zamknął ją na klucz. Słychać było jakieś stłumione jęki. Lou wrócił uradowany do pokoju i usiadł na miejscu.
-Poczekamy aż minie 10 minut i Karolina zakręci butelką.-powiedział uśmiechnięty chłopak, a my przytaknęliśmy i zaczęliśmy jedną z naszych bardzo inteligentnych rozmów o skarpetkach.
-No dobra... Minęło 10 minut, więc idę wypuścić naszych kochanych przyjaciół.-oznajmił Lou i poszedł wypuścić Zayna i Karolinę. Po jakiejś minucie wszyscy byli już w salonie, a Karotka kręciła butelką. Wypadło na mnie... Oj... Biorąc pod uwagę jej nienormalny i zryty umysł mogę oczekiwać jakiegoś bardzo idiotycznego zadania.
-Będzie zemsta...-powiedziała Karolina klaszcząc w dłonie.
-Ale to Lou wymyślił!-broniłam się i zrobiłam naburmuszoną minę. Nie ma to jak zbierać karę chociaż nic się nie zrobiło.
-No właśnie o tym mówię! Będzie zemsta...-powtórzyła Karotka i poruszyła brwiami. Wydęłam policzki i czekałam na to co powie.
-Musisz pocałować Louisa. Ale... Musi to trwać równo pięć minut!-wykrzyknęła Karolina i wyszczerzyła się wesoło.
-Chyba coś cię boli!-warknęłam na nią i zrobiłam naburmuszoną minę.
-Nie lubisz mnie?-zapytał Lou ze łzami w oczach.
-Louis! Ty jesteś przecież moim chłopakiem!-krzyknął Harry i udawał obrażonego. Agata odpowiadała na wszystko śmiechem, a ja zrobiłam facepalma i rozmyślałam tylko nad tym jaka z nas banda idiotów. Teraz każdy się przekrzykiwał i trwało to z dobre 10 minut.
-CICHO IDIOCI!-wydarłam się wreszcie, a całe towarzystwo zwróciło na mnie swoje spojrzenia.
-No to już. Dawaj Andzia... Chyba, że wymiękasz.-powiedziała prowokująco, a ja tylko prychnęłam z wyższością. Przyciągnęłam do siebie Louisa i pocałowałam go.
-Która godzina, która godzina?!-darła się Karotka.
-Jest 18:45.-powiedział szybko Zayn.
-A więc pięć minut...-powiedziała Karotka zacierając ręce.
-Ja bym dała radę dłużej.-powiedziała pewna siebie Agata i prychnęła tylko.
-Zobaczymy.-wymamrotałam cicho. Po pięciu minutach oderwałam się od chłopaka i wytarłam usta w rękaw. Bez słowa wzięłam do ręki butelkę i zakręciłam nią. Wypadło na Liama. W mojej głowie roił się już niecny plan dotyczący jej osoby. Zaśmiałam się złowieszczo i zatarłam ręce.
-Powiedziałaś, że dasz radę dłużej, a więc sprawdzimy to.-powiedziałam patrząc się na Agatę.
-Musisz całować się z Liamem przez 10 minut chwalipięto.-powiedziałam z wyszczerzem, a ona zgodziła się wzruszając ramionami.
-Ale ja składam protest. Wykorzystujecie niewinnych ludzi do zemsty na sobie.-powiedział Liam. Miał znów zabrać głos, ale Aga przymknęła go rozpoczynając swoje zadanie. Zerknęłam śpiesznie na zegarek. Jest 18:55.
-Czekajcie! Nagram to!-krzyknął Hazza i pobiegł po swój telefon. Włączył nagrywanie i zaczął nagrywać Agę całującą się z Liamem. Po 10 minutach oderwali się od siebie, a Harry skończył nagrywać.
-Gramy dalej? Bo szczerze mówiąc znudziła mi się ta gra.-powiedziała Ala i wzruszyła ramionami. Każdy potwierdził jej słowa i wszyscy zasiedli na kanapie.
-Włączmy jakiś horror.-powiedział Niall, a my spojrzeliśmy na niego zdziwieni. Zazwyczaj to on najbardziej protestował przy oglądaniu horrorów, a teraz? Może po prostu chciał się bezkarnie tulić do Kingi? Ech... Nadzieja matką głupich, ale to może być prawda! Liam podniósł się i zaczął szukać jakiegoś odpowiedniego filmu. Wreszcie wybrał Piątek 13-ego. Włączył film i usiadł obok nas na kanapie. Po jakichś 30 minutach oglądania robiło się strasznie. Niall co chwile piszczał, a my śmieliśmy się z niego.
-Spać mi się chce...-szepnęłam do siebie cicho.
-To śpij...-powiedział do mnie Lou i uśmiechnął się. Wzruszyłam ramionami i oparłam o niego swą głowę po czym odleciałam....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz