* z perspektywy Alicji *
Obudziłam się i niechętnie otworzyłam oczy. Ale zaraz... Czy ja leżę na podłodze? No pięknie... Nie ma to jak spadnięcie z kanapy podczas snu. Podniosłam się z ziemi i syknęłam cicho. Wszyscy jeszcze spali.
-Ciekawe która godzina...-mruknęłam pod nosem i poszłam do kuchni. Spojrzałam na zegarek i odczytałam godzinę. Jest 7:34. Teraz już się nie dziwie czemu reszta jeszcze śpi... Wyjęłam płatki, mleko, miskę i łyżkę, po czym przygotowałam sobie bardzo pożywny posiłek. Szybko zjadłam płatki i po cichu udałam się do swojego pokoju. Wyjęłam z szafy zwykłe spodnie od dresu i białą koszulkę na krótki rękaw. Udałam się do łazienki by wreszcie ogarnąć się i ponownie móc pokazać się światu. Weszłam pod prysznic i spędziłam tam około 20 minut. Potem wiadomo... Umyć zęby, poczesać włosy, przebrać się i wyjść z łazienki... Postanowiłam, że pójdę sobie pospacerować po parku, bo nie ma to przecież jak poranne przechadzki. Wyszłam z domu i wolnym krokiem udałam się na miejsce. Szłam sobie alejką i spoglądałam na moje nogi. Jeden krok, drugi krok, trzeci krok, czwarty krok, piąty krok... Nagle wpadłam na kogoś i przewróciłam się na tyłek.
-Ał!-warknęłam cicho i wstałam z ziemi.
-Przepraszam. Nie zauważyłem cię. Nie chciałem.-tłumaczył się chłopak. Spojrzałam na niego i przyglądałam mu się uważnie. Skądś kojarzyłam tę twarz, ale nie miałam zielonego pojęcia skąd.
-Nic takiego się nie stało.-odparłam i uśmiechnęłam się lekko.
-Ale to tak trochę głupio wpadać na kogoś... Wychodzę na straszną ciapę...-powiedział speszony chłopak, a ja zaśmiałam się cicho.
-Nieprawda... A tak w ogóle to jestem Alicja.-powiedziałam spokojnie i wyciągnęłam rękę w kierunku chłopaka. Może i on powinien przedstawić się pierwszy, ale co tam...
-Nathan. Miło mi cię poznać, choć milej by było w innych okolicznościach.-powiedział chłopak i uśmiechnął się lekko. Zaraz, zaraz... Znajoma twarz, znajome imię i ten głos... Na sto procent go znam! Tylko problem jest taki, że nie wiem skąd...
-Wiesz... Strasznie mi kogoś przypominasz, ale problem w tym, że nie bardzo wiem kogo.-powiedziałam tylko i zmarszczyłam czoło, próbując przypomnieć sobie skąd mogłabym go znać.
-A kojarzysz może ten zespół The Wanted?-zapytał chłopak i uniósł jedną brew ku górze.
-Kojarzę.-odpowiedziałam krótko i ponownie zamyśliłam się. A no tak! The Wanted! To jest ten Nathan Sykes!
-Ty jesteś w tym zespole.-palnęłam nagle i wyszczerzyłam się szeroko.
-Jestem, jestem...-odparł chłopak z uśmiechem.
-No to teraz osobiście znam już sześć sławnych chłopaków. Trzeba to zapisać w pamiętniku.-palnęłam i zaśmiałam się cicho.
-Sześciu? A kogo jeszcze znasz?-zapytał Nathan spoglądając na mnie zdziwiony.
-Nie to, że coś, ale aktualnie w moim domu, na kanapie śpi całe One Direction.-powiedziałam z uśmiechem, a szatyn patrzył na mnie z jeszcze większym zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
-Jesteś z którymś z nich? To znaczy... Przepraszam za pytanie. Po prostu jestem ciekaw...-powiedział chłopak tłumacząc się, a ja zaśmiałam się cicho.
-Ja miałabym być z którymś z nich? Nie w tym życiu... To są psychole jakich mało, ale i tak są fajnymi przyjaciółmi.-wyjaśniłam, a chłopak pokiwał głową.
-Chcesz się przejść?-zapytał nagle.
-Ja?-zapytałam zdziwiona, a on zaśmiał się tylko.
-Nie... Tak sobie mówiłem do drzewa.-odparł ze śmiechem, a ja do niego dołączyłam.
-W takim razie chętnie się przejdę.-odparłam jedynie i oboje ruszyliśmy przed siebie rozmawiając...
* z perspektywy Angeliki *
-Ał, ale tu niewygodnie.-jęknęłam i otworzyłam oczy. Połowa mojego ciała leżała na kanapie, a druga połowa poza nią. Na dodatek Louis leżał na mojej prawej nodze! Podniosłam się do siadu i próbowałam wyjąć nogę spod chłopaka, jednak mój wysiłek nic nie dawał. Postanowiłam po prostu go obudzić.
-Louie wstawaj.-powiedziałam i potrząsnęłam nim. W odpowiedzi dostałam tylko jakiś cichy pomruk. Ponownie potrząsnęłam chłopakiem, tym razem nieco mocniej.
-Louis wstawaj natychmiast!-warknęłam tuż na jego uchem.
-Nie chce mi się...-mruknął tylko pod nosem i przekręcił głowę na drugi bok. Nie no... Tak być nie będzie!
-Niall zjadł twoje marchewki!-powiedziałam nad uchem Lou, a ten natychmiastowo poderwał się na równe nogi.
-Jak? Gdzie? Kiedy? Zabiję go!-warknął rozglądając się. Roześmiałam się głośno i spadłam z kanapy na podłogę.
-A więc to tak? Obrażam się.-powiedział chłopak i poszedł do kuchni tupiąc nogą. To rozbawiło mnie jeszcze, więc przez kolejne 5 minut tarzałam się po podłodze ze śmiechu. Kiedy wreszcie się ogarnęłam postanowiłam iść do niego i go przeprosić. Wstałam z podłogi i poszłam do kuchni.
-Och! Wybacz mi proszę Lou. Ja tak bardzo żałuję swojego zachowania.-powiedziałam i udawałam, że wycieram łzy.
-Wybaczę ci, ale to ma być ostatni raz, kiedy sobie tak ze mnie żartujesz.-powiedział Louis i pogroził mi palcem.
-A teraz tulimy.-oznajmił i przytulił mnie mocno.
-Aww...-dało się usłyszeć czyjś głos. Odsunęłam się od Lou i zobaczyłam, że w kuchni stoją Aga, Liam, Niall, Karotka i Hazza.
-Od kiedy jesteście razem?-zapytał Liam, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
-My? My nie jesteśmy razem.-powiedziałam i uniosłam jedną brew ku górze.
-No, a to przed chwilą to co to miało być?-zapytał zdziwiony Niall.
-Teletubisiowe tulimy!-powiedział uradowany Louis. Podbiegł do blondyna i przytulił go mocno.
-Okej... Stwierdźmy, że przyjmujemy tą wersję i nie ma w niej nic dziwnego.-powiedziała Aga i uśmiechnęła się szeroko.
-Bo nie ma.-odparłam oburzona, a ona odpowiedziała mi śmiechem.
-Wiecie co?! No ja się obrażam!-oznajmiłam oburzona i poszłam do salonu.
***
-Ta ciota nie odbiera!-wykrzyknęła Kinga, która po raz kolejny próbowała połączyć się z Alą.
-Jak tylko zawita w tym domu żywa to jej łeb oberwę.-powiedziała Karotka, a ja zaśmiałam się cicho.
-Tutaj nie ma nic śmiesznego Andzia... Alicja nasza kochana nam się zgubiła...-powiedziała Agata.
-Przecież wiem, że nie ma w tym nic śmiesznego...-powiedziałam i wzruszyłam ramionami. Nagle słychać było otwieranie drzwi wejściowych i czyjeś kroki w korytarzu.
-Ala! Ty pieprzony nygusie! Wydzwaniamy do ciebie, a ty co?!-zapytałam oburzona wchodząc o korytarza. nagle zamurowało mnie i wydałam z siebie tylko pomruk zdziwienia.
-Eee... Cześć.-powiedziałam niepewnie do chłopaka, który stał obok Alicji.
-Hej. Jestem Nathan.-powiedział chłopak i wyciągnął rękę w moim kierunku. Uścisnęłam jego dłoń i uśmiechnęłam się lekko.
-Jestem Angelika.-powiedziałam tylko i cofnęłam się do salonu.
-Ala przyprowadziła chłopaka, więc nie drzyjcie się na nią póki co.-powiedziałam dość cicho i usiadłam na kanapie. Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
-Ala przyszła z chłopakiem? Ale takim w pełni żywym, hetero chłopakiem? Jej... Co ten świat robi z ludźmi...-skomentował Lou kręcąc głową z niedowierzaniem. Po chwili do salonu weszła Alicja wraz ze swoim towarzyszem.
-To jest Nathan.-powiedziała blondynka i uśmiechnęła się lekko.
-No właśnie widzimy, że to jest Nathan... Jak tam reszta zespołu?-zapytał od niechcenia Zayn.
-W sumie to dobrze. Niedługo mamy koncert.-odparł szatyn i uśmiechnął się lekko.
-Ale czekajcie... To wy się znacie? A tak przy okazji jaki koncert?-zapytałam lekko zdziwiona.
-Tak, znamy się. A koncert to oczywiście mojego zespołu, The Wanted.-odpowiedział Nathan z wesołym uśmiechem.
-Okej... W każdym bądź razie ja jestem Agata. To jest Karolina, a to Kinga.-powiedziała Aga i wskazała na dziewczyny.
-Emm... To my już pójdziemy.-powiedziała niepewnie Ala i wyszła z salonu razem z Nathanem.
-Dobra... To było nieco dziwne.-skomentowałam.
-To było nieco dziwne?! To było bardzo dziwne! Po pierwsze Ala przyprowadziła do domu gościa. Po drugie to był chłopak. Po trzecie to był chłopak z The Wanted.-wymienił Lou, a ja wzruszyłam tylko ramionami.
-Dobra już nie rozmawiajmy o Ali.-powiedział Liam.
-Okej... Porozmawiajmy o kucykach!-krzyknął Harry, a każdy wybuchnął głośnym śmiechem.
* z perspektywy Kingi *
Siedziałam teraz w swoim pokoju i słuchałam muzyki na słuchawkach. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do środka. Szczerze mówiąc byłam przekonana, że to jedna z dziewczyn, bo one zawsze wchodzą do mnie bez pukania.
-Czego chcesz kochana?-zapytałam z zamkniętymi oczami wsłuchując się w słowa piosenki.
-Kochana? No wiesz co?! Wydaje mi się, że jeszcze nie zmieniłem płci.-usłyszałam głos Nialla i natychmiast otworzyłam oczy wpatrując się w niego ze zdziwieniem. Wyjęłam słuchawki z uszu i wyłączyłam muzykę.
-Zazwyczaj to dziewczyny wchodzą do mnie bez pukania... A właśnie! Nie nauczyli cię pukać?-zapytałam z udawanym oburzeniem-A gdybym tak się przebierała?!-ciągnęłam dalej moje wywody i fuknęłam głośno.
-Ale się nie przebierałaś.-oznajmił chłopak z wyszczerzem, a ja przewróciłam tylko oczami.
-Może i nie, ale mogłam, więc następnym razem pukaj.-powiedziałam i pogroziłam mu palcem.
-Dobrze proszę pani.-odpowiedział i zachichotał. Wzruszyłam tylko ramionami i westchnęłam cicho.
-Czemu siedzisz tu tak sama?-zapytał nagle blondyn.
-Teraz jakbyś zauważył to nie siedzę już sama.-powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
-A no tak... To w takim razie dlaczego siedziałaś tu sama?-spytał wpatrując się we mnie z nieukrywanym zaciekawieniem.
-Czasami lubię posiedzieć sobie w samotności i trochę się sobie wyżalić... Ten typ tak ma...-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Wyżalić? Na co ty byś się niby miała żalić?-zapytał nieco zdziwiony Nialler.
-Zawsze znajdą się jakieś powody... Chociażby wady wyglądu, czy też charakteru, albo nawet własne uczucia.-powiedziałam i opadłam na łóżko gapiąc się w sufit bez większego celu.
-Wygląd? Charakter? Uczucia? A co ty masz temu do zarzucenia? Wyglądasz praktycznie idealnie, a twojemu charakterowi też nie mam nic do zarzucenia... Uczucia... Cóż... W tym kierunku raczej niewiele powiem, bo ich nie znam, ale na pewno nie jest źle.-powiedział blondyn i uśmiechnął się wesoło siadając obok mnie na łóżku.
-Poczekaj chwilę aż cię wyśmieję... Ha! Ja idealna? Ładny komplement, ale zupełnie do mnie nie pasujący.-powiedziałam z całkowitą powagą.
-Dlaczego nie? Każdy uważa inaczej i może akurat ja mam takie zdanie.-powiedział Niall i spojrzał na mnie marszcząc czoło. Podniosłam się do siadu i spojrzałam na niego zdziwiona. Dlaczego akurat on miałby twierdzić, że jestem idealna? To na pewno tylko jedna z tych prób podwyższenia mojej samooceny...
-To raczej niemożliwe...-powiedziałam cicho i wzruszyłam ramionami.
-Dlaczego? Sądzisz, że nie mogę mieć swojego zdania?-zapytał nieco oburzony chłopak.
-Nie o to mi chodzi. Możesz mieć swoje zdanie, ale nie wierzę w to, że ja mogłabym się zaliczać pod ideały.-wytłumaczyłam tylko i uśmiechnęłam się lekko.
-To uwierz... Jesteś niższą ode mnie wesołą blondynką z niebieskimi oczami, a na dodatek nie jesteś jakimś egoistycznym snobem. Biorąc pod uwagę całą resztę twej osobowości... Idealnie!-powiedział Niall i klasnął w dłonie z uśmiechem. Uśmiechnęłam się lekko i można powiedzieć, że zawstydziłam. Niby moje przyjaciółki często mi mówiły, że jestem idealna, ale to jednak nie to samo...
-I ty naprawdę tak sądzisz?-zapytałam jeszcze unosząc jedną brew ku górze.
-Oczywiście, że tak.-powiedział i ponownie wyszczerzył swe ząbki w uśmiechu, lecz po chwili uśmiech zniknął z jego twarzy i pojawił się na niej jakiś nieokreślony grymas.
-Co jest?-zapytałam nieco zdziwiona nagłą zmianą jego nastroju.
-Bo ja mam brzydki uśmiech.-powiedział, a na jego twarzy nadal widniał grymas niezadowolenia.
-No chyba żartujesz?! Uwielbiam twój uśmiech!-powiedziałam i szturchnęłam go w ramię.
-Stwierdźmy, że uwierzę ci na słowo.-odparł Niall, a jego twarz znów przyozdobił uśmiech.
-No widzisz! O wiele lepiej ci w uśmiechu... Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi...-powiedziałam i zaśmiałam się, a chłopak wraz ze mną.
-Gołąbeczki. Cip, cip, cip...-powiedział Lou, który wraz z Andzią wparował nagle do mojego pokoju.
-Sami sobie jesteście gołąbeczki.-powiedział Niall i pokazał im język.
-No i dobrze, bo my lubimy gołębie, prawda?-zapytał spoglądając na Andzię, a ta tylko pokiwała głową z uśmiechem.
-Jesteście idiotami, ale czego chcieliście?-zapytałam i przewróciłam oczami.
-Chcieliśmy poprzeszkadzać wam w romansowaniu, ale najwyraźniej przyszliśmy za późno, lub za wcześnie.-powiedziała Angelika i z uśmiechem wyszła z pokoju ciągnąc ze sobą Lou. Patrzyłam jeszcze przez chwilę na drzwi z miną w stylu WTF, ale po krótkim czasie wróciłam do teraźniejszości.
-Powiedzmy, że to było całkiem normalne zachowanie jak na nich.-stwierdziłam, a Niall zaśmiał się cicho.
-Jak na nich to to było bardzo, ale to bardzo normalne zachowanie...-powiedział chłopak i przysunął się do mnie.
-Znając życie to teraz stoją pod drzwiami, więc możemy albo je otworzyć, albo poudawać i poczekać aż wejdą.-szepnął mi do ucha, a ja zaśmiałam się cicho. Nagle zza drzwi słychać było zduszone śmiechy i jakieś szepty, więc mieliśmy stuprocentową pewność, że stoją tam nasze dwa przygłupy.
-Kinga... Chciałbym ci coś powiedzieć.-oznajmił Niall najpoważniejszym tonem na jaki mógł się zdobyć. Z trudem powstrzymywałam śmiech, ale postanowiłam, że jeszcze trochę wytrzymam i poczekam aż nasze brązowowłose pawiany wbiją nam do pokoju.
-A więc słucham? O co chodzi?-zapytałam głośno i wyraźnie, a chłopak zaśmiał się cicho.
-Chciałbym ci powiedzieć, że cię kocham i nie widzę świata poza tobą.-oznajmił blondyn spoglądając na mnie z uśmiechem.
-Ja... Ja też cię kocham!-powiedziałam głośno udając wielce wzruszoną i jąkając się nieco. Niall przybliżył się do mnie tak, że stykaliśmy się czołami i zaczął po cichu odliczać.
-Trzy... Dwa... Jeden...-powiedział i nagle do pokoju wparowali Lou i Andzia drąc się wniebogłosy.
-Wiedziałem! Mówiłem ci to!-krzyczał Louis skacząc po całym pokoju.
-Nie to ja ci to mówiłam!-wykłócała się Angelika. Razem z Niallem roześmialiśmy się głośno, a oni patrzyli na nas zdziwieni.
-Powiedzmy reszcie!-krzyknął nagle Louis i razem z Angeliką wybiegli z pokoju.
-I co teraz?-zapytałam powstrzymując się od śmiechu.
-Jak to co? Idziemy udawać super parkę, a na koniec powiemy im o tym całym żarcie! Będzie jeszcze śmieszniej jeśli każdy w to uwierzy!-oznajmił blondyn, a ja poparłam go. Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce i co chwila śmiejąc się pod nosem. Przed samym salonem odetchnęliśmy głęboko i powstrzymując śmiech weszliśmy do środka. Każdy patrzył na nas ze zdziwieniem, a Lou i Andzia siedzieli na fotelu z wyszczerzami.
-To oni tym razem mówili prawdę?!-zapytała zdziwiona Agata.
-My zawsze mówimy prawdę!-powiedział oburzony Louie.
-Tym razem tak.-odpowiedział Niall powstrzymując się od wybuchnięcia głośnym śmiechem. Karolina spoglądała na nas z niedowierzaniem i zamyśliła się na chwilę.
-To na pewno musi być jakiś głupi żart, który oni uknuli razem z nimi.-powiedziała Karotka wskazując najpierw na Lou i Andzię, a potem na mnie i blondaska. Kurde! Miał wyjść idealny żart, ale ona musi się czegoś domyślać. Dobrze tylko, że Louis i Angelika naprawdę nie byli wtajemniczeni w nasz plan, bo inaczej nic by nam się nie udało.
-Nieprawda!-powiedziała oburzona Angelika i tupnęła nogą.
-To nie jest żaden uknuty z nimi żart.-powiedział blondyn z całkowicie poważną miną.
-Czyżby? Udowodnij!-powiedziała Karotka z zadowoloną miną.
-Niby jak?-zapytał Nialler, a dziewczyna wzruszyła tylko ramionami.
-Zrób coś, żebym uwierzyła.-powiedziała Karotka i uśmiechnęła się niewinnie. Dlaczego zawsze jak próbuję kogoś nabrać to mi nie wychodzi?
-No dobra... W takim razie powiem wam, że to...-powiedziałam, ale nie dokończyłam mojej myśli, ponieważ Niall przyciągnął mnie do siebie i złożył pocałunek na moich ustach. Na początku kompletnie nie ogarniałam co się stało, ale po chwili odwzajemniłam pocałunek. Kiedy wreszcie oderwaliśmy się od siebie spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem, ale po chwili przeniosłam wzrok na naszych przyjaciół. Każdy wpatrywał się w nas ze zdziwieniem.
-Wow... No to ten... Emm... Gratulujemy i ten... No wiecie o co chodzi...-powiedział Zayn, który jako pierwszy zabrał głos. Reszta tylko przytaknęła i z nieco mniejszym już zdziwieniem przyglądała się nam.
-No to teraz jeszcze musimy przyłapać Zarolinę i nasza misja będzie wypełniona!-powiedział uradowany Lou i uśmiechnął się szeroko.
-Nie tylko oni wam zostali.-powiedział Niall i zaśmiał się cicho.
-Ale jak to?! Kto jeszcze?! Gadać mi tu natychmiast!-powiedziała Andzia i zmierzyła każdego surowym spojrzeniem.
-No jak to?! To ty nie wiesz?! No nie ładnie, nie ładnie...-powiedziałam i pokręciłam głową z niezadowoleniem.
-Jeszcze Louis ci został kochana.-powiedział Nialler, a Angelika zdziwiona spojrzała na Louisa.
-Czemu ja nic o tym nie wiem?! Z kim on będzie?!-zapytała dziewczyna, a ja zaśmiałam się głośno.
-No jak to z kim?! Wysoka dziewczyna z brązowymi oczami i włosami. Na imię ma Angelika.-powiedział Liam, który właśnie wtrącił się do naszej wielce ciekawej pogawędki.
-A no tak!-powiedziała Andzia kiwając głową-Ej! Czekajcie... Tu chodzi o mnie! Nieprawda!-wrzasnęła, a my wszyscy zanieśliśmy się głośnym śmiechem. Nawet sam Tomlinson się śmiał co można było uznać za nieco dziwne.