piątek, 30 listopada 2012

Liebster Award

Cóż... Zacznę od tego iż dziękuję za nominację od jednej z osóbek (http://opowiadanie-o-1-direction.blogspot.com/). Słyszałam coś o tym Liebster Award, ale nie sądziłam, że będę do tego nominowana.

''Nominacja ta jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.''
 Odpowiedzi:
1. Dlaczego lubisz One Direction ?
Ponieważ podoba mi się ich muzyka i to jak zachowują się podczas pobytu na scenie. Wydają się być naprawdę bardzo fajnymi osobami, z którymi na pewno chciałabym się zaprzyjaźnić. Uważam, że każdy z nich ma talent. Poza tym (co jest mniej ważne) mają ładne buźki. ;D

2. Kto z 1D jest twoim ulubieńcem ? 
Ciężko mi wybrać pomiędzy Louisem i Harrym.

3. Co spowodowało że prowadzisz Bloga ? 
Cóż... Po prostu zawsze wyobrażałam sobie, że poznam One Direction i zostanę dziewczyną jednego z nich, a w moich wyobrażeniach brały też udział moje przyjaciółki. Pewnego dnia na lekcji wychowania fizycznego po prostu powiedziałam, że zacznę pisać bloga o nas i 1D, no i zaczęłam.

4. Ulubiona piosenka One Direction ? 
Oj... Ciężko tutaj wybrać, bo uważam, że większa część ich piosenek jest naprawdę bardzo dobra, ale mimo wszystko stawiam na They Don't Know About Us.

5. Twoje największe marzenie ? 
Zamieszkać w przyszłości w Londynie.

6. Jak widzisz Siebie za 10 lat ? 
 Szczerze mówiąc to nie mogę sobie wyobrazić siebie w wieku 24 lat. Oo
 Nie mam zielonego pojęcia...

7. Od kiedy lubisz One Direction ? 
Od kwietnia tego roku.

8. Co myślisz o Larrym ? 
Przy tym pytaniu to ja bym mogła się cholernie rozpisać, ale wątpię by komukolwiek chciało się czytać 182385728578479 linijek tekstu, więc powiem krótko. Jeśli to nie problem to zacznę od początku, czyli od kwietnia tego roku, kiedy dopiero dowiedziałam się, że istnieje taki zespół jak One Direction. Larry był dla mnie zwykłym bromancem i nie lubiłam kiedy ludzie mówili, że Harry i Louis to geje. Z biegiem czasu zakładając twittera i tumblra coraz więcej dowiadywałam się o chłopakach i teraz uważam, że Larry to jest wielka miłość, którą niestety muszą ukrywać. No... Nie wyszło długo. (:

9. Wierzysz w przyjaźń damsko-męską?
 Uważam, że jest to możliwe.

10. Eleanor czy Perrie ? Dlaczego ? 
 Perrie. Zdecydowanie Perrie. Nie przepadam za Eleanor. Po prostu ona mi trochę zawadza jeśli chodzi o  Larry'ego. Poza tym to jej nie znam, więc nie mogę nic więcej powiedzieć.

11. Opisz siebie w 3 zdaniach.
 Jest bardzo wesołą i optymistyczną osobą, która jest nieco roztrzepana i zdarzy jej się czasem o czymś zapomnieć. Dość łatwo ją zranić, ale ona bardzo szybko przebacza ludziom. Jest osobą wybuchową i niecierpliwą, ale mimo to jest dobrą przyjaciółką.
Opis tej postaci był wzorowany na mnie. Mogłabym dodać coś jeszcze, ale miały być trzy zdania. :)
Pytania ode mnie:
  1. Jesteś optymistą czy pesymistą?
  2. Twoja mocna strona?
  3. Jaka jest twoja ulubiona książka?
  4. Gdybyś mogła wybrać, w jakim kraju chciałabyś zamieszkać?
  5. Czego w sobie nie lubisz?
  6. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
  7. Masz jakieś hobby?
  8. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
  9. Jaki był/jest twój ulubiony przedmiot w szkole?
  10. Ulubiony kolor?
  11. Jakiego języka obcego chciałabyś się nauczyć?
Blogi nominowane:
  1.  http://livelove1d.blogspot.com/
  2.  http://wanna-hold-you.blogspot.com/
  3.  http://tsaob-tlumaczenie.blogspot.com/
  4. http://trying-to-find-somebody-to-love.blogspot.com/
  5. http://you-are-my-shelter.blogspot.com/
  6. http://shouldletyougo.blogspot.com/
  7. http://imaginy-one-direction-fans.blogspot.com/
  8. http://onedream-onelove-onelife-onedirection.blogspot.com/
  9. http://blogoonedirectionbloganki.blogspot.com/
Ja wybrałam tylko dziewięć, ale chyba nikt mnie za to nie rozszarpie. c:

czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział Dwudziesty Czwarty

13 września 2012 rok

-Wyglądasz jakby kredka zgwałciła ci twarz.-stwierdził Harry spoglądając na Candice, która nawet nie uraczyła go odpowiedzią. Od samego początku zaczął coś do niej nawijać, ale ona udawała, że go nie słyszy, więc zaczął robić wszystko byleby tylko zwróciła na niego swoją uwagę.
-Cicho bądźcie idioci... Zaraz Niall tu przyjdzie.-warknęłam chowając się za kanapą i uderzając Harry'ego w ramię. Szykowanie imprezy niespodzianki dla blondyna zajęło nam cały tydzień i wszystko powinno wyjść idealnie. Jak oczywiście wiadomo nic nigdy nie wychodzi nam zgodnie z planem, więc najprawdopodobniej i tym razem coś pominęliśmy mimo tego iż razem z dziewczynami milion razy sprawdzałyśmy czy aby na pewno wszystko jest na swoim miejscu i o niczym nie zapomniałyśmy. Dzisiaj musiałyśmy dwa razy latać do sklepu, ponieważ gdy wszystko było już ładnie rozstawione do salonu wpadł Lou i Hazz, którzy akurat bawili się w berka i całkowicie niechcący strącili ze stołu większość rzeczy. Po wielkim opieprzu, który dostali od Liama (on sam wszystko ustawiał, bo stwierdził, że my robimy to źle) obydwoje starali się schodzić mu z drogi na resztę dnia... Moje przemyślenia zostały przerwane przez nagły szczęk zamka w drzwiach. Ala i Niall.
-Jesteście?!-wykrzyknął Ni z korytarza. Po chwili zjawił się w salonie...
-NIESPODZIANKA!-wykrzyknęliśmy wszyscy wyskakując ze swoich kryjówek. Na imprezę urodzinową Nialla ściągnęliśmy też kilku naszych znajomych ze szkoły, a także przyjaciół chłopaków. W każdym razie na pewno było tutaj ponad dwadzieścia osób. Och! Dodać też muszę, że impreza odbywa się oczywiście w domu chłopaków, bo jakby w naszym coś się zniszczyło to bym zabiła, a tutaj? To już nie mój problem.
-O mój Boże.-mruknął blondyn-Pamiętaliście!-wykrzyknął po chwili wielce uradowany.
-No pewnie, że pamiętaliśmy! Od tygodnia planowaliśmy ten dzień.-odparła Karolina i uśmiechnęła się.
-Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki!-powiedział podskakując wesoło. Po chwili wszyscy ludzie zlecieli się do niego z prezentami i zaczęli składać mu życzenia. Ta czynność zajęła nam dość dużo czasu, bo ponad pół godziny, ale co tam. Jest jeszcze wcześnie. Dopiero dwudziesta.
-DJ Payne rozkręca imprezę!-wykrzyknął Liam włączając muzykę.
-Spadaj! DJ Malik wymiata!-oznajmił Zayn uśmiechając się szeroko.
-Chyba podłogę.-skwitował Li, a Zayn zrobił naburmuszoną minę. Między nimi oczywiście rozpętała się wielka kłótnia, ale szczerze mówiąc to praktycznie nikt nie zwrócił na to uwagi.
-Angelika!-wydarł się Harry skacząc i wymachując rękami na wszystkie strony.
-Ty tańczysz, coś ci wpadło do spodni, czy raczej próbujesz zwrócić na siebie moją uwagę?-spytałam unosząc jedną brew ku górze.
-To trzecie.-odparł uśmiechając się szeroko.
-W takim razie udało ci się. Więc co chciałeś?-zapytałam.
-Nic. Po prostu stwierdziłem, że zwrócę na siebie twoją uwagę, a jak zapytasz po to to odpowiem, że po nic.-wyjaśnił mi, a ja mimowolnie wybuchnęłam śmiechem.
-Jesteś głupi Hazz.-mruknęłam kręcąc przy tym głową.
-Ale mnie lubisz. Wszyscy mnie lubią!-wykrzyknął wesoło.

***

-Jadę do sklepu.-usłyszałam głos Lou tuż obok mojego ucha.
-Po co? Wydawało mi się, że mamy dość spory zapas żarcia i picia w kuchni.-mruknęłam marszcząc czoło.
-Mieliśmy, Angelika. Mieliśmy...-mruknął przewracając oczami-Niall dobrał się do zapasów i zostało tego raczej niewiele.-dodał po chwili.
-Może pojadę z tobą? Hmm?-zapytałam uśmiechając się lekko.
-Nie ma takiej potrzeby. To blisko. Szybko wrócę.-stwierdził i cmoknął mnie w usta po czym wyszedł z domu. Teraz mogę spokojnie kontynuować poszukiwania Harry'ego. Jakieś dziesięć minut temu zabrał mi z ręki moją komórkę i zniknął w tłumie, który od czasu rozpoczęcia imprezy naprawdę bardzo się powiększył. Właściwie to przez poprzednią godzinę, z naszej paczki  widziałam tylko Kingę, Harry'ego, Louisa i Liama. Reszta tak jakby wyparowała. Przeciskałam się między ludźmi poszukując tej lokowanej czupryny i na jego nieszczęście właśnie ją dostrzegłam. Harry najwyraźniej bajerował jakąś dziewczynę. Już ja mu pokażę...
-Co ty wyprawiasz?!-wydarłam się będąc tuż obok niego i tupiąc nogą. Harry spojrzał na mnie przerażony, a tamta dziewczyna wyglądała na zdezorientowaną.
-Ale o co ci chodzi Angie?-zapytał Hazz udając niewiniątko.
-No jak to o co? Zamiast przebywać ze mną, swoją dziewczyną to ty zarywasz do jakichś lasek, tak?!-zapytałam oburzona, chociaż tak naprawdę miałam ochotę wybuchnąć tu i teraz głośnym śmiechem. Tamta dziewczyna to aż otworzyła usta ze zdziwienia.
-Dupek z ciebie.-warknęła po czym wylała na niego zawartość swojej szklanki i odeszła. W tym momencie już nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Wielkie dzięki Angelika.-burknął zły Hazza.
-Nie ma za co. A teraz oddawaj telefon.-powiedziałam i wyciągnęłam w jego kierunku rękę. On wyjął mój telefon z kieszeni po czym... Zaczął uciekać! Tak nie będzie! O nie, nie, nie, kochanieńki... Nie myśląc zbyt długo rzuciłam się za nim w pogoń. Nagle po prostu wskoczyłam mu na plecy zasłaniając oczy, a on próbował mnie zrzucić. Po chwili mój telefon zaczął dzwonić. Zerknęłam kątem oka na wyświetlacz i zobaczyłam, że to Louis.
-Dawaj!-warknęłam.
-Jak mnie puścisz!-krzyknął, a ja zeskoczyłam na ziemię. Tym razem oddał mi mój telefon, a ja odebrałam. Po kilku sekundach połączenia cała zbladłam i oparłam się o ścianę.
-D... Dobrze. Zaraz tam będziemy.-powiedziałam po czym rozłączyłam się i spojrzałam przerażona na Harry'ego, który spoglądał na mnie zmartwiony.
-Co się stało?-spytał marszcząc brwi.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Historyjka Karoliny

Do Karoli: Zapewne zabijesz mnie za to, że to publikuję,  bo sama mi tego zabroniłaś na dzisiejszej lekcji języka polskiego, ale co mnie to. xd Wiem, że i tak mi nic nie zrobisz. Najwyżej się na chwilkę obrazisz, więc... Pff... <33
Do innych: Cała ta historia jest pisana przez moją przyjaciółkę Karolinę i jest... no cóż... o mnie. xd

************

A więc... Le Andzia chodziła do szkoły, ale źle się uczyła, więc nie było w Polsce pracy dla ludzi z jej wykształceniem. Co jest też oczywiste, że nie ma gdzie mieszkać, no bo nie ma kasy. Niestety w Polsce nie było już wolnych żadnych śmietników, więc musiała polecieć do Anglii (nie stać jej było na bilet, ale jej ulubiona koleżanka dała jej go na urodziny [nie, nie mogła jej do siebie zabrać. xd]). W Anglii znalazła swój wymarzony śmietnik. Pewnego dnia, podczas gdy brudna i zaniedbana umierała na ławce, zakochał się w niej Harry. Długo rozmawiali i on zaprosił ją do swojej willi, gdzie potem się ykhym... Następnie kazał jej się wynosić, ale po trzech latach wreszcie poszedł do Andzi (cały czas jej szukał, ale w Anglii jest wiele śmietników, a poza tym faceci mają spowolnione myślenie xd) wręczając jej pierścionek zaręczynowy. Przeprosił ją i powiedział, że to prawdziwa miłość. Andzia się ucieszyła. Po jakimś czasie wzięli ślub, potem pojawiło się dziecko, później drugie. I tak nędzne życie Andzi zmieniło się w o wiele lepsze. KONIEC :*

niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział Dwudziesty Trzeci

* z perspektywy Louisa *

-Nadal nie mam pojęcia jak udało ci się mnie na to namówić, wiesz?-powiedział Liam idąc tuż za mną po szkolnym korytarzu.
-Ma się ten dar przekonywania.-odparłem uśmiechając się szeroko.

-Liaaaaam... Nudzę się Dlaczego oni nas zostawili?-zapytałem opadając obok niego na kanapę.
-Zawsze możemy porozmawiać.-stwierdził chłopak i odwrócił się w moim kierunku z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
-No błagam cię... Ja chcę pozbyć się nudy, a nie zanudzić się na śmierć.
-Dzięki za szczerość Lou.-mruknął z sarkazmem odwracając się ode mnie i prychając cicho. No co? Byłem przynajmniej szczery, nie?
-Chodźmy po dziewczyny i Harry'ego. Z nimi nigdy nie jest nudno.-powiedziałem z entuzjazmem spoglądając na Liama.
-Ale oni kończą lekcje dopiero za kilka godzin.
-No i co w związku z tym?
-Masz zamiar po prostu wparować tam i zabrać ich ze szkoły?-zapytał chłopak unosząc jedną brew ku górze.
-Nie... My mamy taki zamiar.-odparłem uśmiechając się i poruszając brwiami.
-O nie. Nie, nie, nie, nie, nie... Nie dam się w to wrobić.-powiedział Li wymachując rękami.
-Po co ja w ogóle ci to mówiłem? Przecież to logiczne, że ty jesteś zbyt drętwy by tam ze mną iść. Ba! Ty się po prostu boisz tam iść.
-Pff... Ja się nie boję.
-To udowodnij. Pójdziesz?-zapytałem unosząc jedną brew ku górze. Wiem, że teraz się zgodzi. Takim sposobem przekonywałem Liama do zrobienia wielu dziwnych rzeczy. To nigdy nie kończyło się dobrze, ale cały czas warto próbować.
-Ale...
-Ha! Wiedziałem.
-No dobra! Idziemy!-wykrzyknął chłopak i podniósł się z kanapy z determinacją wymalowaną na twarzy.

 Dalej szliśmy przez szkolny korytarz zaglądając do wszystkich sal po kolei i sprawdzając czy nie ma tam przypadkiem dziewczyn, bądź też Harry'ego.
-Lou...-powiedział cicho Liam-Tutaj!
Podszedłem do niego i zajrzałem do środka sali. W trzeciej ławce od okna siedział Harry w towarzystwie jakiegoś dziwnego gostka w okularkach. Sądząc po rozłożonej mapie świata i rzeczach powypisywanych na tablicy loczek miał właśnie geografię. Jego nauczycielka nie wyglądała na zbyt miłą i gdy tylko spojrzała w stronę drzwi zamknęliśmy je szybko i niewiele myśląc odbiegliśmy od nich udając się w stronę szafek. Słysząc dźwięk otwierających się drzwi od razu pociągnąłem Liama za rękę i wpadliśmy do szkolnej łazienki. Rozglądając się wokoło można było stwierdzić iż jest to ta damska toaleta. Świetnie.
-Jeśli ona tu wejdzie to cię zabiję. Jeśli ktokolwiek tu wejdzie to cię zabiję.-wycedził Li przez zaciśnięte zęby. Ja tylko kiwnąłem głową. Przesiedzieliśmy tak w ciszy około dwie minuty po czym domyślając się, że ów straszna nauczycielka nas nie szuka wyszliśmy z pomieszczenia ponownie znajdując się na korytarzu.
-A nie moglibyśmy po prostu poczekać do przerwy i wtedy ich złapać?-spytał szatyn, a ja pokiwałem przecząco głową.
-Wydaje mi się, że w tej szkole są przynajmniej cztery nasze fanki, a to już spowolniłoby nasze działania. Nie możemy czekać.
-To co masz zamiar zrobić?
-Musimy jakoś wywabić ją z sali, a wtedy wkroczę ja i zabiorę Harry'ego.-powiedziałem, a Liam spojrzał na mnie z niezbyt zadowoloną miną.
-I że niby ja mam wywabić ją z tej sali?-spytał unosząc jedną brew ku górze, a ja uśmiechnąłem się i pokiwałem twierdząco głową.
-Jak? Powiedz mi, jak?
-Możemy przebrać cię za woźnego. Albo po prostu wejdziesz i powiesz, że wzywa ją dyrektor, czy coś.
-Jesteś idiotą. Ona chyba wie, że ja nie uczęszczam do tej szkoły, ani nie jestem żadnym jej pracownikiem.
-No to wymyśl coś lepszego geniuszu.-burknąłem, skutecznie uciszając go. Ponownie udaliśmy się pod salę w której Hazz miał geografię i po prostu staliśmy przed drzwiami zastanawiając się co można by zrobić. Mi jednak do głowy nie przychodził już żaden pomysł nie licząc tego poprzedniego. Albo...
-Mam plan!-pisnąłem zwracając na siebie uwagę Liama. Ten spojrzał na mnie pytająco, a ja po prostu otworzyłem szeroko drzwi i wepchnąłem go do środka. Pewnie mnie zabije, ale ten plan wydał mi się najbardziej odpowiedni. Ja natomiast oddaliłem się od drzwi ponownie chowając się w toalecie (tym razem tej męskiej, żeby nie było). Po chwili Liam wyszedł z sali w towarzystwie nauczycielki loczka. Obydwoje udali się do pokoju dyrektora, a ja niewiele myśląc opuściłem miejsce mojej kryjówki i wbiegłem do sali geograficznej. Kiedy znalazłem się w środku wszyscy umilkli wbijając we mnie swoje zdziwione spojrzenia, a ja uśmiechnąłem się szeroko.
-No cześć wam wszystkim. Ja tu tylko na chwilę, bo nudziło mi się w domu.-powiedziałem i wzruszyłem ramionami.
-Musiałeś wciągać Liama w kolejny swój "cudowny" plan?-zapytał Harry robiąc palcami cudzysłów w powietrzu.
-Oczywiście, że tak. Nie moja wina, że Niall i Zayn zostawili go ze mną. A teraz wybaczcie mi wszyscy tu zebrani, ale będę musiał pozbawić was towarzystwa tego oto chłopaka, ponieważ właśnie mam zamiar go porwać.-oznajmiłem głośno i podszedłem do ławki loczka zgarniając go za ramię i ciągnąc w stronę wyjścia z sali. Harry zaczął się szarpać i mówić coś o tym, żebym go puścił, bo jestem głupi, ale ja nie zwracałem na to większej uwagi. Kiedy wreszcie wyszliśmy z sali puściłem Harry'ego, a ten warknął głośno.
-Jesteś głupi, Lou. Głupi, głupi, głupi... Ta nauczycielka i tak mnie nienawidzi, a ty musiałeś mnie jeszcze siłą wyciągać z jej lekcji. Genialnie. No i przez ciebie jeszcze Liam zrobił z siebie głupka, wiesz?-spytał Hazz, a ja pokiwałem przecząco głową.
-Na pewno nie poszło mu źle. Biorąc pod uwagę, że ta cała akcja z nim w roli głównej nie była zaplanowana.
-Jak to nie była zaplanowana?
-No tak to. Ja po prostu wepchnąłem go do sali. Stwierdziłem, że jak już tam będzie to coś wymyśli.-odparłem, a Styles spojrzał na mnie jak na jakieś dziecko specjalnej troski. Mój pomysł wypalił, więc nikt nie powinien się mnie czepiać. No chyba, że Liam, bo wydaje mi się, że mimo wszystko ma do tego prawo. W końcu wystawiłem go na pożarcie. Oczywiście w przenośni, ale chyba każdy załapał o co mi chodzi.
Nagle drzwi od pokoju dyrektora się otworzyły. Spanikowałem i ciągnąc Harry'ego za rękę wpadłem do sali naprzeciwko w której jak się okazało lekcje miały dziewczyny. Oczy wszystkich ludzi zgromadzonych w sali skierowały się na naszą dwójkę
-Umm... My tak tylko na chwilę. Nie musicie zwracać na nas uwagi. Już wychodzimy.-stwierdziłem po czym otworzyłem drzwi i wystawiłem przez nie głowę. Na korytarzu stał teraz już tylko Liam i rozglądał się najprawdopodobniej szukając naszej dwójki.
-Przepraszamy za najście.-mruknąłem jeszcze po czym wyszedłem z sali i podbiegłem do Liama.
-Jesteś skończonym idiotą!-warknął Li i uderzył mnie pięścią w ramię.
-Ouch... Okej, okej. Przepraszam za tą akcję, ale musiałem coś wymyślić.-stwierdziłem zakrywając się na wszelki wypadek rękami.
-Co macie zamiar zrobić teraz?-spytał Hazza.
-No jak to co? Zabieramy dziewczyny!-powiedziałem zadowolony.
-To nie będzie łatwe.-stwierdził Li.
-Dlaczego nie? Wiem w jakiej sali mają lekcje, a to już połowa sukcesu.
-Tylko trzeba jeszcze mieć jakiś dobry plan, by je stamtąd wyciągnąć. I tym razem proszę, Lou... Nie wpychaj mnie do sali licząc na to, że nagle wymyślę coś sensownego.
-Dobra. A więc macie jakieś pomysły?
-Hmm... Można by włączyć alarm pożarowy. Wtedy wszyscy uczniowie wyszliby ze swoich sal, a my moglibyśmy zniknąć. Z początku nikt by nie zauważył.-wtrącił Harry.
-Ale potem mielibyśmy duże problemy. To znaczy... Nie tyle my, co raczej wy. Bo w końcu my nie chodzimy do tej szkoły.-stwierdził Liam.
-Fakt.-mruknął Harry marszcząc czoło i zamyślając się.
-Może wyślemy jednej z nich sms-a? Powie, że chce iść do łazienki i wyjdzie.
-Ale to zadziała tylko na jedną, no góra dwie z nich. Co z resztą?-spytał Harry.
-No razem z nią wymyślimy coś sensownego.-powiedziałem. Chłopcy zamyślili się, ale po chwili pokiwali głowami. Wyjąłem telefon i napisałem sms do Angeliki. Po niecałej minucie drzwi od sali otworzyły się.
-Co wy tu robicie?-zapytała Angelika krzyżując ręce na piersi.
-Próbujemy zabrać was do domu.-odparłem uśmiechając się szeroko.
-Wyście chyba poszaleli. Nie możecie od tak wyciągać nas z lekcji.

* z perspektywy Angeliki *

 -Jak widać możemy.-powiedział Lou, a jego uśmiech jeszcze bardziej się powiększył.
-No to w takim razie... Jaki macie plan?-zapytałam.
-Cóż... Jakby się tak zastanowić to jeszcze żaden.-stwierdził Liam.
-Och... No tak. I liczycie na to, że ja...?-zapytałam wiedząc już, że nie bez powodu wyciągnęli mnie z sali.
-Że nam pomożesz. Wyciągnij je jakoś z sali.
-Niby jak? Poza tym... Nawet gdyby mi się to w jakiś sposób udało to mamy tam nasze plecaki. Nie możemy wyjść z sali z plecakami, bo to wydałoby się dla nauczycielki nieco dziwnie, nie sądzisz?-spytałam.
-Nie możecie poczekać do przerwy?-wtrącił loczek.
-Ech... Już tłumaczyłem to Liamowi. Nie, nie możemy.-odparł Louie.
-Poczekajmy do przerwy. Zabunkrujemy się gdzieś i kiedy każdy już wejdzie do klasy my wyjdziemy ze szkoły.-stwierdziłam pewnie.
-Okej.-odparł Lou, a Liam spojrzał na niego z niedowierzaniem.
-No, a jak ja proponowałem ci ten pomysł to nieee... Jak Harry to zasugerował to też nieee... Ale jak Angelika ci to mówi to okej, tak?-spytał oburzony unosząc jedną brew ku górze. Louis zmierzył go spojrzeniem po czym pokiwał głową.
-Masz z tym jakiś problem?-zapytał zdziwiony, a Payne warknął głośno i podszedł do ściany opierając się o nią rękami. Zaczął delikatnie uderzać w nią głową mówiąc coś o tym, że Louis to skończony debil i żeby ktoś go trzymał, bo niedługo go zabije.
-No to w takim razie wy idźcie się gdzieś schować, czy tam spróbujcie wtopić się w otoczenie. Mniejsza o to. Ja wracam do sali.-stwierdziłam i weszłam do środka ponownie zajmując swoje miejsce obok Karoliny.
-Czego oni chcieli?-zapytała zaciekawiona.
-Chcą nas zabrać do domu.-odparłam szeptem, a ona wytrzeszczyła oczy.
-Niby jak?-spytała po chwili.
-Teraz idą się gdzieś schować, albo jak to ujęłam, wtopić się w otoczenie, a potem po prostu się gdzieś zabunkrujemy i wyjdziemy ze szkoły.
-Pominęłaś taki jeden drobny szczególik...
-Niby jaki?
-Kamery.-odparła spokojnie, a ja przeklęłam w duchu. No fakt... Przecież na kamerach dokładnie będzie widać to, że wychodzimy ze szkoły. Łatwo będzie rozgryźć naszą tożsamość. Chyba, że...
-Kółko teatralne.-palnęłam nagle.
-Co kółko teatralne?-zapytała dziewczyna.
-Gdzie odbywają się zajęcia kółka teatralnego?
-Nie wiem. Zapytaj Ali.-odparła, a ja skinęłam głową. Spojrzałam na nauczycielkę, która aktualnie stała do nas tyłem i zapisywała coś na tablicy po czym odwróciłam się do Alicji.
-W jakiej sali są zajęcia z kółka teatralnego?-spytałam szybko.
-Dwadzieścia osiem, a co?
-Wyjaśnię ci później.

***

Kiedy po skończonej lekcji z panną Price wyszłyśmy na korytarz czekało nas kolejne zaskoczenie. Louis, Liam i Harry stali na środku korytarza w przebraniach. Louis był przebrany za smoka, Harry za ufoludka, a Liam za... Cóż... Liam był najwyraźniej syrenką. Widząc ich w takich przebraniach wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Śmiej się, śmiej... Sama kazałaś nam wtopić się w otoczenie.-stwierdził mój chłopak prychając głośno.
-Tak. Kazałam wam wtopić się w otoczenie, a nie wyróżniać się na tle innych.-powiedziałam i ponownie parsknęłam śmiechem.
-Jak mogłeś przebrać się za syrenkę?-zapytała Agata podchodząc do naburmuszonego Liama.
-Ja jestem syrenem.-burknął Liam.
-Tak? To co robią te bujne loki na twojej głowie?-spytała Aga unosząc jedną brew ku górze i wskazując na jego perukę.
-Nie czepiaj się szczegółów!
-Pytanie brzmi, jak on się w to wcisnął.-skomentował Niall. Zaraz, zaraz... Niall!
-Co ty tu do cholery robisz?!-zapytałam zdziwiona. Kiedy się odwróciłam dostrzegłam, że obok niego stoi też Zayn.
-Kiedy przyszliśmy do domu i zobaczyliśmy, że nie ma tam Louisa i Liama, stwierdziliśmy, że musieli wpaść na jakiś głupi pomysł i pójść po was. Jak widać słusznie sądziliśmy.
-No wiesz co? To wcale nie jest głupi pomysł.-mruknął oburzony Lou.
-Serio, smoczku?-spytał pieszczotliwie Niall i wyszczerzył się.
-Nie będę rozmawiać z kimś kto nie jest na takim samym poziomie inteligencji jak ja.
-Jeśli miałbyś rozmawiać tylko z takimi osobami to musiałbyś zadowolić się konwersacją z kamieniem, ewentualnie jakimś robaczkiem.
-Angelika!-wykrzyknął oburzony "smok"-On mnie ewidentnie obraża!
-I co w związku z tym?-spytałam, a on oburzył się jeszcze bardziej.
-Nawet i ty przeciwko mnie? No wiesz co?! Wielkie dzięki.
-Ależ nie ma za co.-odparłam i uśmiechnęłam się szeroko.

***

 -Jak się w tym chodzi.-zapytałam wciskając się w dwuczęściowe przebranie konia.
-Myślałam, że takie coś jest tylko w bajkach.-stwierdziła Agata patrząc na mnie i Karolinę wciskające się w kostium.
-Ja też.-mruknęła Karolina, która miała już na sobie przednią część konia. Po kilku minutach zmagań jakoś udało nam się dobrze założyć to przebranie. Teraz czas na krok drugi: nauka chodzenia.
-Ty zaczynasz. Najpierw prawa strona.-oznajmiłam. Spróbowałyśmy postawić jeden krok. Udało się. Teraz druga strona. Jest. No to teraz idziemy... Na początku to chodzenie wychodziło nam strasznie koślawo, ale po kilku próbach mogłyśmy poruszać się już w miarę normalnie.
-Nie rozumiem dlaczego nie wzięłyście jakichś normalnych kostiumów.-powiedziała Kinga przebrana za białego kota. Wracając do przebrań... Zayn i Niall stwierdzili, że to fajna sprawa, więc też włączyli się w akcję. Niall przebrał się za skrzata, Zayn był drzewem, Agata założyła kostium wielkiego jabłka, a Ala została bałwanem. Kiedy zadzwonił dzwonek na lekcje wszyscy siedzieliśmy cicho w sali i czekaliśmy aż wszyscy opuszczą szkolny korytarz. Kiedy już cały gwar ucichł, po kolei wychodziliśmy z sali i czym prędzej kierowaliśmy się do wyjścia ze szkoły. Po drodze zaliczyłyśmy z Karoliną jedną glebę, ale szybko pozbierałyśmy się i ruszyłyśmy w dalszą drogę. Kiedy wyszliśmy już ze szkoły rozłączyłyśmy z Karoliną nasze przebranie dzięki czemu ja byłam tylko zadem konia, a ona miała na sobie jego łeb i przednie nogi.
-Udało nam się!-wykrzyknął Lou odstawiając jakiś dziki taniec szczęścia.
-Tak, ale radziłabym szybko się stąd zabierać, bo uczniowie zaczynają już wyglądać przez okna.-stwierdziła Ala.
-Co racja, to racja.-rzekł Lou i cała nasza grupa w kostiumach szybko odeszła spod szkoły i ruszyła w kierunku domu. Przez całą drogę ludzie patrzyli na nas jak na jakichś uciekinierów z wariatkowa. Cóż... Nie dziwię się im. W końcu nie ma nic normalnego w grupie dziesięciu osób poprzebieranych jak na halloween. Jeśli chodzi o tą naszą ucieczkę... I tak będziemy mieli przesrane. W końcu trzeba będzie jakoś zwrócić te kostiumy, a poza tym na pewno skapną się, że to my je zwinęliśmy i na dodatek, że zwialiśmy z lekcji. Coś tak wyczuwam kolejną pogawędkę u dyrektora...