wtorek, 5 marca 2013

Rozdział Dwudziesty Ósmy

* z perspektywy Angeliki *

Obudziłam się słysząc dobiegający z dołu hałas. Przetarłam oczy i podniosłam się do siadu, mrugając kilkakrotnie i rozglądając się po pokoju. Po chwili zerknął na zegarek. Szósta trzydzieści osiem. Serio? O tej godzinie budzić człowieka w tak brutalny sposób? Toż to niesłychane. Wstałam z łóżka, poprawiłam moją pościel (no dobra, po prostu rzuciłam ją na łóżko tak, by żadna jej część nie dotykała podłogi) i wyszłam z pokoju kierując się schodami na dół. To co ujrzałam na dole nie było dokładnie tym czego się spodziewałam.
-Co robi w korytarzu ten ponton?!-zapytałam marszcząc brwi i wpatrując się w rozłożony ponton, który to zrzucił z naszej półki książkę, klucze i kilka innych drobiazgów, a także moją ukochaną figurkę słonia, która dzięki Bogu nie potłukła się. Chociaż sam z siebie to on raczej tego nie zrzucił. Ktoś musiał mu pomóc. I dlaczego wydaje mi się, że tym kimś był...
-Przywiozłem go.-powiedział Louis pojawiając się w drzwiach od salonu z wielkim wyszczerzem na twarzy.
-Mogłabym wiedzieć po co? Chociaż nie... To jest logiczne... Wyjaśnij mi raczej po co przywlokłeś ten ponton tutaj.-powiedziałam patrząc na niego, krzyżując ręce na klatce piersiowej i unosząc jedną  brew ku górze. Oczekiwałam jakiegoś porządnego wyjaśnienia, ale coś tak czuję, że nawet on sam nie do końca wiedział po co to tu przywlókł.
-Będzie można wziąć ten ponton do basenu.-oznajmił wielce zadowolony ze swojego pomysłu.
-No tak. To wręcz bajeczny pomysł, ale dlaczego akurat do naszego basenu? I dlaczego nie zaniosłeś tego od razu do ogrodu?-zapytałam, a on zmarszczył czoło i zrobił dziwny dzióbek, najwyraźniej intensywnie myśląc.
-Nie pomyślałem o tym.-odparł po chwili zastanowienia.
-Żeby zanieść to do waszego basenu czy raczej od razu do ogrodu?
-Oba.-powiedział i uśmiechnął się przepraszająco-Tak przy okazji... Fajna piżama.-stwierdził łapiąc kawałek mojej koszulki.
-Wiem.-odburknęłam i uderzyłam go w rękę, a on się tylko zaśmiał. Moja piżama naprawdę jest fajna. W takie ładne pingwinki z kokardkami. Mama mi ją kupiła w jakimś sklepie w Polsce. Właściwie to nigdy o to nie pytałam.
-Tak w ogóle to może byś się przywitała wariacie.-powiedział po chwili i rozłożył ramiona do uścisku.
-Huh... Cześć.-powiedziałam i przytuliłam go krótko, po czym ponownie udałam się na górę.
-Zostawiasz mnie tu samego? Jesteś złą osobą!-wykrzyknął za mną.
-Idę się ubrać, a ty lepiej zajmij się tym pontonem.

***

-Wybiłeś szybę wazonem?! Jak ty to zrobiłeś?-spytał zdziwiony Louis śmiejąc się przy tym jak oszalały. Cóż... Szczerze mówiąc ta historia jest dość zabawna, ale Malik nie podziela naszego zdania.
-Normalnie.-burknął-Każdy mnie tylko pyta "jak to zrobiłeś?", "wybiłeś okno wazonem? jak?". Normalnie. Zrobiłem to normalnie! Ile razy mam jeszcze tłumaczyć?-zapytał oburzony Zayn.
-Jak wybić okno wazonem - czyli poradnik Zayna Malika.-powiedział Louis po chwili zanosząc się głośnym śmiechem.
-Gdybyś napisał taki poradnik to ułatwiłoby to całą sprawę.-stwierdziłam dołączając do śmiejącego się Lou.
-W tym poradniku to nawet jedna strona by nie była zapełniona. Byłoby tylko napisane: wziąć duży, ciężki wazon i rzucić nim w okno. Jeśli za pierwszym razem się nie udało spróbuj ponownie.-powiedział Zayn, a nasza dwójka zaczęła śmiać się jeszcze głośniej.
-Krótko zwięźle i na temat.-rzucił Tomlinson, kiedy już opanował swój napad śmiechu. Już miałam coś skomentować kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Pójdę otworzyć.-oznajmił Liam, który właśnie przechodził obok wejścia do salonu.
-Och! Melanie.-dało się usłyszeć niezbyt zadowolony głos Liama, a ja jak na komendę zerwałam się ze swojego miejsca i wyszłam z salonu, udając się prosto do kuchni gdzie Karolina, Niall, Kinga i Harry próbowali przygotować obiad. Możliwe, że powinnam powiedzieć Karolina, Kinga i Harry próbowali przygotować obiad, a Niall krzątał się pomiędzy nimi i podbierał jedzenie, ale niech już będzie...
-Hazz...-powiedziałam tylko, a on spojrzał na mnie pytająco. Wystarczyła tylko chwila zanim zrozumiał o co chodzi i westchnął głośno.
-Dokończcie to same. Dacie sobie radę. Pamiętajcie tylko, że do piekarnika na godzinę, a nie na półtorej tak jak było w przepisie.-poinstruował.
-Tak jest szefuniu.-powiedziała Karotka i zasalutowała, uśmiechając się szeroko. Łapiąc Harry'ego za nadgarstek szybkim krokiem udałam się na górę i wprost do mojego pokoju zamykając za nami drzwi.
-Zawsze będziemy odstawiać takie akcje jak ona będzie przychodzić?-zapytał siadając na moim łóżku.
-Bardzo możliwe. Jak chcesz to mogę przestać cię ze mną targać.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami siadając na przeciwko niego.
-Nie. Też nie przepadam za jej towarzystwem.-powiedział i uśmiechnął się, trącając moje ramię.

* z perspektywy Karoliny *

-Ktoś puka!-usłyszałam krzyk Louis'a dobiegający z salonu.
-To rusz swój tłusty tyłek i łaskawie otwórz drzwi!-odparłam wkładając nasze danie do piekarnika. Jeszcze godzinka i będziemy jeść. Mniam...
-Ale to nie mój dom!-odparł Lou.
-W takim razie wypierdalaj razem ze swoim słit gościem.-odkrzyknął za mnie Niall i uśmiechnął się szeroko, najwyraźniej zadowolony z siebie.
-Niall!-skarcił go Liam, który właśnie wszedł do kuchni-Nie wolno ci się tak odzywać.
-Nikomu to nie przeszkadza.-bronił się Niall.
-Louis'owi przeszkadza.-odparł Li.
-No to ma problem.-odparł Niall wzruszając ramionami. Po chwili ponowiło się pukanie do drzwi, a zza nich dobiegł nas krzyk: otwórzcie te pieprzone drzwi!
-Otworzysz?-zapytałam spoglądając na Liam'a, a on tylko przewrócił oczami i ruszył do drzwi.
-Hej.-powiedziała Candice wchodząc do kuchni i od razu zajmując sobie siedzące miejsce na blacie.
-Cześć, cześć.-mruknęłam i zmarszczyłam brwi wpatrując się w piekarnik-On już jest włączony, tak?
-No juch che pecież pecze.-odpowiedział z pełną buzią Niall.
-Co się robi?-zapytała różowowłosa patrząc na niego jak na idiotę.
-No już się przecież piecze.-powiedziała Kinga i rzuciła w blondyna ścierką-Masz tu ogarnąć.-powiedziała po czym wyszła z kuchni do salonu.
-Milutko.-stwierdziła Candice i zeskoczyła z blatu także opuszczając kuchnię.
-No to miłej pracy Niallerku.-powiedziałam i przesłałam Horan'owi całuska w powietrzu wychodząc z pomieszczenia.

***

 -Muszę już iść.-powiedziała Melanie robiąc swoją słit smutną minkę (która była tak sztuczna, że aż oczy bolą).
-Naprawdę? Och, co za pech.-powiedziałam także robiąc smutną minkę, na którą to Niall zareagował wybuchem śmiechu. Od razu jednak zakrył usta ręką i starał się ukryć swoje wielkie rozbawienie.
-To do zobaczenia niedługo.-powiedziała Melanie i wstała z kanapy baaaaardzo powoli kierując się w stronę przejścia. Kiedy już jedną nogą stała na korytarzu odwróciła się i wbiła wzrok w Louis'a, który wcale nie był zainteresowany tym, że "jego dziewczyna" nas opuszczała. Bardziej ciekawiła go lecąca akurat reklama szamponu przeciwłupieżowego.
-Ekhem.-odchrząknęła Melanie. Louis niechętnie oderwał wzrok od telewizora i spojrzał na nią pytająco. Ta jednak nadal milczała.
-No chyba miałaś sobie iść.-stwierdził Tomlinson unosząc jedną brew ku górze. Dziewczyna wyglądała na oburzoną, a Niall ponownie wybuchnął śmiechem. Reszta też podśmiewała się pod nosem.
-Nawet się nie pożegnasz?-zapytała uśmiechając się lekko.
-Aaa... No tak... Wybacz.-powiedział Lou i odwzajemnił uśmiech-Pa. Do zobaczenia następnym razem.-powiedział i pomachał jej na pożegnanie. Melanie prychnęła głośno i opuściła nasz dom, a cała nasza siódemka wybuchnęła śmiechem.
-Byłeś bardzo miły dla swojej dziewczyny, no i te czułe pożegnanie.-powiedział Zayn ocierając nieistniejącą łzę.
-Wkurza mnie. Dlaczego ja w ogóle z nią chodzę?-zapytał sam siebie marszcząc czoło.
-Wow Louis. Robisz postępy chłopie.-stwierdziłam z uśmiechem i poklepałam go po plecach.
-Postępy w czym?
-Może w odzyskiwaniu pamięci? Póki co wracają ci stare nawyki...-powiedziała Agata.
-Stare nawyki? Jakie?-zapytał wyraźnie zaciekawiony chłopak.
-Nigdy nie przepadałeś za tą flądrą.-odpowiedziała Aga wzruszając ramionami.
-Gdyby tak było to nigdy nie zacząłbym z nią chodzić.-stwierdził Louis.
-Bo nigdy nie zacząłeś.
-Agata przestań.-powiedział Liam mierząc ją karcącym spojrzeniem.
-No co? To jest wkurwiające.
-Zgadzam się z Agatą.-powiedział Niall.
-Nie rozumiem... Przecież Melanie mówiła mi, że...
-No właśnie... Melanie ci mówiła. A dlaczego nigdy nie zapytałeś swoich czterech najlepszych kumpli z zespołu? Albo nas? A co z waszym menadżerem? To oni powinni najlepiej wiedzieć o wszystkich tych udawanych związkach i tak dalej, nie? Wystarczyło zapytać geniuszu, ale nie... Wystarczy ci jedna wersja i to jeszcze ta nieprawdziwa.-zirytowała się Aga, a Louis wpatrywał się w nią bez słowa. Najwyraźniej chłopak nie wiedział co ma mu odpowiedzieć. Nie dziwię się. Agata się wkurzyła i na niego naskoczyła, ale mówiła prawdę. Nawet Liam nie miał już nic do powiedzenia, a to zawsze on stara się załatwiać wszystkie takie dość niezręczne sytuacje. Najwyraźniej każdy z nas stwierdził, że najwyższy czas uświadomić Louis'owi, że cała ta sytuacja z Melanie to jedno wielkie kłamstwo...

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział Dwudziesty Siódmy

* z perspektywy Karoliny *
(tydzień później)

 -Louis już jutro wraca do domu.-powiedział Liam wchodząc do salonu.
-To... Chyba dobrze, nie?-zapytał Harry wzruszając ramionami.
-Cóż... Zależy z jakiej strony by na to spojrzeć. To w końcu nasz przyjaciel, więc miło będzie go znowu zobaczyć, ale inna sprawa jest taka, że jego przybycie równa się z powrotem Melanie, a to zdecydowanie nie jest jakimś powodem do szczęścia.-stwierdził Niall.
-Och, błagam was.-mruknęła niezadowolona Andzia.
-No co?-zapytał blondyn spoglądając na mnie ze zmarszczonym czołem.
-Dajcie już z tym wszystkim spokój. Nie powinniście się tak tą całą sprawą przejmować.-powiedziała i ponownie wbiła swój wzrok w telewizor (w którym - tak szczerze mówiąc - nie leciało nic ciekawego).
-Naprawdę tak uważasz?-spytałam, a ona tylko pokiwała głową. No dobra... Skoro sama tego chce. Chociaż tak po głębszym zastanowieniu to ja zapewne zachowywałabym się tak samo. Może trochę bardziej po mojemu, ale bardzo podobnie. Chyba wiadomo o co mi chodzi.
-Możemy zrobić coś ciekawego?-zapytał znudzony Zayn.
-Niby co?-zapytała Angelika odrywając swój wzrok od telewizora (w którym - powracając do wcześniejszego tematu - nadal nie pojawiło się nic ciekawego).
-No... Coś.-odparł Zee wzruszając przy tym ramionami.
-Wow Zayn. Twoje pomysły są wprost genialne. Weźmy to zróbmy.-powiedziałam z udawanym podekscytowaniem za co po chwili oberwałam poduszką w głowę.
-Ej! To był cios poniżej pasa.-powiedziałam mierząc mojego chłopaka karcącym spojrzeniem.
-Wydawało mi się, że głowa znajduje się powyżej pasa.-stwierdził inteligentnie i wyszczerzył się. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem i podniosłam z ziemi poduszkę, którą po chwili w niego rzuciłam. On jednak schylił się i zamiast niego dostał Liam.
-Za co to niby było?!-zapytał oburzony i odrzucił we mnie poduszką. Jak widać ma jednak niezbyt dobrego cela, bo trafiło w Angelikę, która ponownie wgapiała się w aktualnie lecący program telewizyjny (drążąc poprzedni temat - nadal nie leciało nic ciekawego).
-Próbuję oglądać.-warknęła brunetka i odrzuciła poduszką w Liama. Ten złapał ją i rzucił w Harry'ego. Ten od razu ją złapał i odrzucił w stronę Liama, który zrobił unik w wyniku czego oberwał Niall. Kiedy blondyn podniósł poduszkę Liam i Harry złapali dwie kolejne leżące obok nich i po sekundzie pomiędzy tą trójką rozpętała się prawdziwa wojna. Niedługo potem dołączył się też Zayn ubolewający nad tym, że Ni niechcący rozwalił mu fryzurę nieudolnie rzucając w Harry'ego. Moje obserwacje przerwało to iż oberwałam poduszką w tył głowy. Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechającą się niewinnie Agatę, która w ręce trzymała już kolejne trzy poduszki. Zanim zdążyłam podnieść tą, która leżała pod moimi nogami Aga rzuciła już we mnie kolejnymi poduszkami. Zgarnęłam je wszystkie i rzuciłam w nią. Dwie z nich jednak trafiły w Angelikę, która chyba naprawdę się zdenerwowała, bo podniosła te poduszki z miną seryjnego zabójcy i odrzuciła je we mnie. Po chwili pomiędzy naszą dziewiątką rozpętała się taka wojna na poduszki, że już nie wiadomo było kto kogo trafił. Kontynuowaliśmy naszą bitwę dopóki nie usłyszeliśmy dźwięku tłuczonego szkła.
-Ups.-powiedział Harry wpatrując się w okno.
-Wybiliście okno!-wykrzyknął przerażony Liam.
-Jak to jest możliwe? Przecież to są poduszki nie cegły.-powiedział Niall uważnie przypatrując się poduszce trzymanej w ręce.
-Najwyraźniej jakiś inteligent musiał rzucić w okno czymś innym niż poduszką.-stwierdził Liam od razu przenosząc swój wzrok na Hazzę.
-Dlaczego podejrzewasz mnie?!-zapytał loczek z naburmuszoną miną.
-Nie ma to Louis'a, a tylko ty dorównujesz mu swoją głupotą.-stwierdził Li.
-A Angelika?!
-Ej. Grabisz sobie.-mruknęła Andzia celując w Harry'ego poduszką.
-Czym rzuciłeś w to okno?-zapytał spokojnie Liam.
-To nie byłem ja!-pisnął Harry.
-Uhm... Możliwe, że to byłem ja.-mruknął niepewnie Zayn.
-Jak to ty?-spytał zdziwiony Payne.
-No... Tak jakoś.-mruknął Zayn drapiąc się po karku.
-Dobra... A czym ty to zrobiłeś?
-Wazonem?-bardziej spytał niż stwierdził uśmiechając się niewinnie.
-Wybiłeś okno wazonem?! Jak to jest kurwa możliwe?!-zapytał zdenerwowany Liam. Woah... On przeklina. Uuu... Zayn musiał go nieźle wkurzyć. Masz przesrane stary...
-No wziąłem wazon i rzuciłem w stronę okna, no i tak wyszło, że się wybiło.-wyjaśnił Malik.
-Po cholerę rzucałeś wazonem w okno?-zapytałam marszcząc czoło. Chyba nie do końca rozumiem logikę pana Malika.
-To nie było celowe.-odparł brunet.
-No pewnie, że nie... Po prostu wziąłeś wazon stojący na półce i rzuciłeś w nim okno myśląc w tym czasie o dupie Maryny.-powiedział zirytowany Liam prychając głośno.
-Przepraszam no.
-Ty lepiej nie przepraszaj tylko załatw nam nową szybę, tak?