* z perspektywy Angeliki *
Obudziłam się słysząc dobiegający z dołu hałas. Przetarłam oczy i podniosłam się do siadu, mrugając kilkakrotnie i rozglądając się po pokoju. Po chwili zerknął na zegarek. Szósta trzydzieści osiem. Serio? O tej godzinie budzić człowieka w tak brutalny sposób? Toż to niesłychane. Wstałam z łóżka, poprawiłam moją pościel (no dobra, po prostu rzuciłam ją na łóżko tak, by żadna jej część nie dotykała podłogi) i wyszłam z pokoju kierując się schodami na dół. To co ujrzałam na dole nie było dokładnie tym czego się spodziewałam.
-Co robi w korytarzu ten ponton?!-zapytałam marszcząc brwi i wpatrując się w rozłożony ponton, który to zrzucił z naszej półki książkę, klucze i kilka innych drobiazgów, a także moją ukochaną figurkę słonia, która dzięki Bogu nie potłukła się. Chociaż sam z siebie to on raczej tego nie zrzucił. Ktoś musiał mu pomóc. I dlaczego wydaje mi się, że tym kimś był...
-Przywiozłem go.-powiedział Louis pojawiając się w drzwiach od salonu z wielkim wyszczerzem na twarzy.
-Mogłabym wiedzieć po co? Chociaż nie... To jest logiczne... Wyjaśnij mi raczej po co przywlokłeś ten ponton tutaj.-powiedziałam patrząc na niego, krzyżując ręce na klatce piersiowej i unosząc jedną brew ku górze. Oczekiwałam jakiegoś porządnego wyjaśnienia, ale coś tak czuję, że nawet on sam nie do końca wiedział po co to tu przywlókł.
-Będzie można wziąć ten ponton do basenu.-oznajmił wielce zadowolony ze swojego pomysłu.
-No tak. To wręcz bajeczny pomysł, ale dlaczego akurat do naszego basenu? I dlaczego nie zaniosłeś tego od razu do ogrodu?-zapytałam, a on zmarszczył czoło i zrobił dziwny dzióbek, najwyraźniej intensywnie myśląc.
-Nie pomyślałem o tym.-odparł po chwili zastanowienia.
-Żeby zanieść to do waszego basenu czy raczej od razu do ogrodu?
-Oba.-powiedział i uśmiechnął się przepraszająco-Tak przy okazji... Fajna piżama.-stwierdził łapiąc kawałek mojej koszulki.
-Wiem.-odburknęłam i uderzyłam go w rękę, a on się tylko zaśmiał. Moja piżama naprawdę jest fajna. W takie ładne pingwinki z kokardkami. Mama mi ją kupiła w jakimś sklepie w Polsce. Właściwie to nigdy o to nie pytałam.
-Tak w ogóle to może byś się przywitała wariacie.-powiedział po chwili i rozłożył ramiona do uścisku.
-Huh... Cześć.-powiedziałam i przytuliłam go krótko, po czym ponownie udałam się na górę.
-Zostawiasz mnie tu samego? Jesteś złą osobą!-wykrzyknął za mną.
-Idę się ubrać, a ty lepiej zajmij się tym pontonem.
***
-Wybiłeś szybę wazonem?! Jak ty to zrobiłeś?-spytał zdziwiony Louis śmiejąc się przy tym jak oszalały. Cóż... Szczerze mówiąc ta historia jest dość zabawna, ale Malik nie podziela naszego zdania.
-Normalnie.-burknął-Każdy mnie tylko pyta "jak to zrobiłeś?", "wybiłeś okno wazonem? jak?". Normalnie. Zrobiłem to normalnie! Ile razy mam jeszcze tłumaczyć?-zapytał oburzony Zayn.
-Jak wybić okno wazonem - czyli poradnik Zayna Malika.-powiedział Louis po chwili zanosząc się głośnym śmiechem.
-Gdybyś napisał taki poradnik to ułatwiłoby to całą sprawę.-stwierdziłam dołączając do śmiejącego się Lou.
-W tym poradniku to nawet jedna strona by nie była zapełniona. Byłoby tylko napisane: wziąć duży, ciężki wazon i rzucić nim w okno. Jeśli za pierwszym razem się nie udało spróbuj ponownie.-powiedział Zayn, a nasza dwójka zaczęła śmiać się jeszcze głośniej.
-Krótko zwięźle i na temat.-rzucił Tomlinson, kiedy już opanował swój napad śmiechu. Już miałam coś skomentować kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Pójdę otworzyć.-oznajmił Liam, który właśnie przechodził obok wejścia do salonu.
-Och! Melanie.-dało się usłyszeć niezbyt zadowolony głos Liama, a ja jak na komendę zerwałam się ze swojego miejsca i wyszłam z salonu, udając się prosto do kuchni gdzie Karolina, Niall, Kinga i Harry próbowali przygotować obiad. Możliwe, że powinnam powiedzieć Karolina, Kinga i Harry próbowali przygotować obiad, a Niall krzątał się pomiędzy nimi i podbierał jedzenie, ale niech już będzie...
-Hazz...-powiedziałam tylko, a on spojrzał na mnie pytająco. Wystarczyła tylko chwila zanim zrozumiał o co chodzi i westchnął głośno.
-Dokończcie to same. Dacie sobie radę. Pamiętajcie tylko, że do piekarnika na godzinę, a nie na półtorej tak jak było w przepisie.-poinstruował.
-Tak jest szefuniu.-powiedziała Karotka i zasalutowała, uśmiechając się szeroko. Łapiąc Harry'ego za nadgarstek szybkim krokiem udałam się na górę i wprost do mojego pokoju zamykając za nami drzwi.
-Zawsze będziemy odstawiać takie akcje jak ona będzie przychodzić?-zapytał siadając na moim łóżku.
-Bardzo możliwe. Jak chcesz to mogę przestać cię ze mną targać.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami siadając na przeciwko niego.
-Nie. Też nie przepadam za jej towarzystwem.-powiedział i uśmiechnął się, trącając moje ramię.
* z perspektywy Karoliny *
-Ktoś puka!-usłyszałam krzyk Louis'a dobiegający z salonu.
-To rusz swój tłusty tyłek i łaskawie otwórz drzwi!-odparłam wkładając nasze danie do piekarnika. Jeszcze godzinka i będziemy jeść. Mniam...
-Ale to nie mój dom!-odparł Lou.
-W takim razie wypierdalaj razem ze swoim słit gościem.-odkrzyknął za mnie Niall i uśmiechnął się szeroko, najwyraźniej zadowolony z siebie.
-Niall!-skarcił go Liam, który właśnie wszedł do kuchni-Nie wolno ci się tak odzywać.
-Nikomu to nie przeszkadza.-bronił się Niall.
-Louis'owi przeszkadza.-odparł Li.
-No to ma problem.-odparł Niall wzruszając ramionami. Po chwili ponowiło się pukanie do drzwi, a zza nich dobiegł nas krzyk: otwórzcie te pieprzone drzwi!
-Otworzysz?-zapytałam spoglądając na Liam'a, a on tylko przewrócił oczami i ruszył do drzwi.
-Hej.-powiedziała Candice wchodząc do kuchni i od razu zajmując sobie siedzące miejsce na blacie.
-Cześć, cześć.-mruknęłam i zmarszczyłam brwi wpatrując się w piekarnik-On już jest włączony, tak?
-No juch che pecież pecze.-odpowiedział z pełną buzią Niall.
-Co się robi?-zapytała różowowłosa patrząc na niego jak na idiotę.
-No już się przecież piecze.-powiedziała Kinga i rzuciła w blondyna ścierką-Masz tu ogarnąć.-powiedziała po czym wyszła z kuchni do salonu.
-Milutko.-stwierdziła Candice i zeskoczyła z blatu także opuszczając kuchnię.
-No to miłej pracy Niallerku.-powiedziałam i przesłałam Horan'owi całuska w powietrzu wychodząc z pomieszczenia.
***
-Muszę już iść.-powiedziała Melanie robiąc swoją słit smutną minkę (która była tak sztuczna, że aż oczy bolą).
-Naprawdę? Och, co za pech.-powiedziałam także robiąc smutną minkę, na którą to Niall zareagował wybuchem śmiechu. Od razu jednak zakrył usta ręką i starał się ukryć swoje wielkie rozbawienie.
-To do zobaczenia niedługo.-powiedziała Melanie i wstała z kanapy baaaaardzo powoli kierując się w stronę przejścia. Kiedy już jedną nogą stała na korytarzu odwróciła się i wbiła wzrok w Louis'a, który wcale nie był zainteresowany tym, że "jego dziewczyna" nas opuszczała. Bardziej ciekawiła go lecąca akurat reklama szamponu przeciwłupieżowego.
-Ekhem.-odchrząknęła Melanie. Louis niechętnie oderwał wzrok od telewizora i spojrzał na nią pytająco. Ta jednak nadal milczała.
-No chyba miałaś sobie iść.-stwierdził Tomlinson unosząc jedną brew ku górze. Dziewczyna wyglądała na oburzoną, a Niall ponownie wybuchnął śmiechem. Reszta też podśmiewała się pod nosem.
-Nawet się nie pożegnasz?-zapytała uśmiechając się lekko.
-Aaa... No tak... Wybacz.-powiedział Lou i odwzajemnił uśmiech-Pa. Do zobaczenia następnym razem.-powiedział i pomachał jej na pożegnanie. Melanie prychnęła głośno i opuściła nasz dom, a cała nasza siódemka wybuchnęła śmiechem.
-Byłeś bardzo miły dla swojej dziewczyny, no i te czułe pożegnanie.-powiedział Zayn ocierając nieistniejącą łzę.
-Wkurza mnie. Dlaczego ja w ogóle z nią chodzę?-zapytał sam siebie marszcząc czoło.
-Wow Louis. Robisz postępy chłopie.-stwierdziłam z uśmiechem i poklepałam go po plecach.
-Postępy w czym?
-Może w odzyskiwaniu pamięci? Póki co wracają ci stare nawyki...-powiedziała Agata.
-Stare nawyki? Jakie?-zapytał wyraźnie zaciekawiony chłopak.
-Nigdy nie przepadałeś za tą flądrą.-odpowiedziała Aga wzruszając ramionami.
-Gdyby tak było to nigdy nie zacząłbym z nią chodzić.-stwierdził Louis.
-Bo nigdy nie zacząłeś.
-Agata przestań.-powiedział Liam mierząc ją karcącym spojrzeniem.
-No co? To jest wkurwiające.
-Zgadzam się z Agatą.-powiedział Niall.
-Nie rozumiem... Przecież Melanie mówiła mi, że...
-No właśnie... Melanie ci mówiła. A dlaczego nigdy nie zapytałeś swoich czterech najlepszych kumpli z zespołu? Albo nas? A co z waszym menadżerem? To oni powinni najlepiej wiedzieć o wszystkich tych udawanych związkach i tak dalej, nie? Wystarczyło zapytać geniuszu, ale nie... Wystarczy ci jedna wersja i to jeszcze ta nieprawdziwa.-zirytowała się Aga, a Louis wpatrywał się w nią bez słowa. Najwyraźniej chłopak nie wiedział co ma mu odpowiedzieć. Nie dziwię się. Agata się wkurzyła i na niego naskoczyła, ale mówiła prawdę. Nawet Liam nie miał już nic do powiedzenia, a to zawsze on stara się załatwiać wszystkie takie dość niezręczne sytuacje. Najwyraźniej każdy z nas stwierdził, że najwyższy czas uświadomić Louis'owi, że cała ta sytuacja z Melanie to jedno wielkie kłamstwo...