sobota, 19 maja 2012

Rozdział Dziewiąty

* z perspektywy Angeliki *

-Ej!-wrzasnęłam i uderzyłam Louisa łokciem w bok. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co ja ci zrobiłem?!-zapytał oburzony, a ja wzruszyłam ramionami.
-No nie wiem... Może tak po prostu się urodziłeś?-zapytałam i uśmiechnęłam się lekko.
-Ale jakby się nie urodził to nie miałabyś kogo kochać.-odezwał się nagle Niall, a ja spojrzałam na niego z wrogością.
-Wcale, że nie. Miałabym miliardy osób do pokochania i koniec kropka.-powiedziałam i ukazałam grymas niezadowolenia.
-Ha! Nie zaprzeczyłaś!-krzyknął uradowany Lou, a ja strzeliłam facepalma.
-Za jakie grzechy muszę się zadawać z takim idiotą.-westchnęłam głośno i przewróciłam teatralnie oczami. Wszscy wybuchnęli niepohamowanym śmiechem, a jedynie Louie siedział i udawał obrażonego.
-Pseplasiam.-wysepleniłam wprost do jego ucha i uśmiechnęłam się lekko. 
-Myślisz, że zwykłe przepraszam wystarczy? Ja naprawdę jestem obrażony i tutaj należą się piękne i pełne smutku przeprosiny!-oznajmił szatyn gestykulując żywo.
-Oh! Jak ja bardzo żałuję mego okropnego zachowania. Nigdy nie powinnam była nazywać cię idiotą. Wybacz mi moja m... To znaczy... Mój przyjacielu.-powiedziałam udając wielce przejętą i zrobiłam proszącą minkę.
-Hmm...-wymruczał Lou i zaczął udawać zamyślonego-No nie wiem, nie wiem.-powiedział tylko i uśmiechnął się. Przytuliłam go mocno i pocałowałam w policzek.
-Błaaaaagam. Już nigdy więcej cię nie przezwę!-powiedziałam i położyłam rękę na sercu.
-Okej. Wybaczam ci, ale mogłabyś powtórzyć to ostatnie zdanie? Chcę mieć to nagrane.-powiedział chłopak, a ja przewróciłam oczami i westchnęłam. W tym domu chyba nikt nie jest normalny - pomyślałam i zaśmiałam się cicho.
-Cicho tam zakochańce! A teraz proszę mi powiedzieć gdzie tak właściwie jest Alicja?-zapytał Zayn, a każdy wzruszył tylko ramionami.
-Chcecie do niej zadzwonić?-zapytał Hazza.
-Po co? Da sobie radę.-wtrąciłam i uśmiechnęłam się lekko.
-Może i masz rację.-stwierdziła Karolina, a ja wyszczerzyłam się szeroko.
-Co tak zęby suszysz?-zapytała ze śmiechem Agata.
-Bo Karotka stwierdziła, że ona ma racje.-odparł Lou.
-No właśnie.-potwierdziłam z uśmiechem.
-Powiedziałam, że MOŻE masz rację.-poprawiła mnie Karotka, a ja przewróciłam oczami.
-Oj tam, oj tam. Kto by się tam czepiał takich drobnych szczegółów.-powiedziałam i prychnęłam głośno.
-Ja bym się czepiała.-odparła mi Karolina, a ja tylko westchnęłam.
-A przerywając tą nieistotną kłótnię... Louis coś za dobrze zna naszą Andzię.-powiedziała Agata i poruszyła brwiami. Zmierzyłam ją zabójczym wzrokiem. Już miałam coś powiedzieć, ale Liam mnie wyprzedził.
-Dwa psychole się dobrały to i się rozumieją.-wygłosił swoją mądrość, a ja strzeliłam tak zwanego focha.
-Oj no już się nie dąsaj. Twierdzisz, że on nie ma racji?-zapytał Louie i uśmiechnął się lekko.
-No... Właściwie to chyba nie.-powiedziałam i podrapałam się po głowie.
-A więc nie ma się co gniewać!-dodał Li i wyszczerzył się.
-My idziemy na krótki spacer do parku.-wtrącił Niall i razem z Kingą wyszli z domu.

* z perspektywy Kingi *

-Czasami naprawdę dobrze jest się wyrwać z tego domu wariatów.-stwierdziłam i pokręciłam głową z dezaprobatą.
-Masz całkowitą rację.-poparł mnie blondyn i posłał mi ciepły uśmiech.
-Ale pomyśl co by było gdyby zabrakło tych szaleńców. Wszystkie dni wyglądałyby tak samo i dłużyły się w nieskończoność.-dodałam idąc przez park i kopiąc jakiś kamyczek.
-Nie byłoby zbyt ciekawie... A co cię dziś tak na przemyślenia zebrało?-zapytał chłopak, a ja wzruszyłami ramionami.
-A ile czasu chcesz jeszcze udawać ten nasz cały związek?-zapytałam.
-JAK TO UDAWAĆ?!-usłyszałam za sobą oburzony głos Louisa i Andzi. No tak... Jak zwykle nas śledzili. Czy nie można mieć ani chwili prywatności? Wydaje mi się, że niedługo to do łazienki będą mi wchodzić by zobaczyć co aktualnie robię.
-Normalnie. To wszysto przez to, że nas podsłuchiwaliście!-powiedziałam wściekła i omiotłam ich zabójczym spojrzeniem. Przysięgam, że przy najbliższej możliwej okazji jakoś się na nich zemszczę. Nie wiem jeszcze jak ani kiedy, ale wiem, że to się stanie. Och ja już to sobie wyobrażam. Wtedy to im miny zrzedną... Jeszcze mnie popamiętają!
-Ale... A reszta też jest w to wtajemniczona?-zapytała Andzia, a ja pokiwałam przecząco głową.
-I póki co tak ma pozostać.-wtrącił Niall.
-Okej. W takim razie my już idziemy zająć się czymś innym.-powiedział Louis i razem z Angeliką odeszli w swoją stronę.
-Myślisz, że to wygadają? Teraz jeszcze trudniej będzie to wszystko udawać.-powiedziałam i westchnęłam głośno. W mojej głowie ta dwójka już nie żyje. Zawsze psują moje cudowne plany.
-Łatwiej by było gdyby nie trzeba było udawać.-powiedział nieśmiało blondyn, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
-Czy ty coś sugerujesz?-zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
-M... Może.-wyjąkał tylko, a ja dosłownie stanęłam jak wryta i wpatrywałam się w niego z bliżej niezidentyfikowanym wyrazem twarzy.
-Niall...-wydukałam tylko nie bardzo wiedząc co mam jeszcze dodać. Opcji było naprawdę wiele, a w mojej głowie po raz pierwszy panowała jedna, wielka pustka.
-Tak, tak... Rozumiem. To miało być udawanie i jesteśmy tylko przyjaciółmi. Przepraszam.-wyszeptał chłopak i spuścił głowę wpatrując się w czubki swoich butów.
-Nie... Nie o to mi chodziło. Ja... Naprawdę bardzo cię lubię.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego lekko.
-Ja ciebie też. Bardzo... Uwierz mi.-powiedział Niall patrząc mi w oczy-Ja... Naprawdę kocham cię.-wykrzutsił cicho i zmarszczył czoło wpatrując się we mnie z niepewnością. Uśmiechnęłam się promiennie i przytuliłam się do niego.
-To znaczy, że ty...-urwał chłopak w połowie zdania jąkając się nieco.
-Tak Niall. Ja też cię kocham.-wyszeptałam.

***

Weszliśmy przytuleni do salonu i zlustrowaliśmy wszystkich naszych przyjaciół uważnym spojrzeniem.
-Macie nam coś do powiedzenia?-zapytała nieco zirytowana Karotka, a ja spojrzałam na nią zdziwiona. O co jej mogło chodzić? Czyżby Lou i Andzia...? Tak. To na pewno o to chodzi. Przysięgam, że kiedyś uduszę tą dwójkę i zakopię ich ciała w ogródku.
-Wydaje mi się, że nie.-odparł pewnie blondyn i uśmiechnął się.
-Dlaczego udawaliście, że jesteście razem przed nami? Mogliście nas wtajemniczyć! Skoro chcieliście się odegrać na tej dwójce to nam można przecież było powiedzieć.-oznajmił Harry, a ja spojrzałam na niego i uniosłam jedną brew ku górze.
-Akurat tobie to lepiej niczego nie mówić, bo wygadałbyś się szybciej niż Angelika i Louis.-oznajmiłam triumfalnym tonem i posłałam mu złośliwy uśmieszek.
-A tak poza tym to my z Kingą naprawdę jesteśmy razem.-wtrącił nagle nasz blond żarłok.
-Już w to wierzę.-powiedziała Andzia i prychnęła głośno.
-To stuprocentowa prawda.-potwierdziłam i położyłam rękę na sercu.
-Ale jak to? My przecież słyszeliśmy.-powiedziała nieco zdezorientowana Andzia. Postanowiłam wykorzystać tę sytuację i nieco z nich sobie zażartować.
-Powiedzieliśmy tak tylko dlatego, że wiedzieliśmy iż nas śledzicie. Byłam bardzo ciekawa jak szybko się wygadacie i niestety, ale nie zdaliście mojego testu zaufania. Powodzenia następnym razem.-powiedziałam z wyższością w głosie, a Angela wpatrywała się we mnie z dziwną miną.
-A więc teraz będziemy śledzić już tylko Zayna i Karotkę. Tej pary jeszcze nie śledziliśmy, prawda?-zapytała Angelika, a Louis skinął jej głową.
-Nie prawda to nie prawda!-wykrzyknęła Karolina.
-Bardzo masz fajną, bardzo złożoną wiesz wymowę.-powiedział Zayn, a ja spojrzałam na nich z dziwną miną.
-Nawzajem kolego.-odparła mu Karotka.
-Zaraz, zaraz! To wy nie jesteście razem?!-zapytał wielce zdziwiony Louie.
-Na jakim zacofanym świecie żyjesz ty zacofańcu jeden!-odpowiedziała mu Andzia.
-Na tak samo zacofanym świecie jak twój zacofańcu!-odparł Lou.
-No to teraz to pojechałeś.-skomentowałam sarkastycznie i przewróciłam oczami.
-Skończcie te kłótnie.-powiedział spokojnie Liam.
-My się nie kłócimy tylko rozmawiamy.-stwierdziła Andzia.
-Nieprawda. To jest kłótnia.-powiedziała Agata.
-To wcale nie jest kłótnia!-warknął oburzony Louie.
-Wcale, że nie, bo to jest kłótnia.-dodał Zayn.
-Wcale, że nie!-mruknęła Angelika.
-Wcale, że tak.-dorzucił Liam.
-Co za idioci się kłócą.-skwitowała Karolina, a każdy spojrzał na nią z wrogością.
-To ty jesteś idiotą!-rzucili chórkiem.
-Nie to wy jesteście idiotami.-powiedział Niall popierając szatynkę.
-Nie! To wy jesteście idiotami!-odparł Louis.
-STOP TYCH WARIACJI!-warknęła nagle Alicja która pojawiła się w salonie-Wyjdę tylko na kilka godzin, a wy już tu rzucacie się sobie do gardeł... Liam, nawet ty?-zapytała Ala i pokiwała głową z zawodem.
-Ale to oni zaczęli!-rzucił Li.
-Nie ważne kto zaczął.-oznajmiłam im, a oni niechętnie mi przytaknęli.
-To co mamy zamiar robić?-zapytała nagle Agata.
-Może nasze zakochańce coś wymyślą?-zaproponował Harry uśmiechając się szeroko.
-Ale które? Zayn i Karola, Kinga i Niall, czy może raczej Lou i Andzia?-spytała Aga uśmiechając się szeroko.
-Ej! Tylko Kinga i Niall są razem!-wykrzyknęła oburzona Karola.
-Ale zaraz... Od kiedy wy jesteście razem?-zapytała mnie Alicja.
-Tak właściwie to od dziś.-powiedziałam z uśmiechem.
-Fajnie, żę dowiaduję się ostatnia.-stwierdziła oburzona blondynka.
-No bo cię nie było w domu!-tłumaczył Niall.
-Ale zawsze można było zadzwonić.-odparła mu Alicja.
-Oj tam, oj tam... Może po prostu obejrzymy film?-zaproponowała Andzia, a każdy poparł jej pomysł.
-Tylko tym razem nie żaden horror, bo chyba wykituję.-wtrąciła Karotka i wzdrygnęła się.
-Popieram Karolinę. Szczerze mówiąc to wolałbym jakąś komedię.-powiedział Zayn.
-No niech wam będzie bez horrorów.-powiedziała Aga i machnęła ręką.

* z perspektywy Karoliny *

Miało być bez horrorów i co?! I jak zwykle włączyli horror... No może i najpierw obejrzeliśmy komedię, ale to i tak nie usprawiedliwa ich okropnego kłamstwa. Właściwie to mogłabym iść do pokoju, ale wiedza, że wszyscy siedzą tam na dole i oglądają straszny film na pewno nie pomogłaby mi zasnąć tak więc postanowiłam zostać razem z nimi tam na dole i w razie czego rzucić ich na pożarcie potworowi... Tak wiem, że mam wybujałą wyobraźnię, ale nic tego nie zmieni. Mam tak już od dawna, a Angelika nazywa to chorobą psychiczną. Ja przynajmniej mam normalne myśli, a nie jakieś niewiadomo jakie zboczone obrazy jak co niektórzy w tym domu... No dobra. Może nie mam do końca normalnych myśli, bo śpiewam dziwaczne piosenki o szyszkach, a skoro już jesteśmy przy piosenkach o szyszkach to doskonale pamiętam jedną z nich. Zielona szyszka tralalalala, zielona szyszka tralalalalala. Boże... Może naprawdę coś jest ze mną nie tak? Przecież nie ma zielonych szyszek, ale nie... W sumie to kiedyś widziałam zieloną szyszkę... A może to był chmiel? Z resztą nie ważne. Potrząsnęłam głową i ocknęłam się z moich szalonych rozmyślań. Spojrzałam się w ekran telewizora i szybko tego pożałowałam, bo właśnie natknęłam się na jedną ze straszniejszych scen w tym filmie. Kilka osób spało na kanapie, a w oknie pojawiła się jakaś czarna postać. Na domiar złego była burza... Nie to, że coś sugeruję, ale ta scena strasznie przypomina mi ostatnią sytuację, która miała miejsce po obejrzeniu horroru. W filmie jednak akcja potoczyła się inaczej, bo ktoś wszedł przez okno do domu i porwał jedną z dziewczyn. 
-Ta scena mi coś przypomina, nie sądzisz?-usłyszałam głos Zayna tuż przy moim uchu. Po całym moim ciele przebiegł dreszcz, a ja spojrzałam na niego i kiwnęłam niepewnie głową. Po chwili ponownie wbiłam swój wzrok w telewizor i uważnie śledziłam akcję w filmie. Przyjaciele szukali uprowadzonej dziewczyny w lesie aż w końcu natknęli się na stary domek. Weszli do środka i znaleźli zamordowaną dziewczynę. Drzwi za nimi zatrzasnęły się z hukiem, a w latarce wysiadły baterie. Nagle słychać było przeraźliwy rechot. Przez okno wpadało światło księżyca i przez chwilę widać było jakąś zakrwawioną postać. Odruchowo złapałam dłoń siedzącego obok mnie Zayna i ze strachem w oczach wpatrywałam się w telewizor. Strasznie byłam ciekawa co zrobią. Wiedziałam, że potem będę się bała, ale trudno się mówi i żyje się dalej... Nagle jeden z chłopaków w filmie padł na ziemię i zmarł. Po chwili pokazali, że ma rozerwaną klatkę piersiową. Mocniej ścisnęłam dłoń bruneta i przygryzłam dolną wargę.
-Jezu! Wyłączcie to! Zaraz tu padnę na zawał, przysięgam!-zarzekał się Niall, który cały czas wtulał się w Kingę i pożerał niezliczone ilości popcornu.
-Cii... Zaraz zobaczymy co będzie dalej.-powiedziałam i machnęłam ręką kontynuując oglądanie filmu.
-To jednak się nie boisz?-zapytał nieco zdziwiony Harry spoglądając w moją stronę.
-Boję, ale i tak chcę wiedzieć co będzie dalej. Najwyżej w nocy nawiedzę kogoś z was.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Mówiąc "kogoś" masz na myśli Zayna.-stwierdziła Agata i zaśmiała się cicho. Spojrzałam tylko na nią złowrogo i nie odpowiedziałam jej. Stwierdziłam, że nie będę się zniżać do jej poziomu i pokażę klasę.
-Patrzcie! Zaraz ten gościu ją dorwie! Niech ona tam nie idzie!-krzyknął Niall i podskoczył na kanapie wysypując na nas całą miskę popcornu.
-Niall!-warknęliśmy chórkiem, a on zrobił przepraszającą minkę.
-Upsik... Nie chciałem. Przepraszam.-powiedział i wygiął usta w podkówkę.
-Dobra, dobra, ale bądzcie już cicho, bo oglądam.-oznajmił nam Liam. Po jego słowach ponownie zaczęłam skupiać się na oglądaniu filmu. Jessica, jedna z głównych bohaterek filmu właśnie weszła do domu tego zabójcy. Oczywiście ona o tym nie wie, bo myśli, że to jest dom jej przyjaciela, a dlaczego tak myśli? Bo ten morderca wysłał jej sms-a w którym podał się za Jamesa (jak się można domyślić to przyjaciel bohaterki).
-Ona to jest głupia. Jakby mi ktoś o 3 w nocy wysłał sms-a z nieznanego numeru to bym nie przyszła.-stwierdziła Agata i zrobiła zniesmaczoną minę.
-Ale ona przecież myślała, że to James.-oznajmił Zayn. Aga westchnęła tylko i wzruszyła ramionami.
-Widzicie? Ten zabójca odciął jej dłoń.-powiedział zadowolony Louie.
-I z czego tu się cieszyć?-zapytała poirytowana Kinga.
-Nie wiem.-odparł uśmiechnięty Louis, a Kinga mruknęła tylko coś pod nosem.
-Ale widzicie?! Już poszła do szpitala. Może jej wszyją dłoń.-oznajmił Hazza, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
-Skąd niby wzięliby ludzką dłoń?-zapytałam i uniosłam jedną brew ku górze.
-Na przykład od tego mordercy.-stwierdził Louis.
-Tak, na pewno. Poszliby do niego i powiedzieli: Hej zabójco! Masz może dłoń kobiety na zbyciu?-powiedziałam, a całe towarzystwo wybuchnęło głośnym śmiechem. Jedynie Louis zrobił smutną minkę.
-A skąd wiesz, że tak nie zrobili?-zapytał po chwili milczenia, a ja strzeliłam facepalma.
-Kpisz, czy o drogę pytasz?-zapytałam sarkastycznie.
-Nie ma sensu mu tego tłumaczyć. Jest na tyle nienormalny, że i tak nie zrozumie.-stwierdził Zayn i wzruszył ramionami. Uśmiechnęłam się lekko i postanowiłam, że dokończę oglądać film. Przyznam szczerze, że jest całkiem ciekawy.
-Zaraz się dowiemy kto był tym mordercą! Zdejmuje maskę!-darł się Niall i stanął na równe nogi. Wszyscy z zaciekawieniem wpatrywaliśmy się w ekran i kiedy już ten morderca miał zdjąć maskę nagle pojawiły się napisy końcowe.
-NIE!-wydarliśmy się chórem i podbiegliśmy do telewizora.
-Ej, ej, ej! Spokojnie tam.-powiedziała Alicja, która jako jedyna została na kanapie-Mamy przecież drugą część.-dodała z uśmiechem i pomachała pudełkiem z płytą.
-KOCHAM CIĘ!-krzyknął Harry i wyrwał jej płytę z rąk. Po chwili włączył drugą część filmu. 
-No ej! Nie pokazali już tego gościa tylko jakiś domek na odludziu!-warknął podenerwowany Louis.
-Pewnie pokażą nowych bohaterów drugiej części, bo z tych pierwszych to przeżyła tylko Jasmine, a na dodatek skończyła bez nogi.-stwierdziłam, a szatyn westchnął głośno i powrócił do oglądania filmu. Po obejrzeniu drugiej części większość osób zasnęła, a mówiąc większość mam na myśli każdego oprócz mnie i Harrego. Poszłam do kuchni by się czegoś napić. Nalałam sobie soku do szklanki i szybko wypiłam całą jej zawartość. Nagle poczułam jakby ktoś mnie klepał po tyłku... Nie ma co, ja to mam dopiero dziwne myśli.
-Miałam wrażenie, że ktoś mnie klepie po tyłku.-powiedziałam do Harrego, który stał tuż obok mnie.
-No bo tak.-odpowiedział najspokojniej w świecie i wzruszył ramionami.
-Ej!-warknęłam i spojrzałam na niego z oburzeniem na co on zareagował głośnym śmiechem.
-Idę spać!-powiedziałam udając focha i skierowałam się po schodach do swojego pokoju.
-Masz zamiar spać sama na górze?-zapytał Hazza unosząc jedną brew ku górze. Zatrzymałam się w połowie schodów i mruknęłam pod nosem ciche kurde... Musiał mi przypomnieć o tym, że będę tam sam na sam z moim chorym umysłem?
-Nieee, bo ty idziesz tam ze mną i to już! A jak nie to się obrażę jeszcze bardziej.-oznajmiłam i odwróciłam się w jego stronę.
-Czyli mówisz, że chcesz się ze mną przespać? Okej.-powiedział z dziwnym uśmiechem i roześmiał się głośno.
-Zboczeniec.-warknęłam tylko i poszłam do mojego pokoju. Zgarnęłam moją pidżamę i udałam się do łazienki. Umyłam się i przebrałam. Kiedy weszłam do pokoju na moim łóżku siedział Harry w samych bokserkach.
-A ty co robisz?-zapytałam go i zmarszczyłam czoło.
-Byłem na dole się umyć i przyszedłem do ciebie.-odparł słodkim głosikiem kilkuletniego dziecka i schował się pod kołdrę.
-Masz zamiar spać ze mną? Pff... Na podłogę, ale już!-powiedziałam stanowczym tonem i wskazałam palcem na ziemię.
-Nie.-odparł krótko i wtulił się w poduszkę.
-Ale to moje łóżko, mój pokój i co najważniejsze mój dom. Nie masz tu nic do gadania.-oznajmiłam triumfalnym tonem i uśmiechnęłam się złowrogo.
-Nie.-ponownie uraczył mnie tym krótkim słowem, a ja spojrzałam na niego spod byka.
-Dobra. Możesz ze mną spać o ile nie będziesz się rzucał, gadał, chrapał i robił cokolwiek co mogłoby przeszkodzić mi w spaniu.-oznajmiłam i położyłam się obok niego wcześniej gasząc światło.
-Tak jest!-odparł Harry i zasalutował. Zaśmiałam się tylko i przewróciłam oczami.
-Dobranoc.-powiedział cicho loczek.
-Dobranoc.-odpowiedziałam mu i zamknęłam oczy oddalając się do krainy snów.

***

Obudziłam się i leniwie otworzyłam moje paczydełka. Jedyne co ujrzałam to włosy Harrego. Pokręciłam niezadowolona nosem i próbowałam zrzucić z siebie przyjaciela. On tylko mruczał coś pod nosem.
-Harry wstawaj.-powiedziałam potrząsając nim lekko.
-To twój pierwszy raz. Będę delikatny.-wymruczał chłopak pod nosem i przytulił mnie mocniej. Po chwili zaczął wydawać z siebie jakieś dziwaczne jęki i wzdychania. Szczerze mówiąc to wolę nie wiedzieć co mu się śniło, bo mogłoby to pozostawić uraz mózgu na całe życie.
-Harry.-powiedziałam nieco głośniej i ponownie nim potrząsnęłam.
-Nie przestawaj.-mruknął Harry i dalej nie miał zamiaru wstać. Nie no! Tego to już za wiele. Potrząsnęłam nim na co on zaregaował głośnym westchnięciem.
-Hej Karolina pomy... Co do...?!-zapytał zdziwiony Zayn wparowując do mojego pokoju.
-Zayn, Zayn, Zayn! Pomocy! On nie chce się obudzić i szczerze mówiąć wolę nie znać jego snów.-powiedziałam tylko i spojrzałam na bruneta błagalnym wzrokiem. Chłopak podszedł do mnie i zdjął ze mnie Hazzę kładąc go obok na łóżku.
-Dzięki ci o panie!-powiedziałam i rzuciłam się mu na szyję obcałowywując jego policzki.
-No proszę, proszę... Nasz Zaynie tylko na chwilę wyszedł z salonu, a tu już odbywają się jakieś dzikie orgie.-powiedział Lou stojąc w drzwiach. W odpowiedzi na jego słowa tylko wypięłam mu język i wyszłam z pokoju omijając go. Poszłam do łazienki by się ogarnąć. Kiedy wyszłam spod prysznica skapnęłam się,  że nie zabrałam ze sobą ubrań, więc owinęłam się ręcznikiem i wystawiłam głowę za drzwi łazienki. Rozejrzałam się by sprawdzić czy nikt nie idzie po czym szybko wbiegłam do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i odectchnęłam głośno. Odwróciłam się w stronę szafy i nagle pisnęłam głośno.
-Zaraz ogłuchnę.-oznajmił Zayn zatykając sobie uszy.
-Co tu robisz?!-zapytałam przerażona 
-Jak widać to siedzę.-odparł tylko i wzruszył ramionami.
-Odwróć się!-rozkazałam, a on szybko zrobił to o co go poprosiłam. Szybko przygotowałam sobie ubrania.
-Jak chcesz to możesz się tu przebrać. Nie będę patrzył.-powiedział tylko Zayn i zaśmiał się cicho.
-Raczej w to wątpię.-mruknęłam tylko.
-We mnie wątpisz?! WE MNIE?!-zapytał brunet z niedowierzaniem-No wiesz co! Obrażam się!-oznajmił i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Ej! To nie fair!-powiedziałam tylko i tupnęłam nogą. To ja powinnam była się obrazić, a nie on. Otworzyłam drzwi od mojego pokoju i pobiegłam do łazienki. Otworzyłam drzwi i wbiłam do środka. Szybko jednak pożałowałam mojej decyzji.
-NAGOŚĆ!-wydarłam się na całe gardło i szybko opuściłam łazienkę.
-Powinnaś pukać!-usłyszałam głos zza drzwi.
-A ty Louis powinieneś się zamykać!-odparłam mu i ponownie skierowałam się do swojego pokoju.
-Zayn prosiłabym cię o opuszczenie tego pomieszczenia, ponieważ chce się przebrać.-oznajmiłam poważnym tonem.
-A co z Hazziątkiem?-zapytał chłopak.
-No tak... Jego też możesz, albo raczej MUSISZ zabrać.-powiedziałam wyraźnie akcentując słowo musisz.
-Ech...-westchnął Zayn i postanowił obudzić Harrego. Potrząsnął nim i wydarł mu się do ucha.
-Jeszcze tylko minetka.-powiedział Hazza, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę. Dobra Karotka, spokojnie. Pewnie się po prostu przesłyszałaś, a przez tych idiotów masz już zboczone skojarzenia. Nagle usłyszałam dźwięczny śmiech mulata.
-Z czego się śmiejesz?-zapytałam i uniosłam jedną brew ku górze.
-No jak to z czego? Nie słyszałaś co powiedział?-spytał roześmiany chłopak, a ja wzruszyłam ramionami.
-Słyszałam, ale liczyłam na to, że się przesłyszałam.-oznajmiłam tylko i przewróciłam oczami.
-Hazzuś... Kochaaaaany... Wstawaj!-wrzasnął mu do ucha Zayn, a loczek najwyraźniej nie miał zamiaru wstawać. Po chwili mulat z całej siły strzelił Harremu z liścia, a ja aż odskoczyłam przerażona jego zachowaniem.
-ZGŁUPIAŁEŚ?!-wydarł się na całe gardło Hazza pocierając swój policzek.
-Wybacz zboczuszku, ale inaczej nie dało się ciebie obudzić i musiałem to zrobić. Nie dałeś mi wyboru kochanie.-odparł Zaynie i mrugnął do niego wychodząc z pokoju.
-No, a teraz Harry wypad stąd.-powiedziałam i wskazałam na drzwi.
-Dlaczego?-zapytał zdziwiony wstając z łóżka.
-Nie pytaj głupio tylko wyjazd mi stąd natychmiast!-powiedziałam i wypchnęłam go za drzwi. Kiedy wreszcie nikogo nie było w moim pokoju przebrałam się i zeszłam na dół do kuchni.
-Witajcie moi zacni przyjaciele. Co tam u was wszystkich słychać? Mam nadzieję, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i macie tak świetne humory jak ja.-powiedziałam i wskazałam na siebie kciukami szeroko się przy tym uśmiechając. Cała dziewiątka roześmiała się głośno, a ja z wielkim wyszczerzem usiadłam przy stole.
-A co ty dzisiaj taka wesoła?-zapytała nieco zdziwiona Andzia poruszając brwiami.
-Może przez dzisiejszą poranną orgię.-wtrącił od niechcenia Louis, a każdy spojrzał na niego z oczami wywalonymi na wierzch.
-Co?!-zapytał przerażony szatyn i uniósł ręce ku górze w celu poddania się.
-Jaką orgię masz na myśli?-zapytała nagle Agata.
-No między Zaynem i Karoliną dziś rano.-odparł i wzruszył ramionami.
-I d i o t a.-przeliterowałam powoli i przewróciłam oczami.
-Nie było żadnej orgii marcheweczko.-dodał tylko Zayn, a Lou zrobił zeza połączonego ze smutnym wyrazem twarzy.
-Ale ja widziałem... Dlaczego nikt nie wierzy mi w to co widziałem?-zapytał zrozpaczony chłopak i udawał, że ociera łzę.
-Ja ci wierzę kotynieńku.-powiedziała Andzia i przytuliła go.
-Kto by się spodziewał?-powiedziała sarkastycznie Aga i przewróciła oczami. Lou spojrzał na nią spod byka, a potem uśmiechnął się szeroko w stronę Angeliki.
-Przynajmniej jedna normalna osoba mi wierzy w tym domu.-powiedział marchewkowy i wyszczerzył się promiennie.
-Taa... Normalna.-powiedziałam i prychnęłam głośno.
-Czy ty coś sugerujesz?-zapytała podejrzliwym tonem Angela.
-Ja? Nieee... No skąd ci to przyszło do głowy. Taki dobry człowiek jak ja to nawet złego słowa by na muszkę nie powiedział, a co dopiero na ciebie.-oznajmiłam słodkim głosem i uśmiechnęłam się. Po chwili poczułam jak coś mi łazi po ręce. Ujrzałam na niej komara. Szybko strzepnęłam go z ręki i warknęłam głośno.
-Pieprzony krwiopijca.-mruknęłam pod nosem i pokręciłam nosem z niezadowoleniem.
-Tak. Właśnie widać jak byś złego słowa nie powiedziała.-skwitowała Alicja.
-No właśnie!-odparłam jej z szerokim bananem na twarzy.

1 komentarz: