sobota, 8 września 2012

Rozdział Osiemnasty

* z perspektywy Agaty *

-No to powiedz nam co się stało.-powiedziała zaniepokojona Karolina wpatrując się we mnie z uwagą.
-Bo one się pobiły!-wykrzyknęłam wymachując rękami na wszystkie strony.
-Ale kto się pobił?!-zapytał Niall, który właśnie wyszedł z kuchni.
-Kinga i Melanie.-odparłam, a wszyscy spojrzeli na mnie jak na wariatkę.
-Ale jak to?!-zapytała zdziwiona Angelika.
-Tak to! Chodźcie.-powiedziałam i natychmiast ruszyłam do naszego domu, a za mną cała reszta. Gdy tylko weszliśmy do środka słychać było krzyki, a po chwili dźwięk tłuczonego szkła. Natychmiast pobiegliśmy do salonu. Było tam istne pobojowisko.
-Co tu się do cholery dzieje?!-zapytał wkurzony Niall. Obydwie dziewczyny spojrzały na niego z rządzą mordu w oczach.
-To jej wina!-wykrzyknęły w tym samym czasie.
-A może wyjaśniłybyście nam to na spokojnie.-zaproponował Liam. Melanie tylko prychnęła i zabrała się do wyjścia. Po chwili trzasnęła drzwiami i tyle ją widziano.
-Może ty nam spokojnie wyjaśnisz o co poszło?-zapytała Karolina podchodząc do rozwścieczonej blondynki.
-To wszystko była tylko i wyłącznie jej wina. Jak ona śmiała!-wykrzyknęła oburzona krążąc po pokoju.
-Ale powiedz do cholery o co chodzi Kinga.-powiedział Niall podchodząc do niej i łapiąc ją za ramiona.
-Bo ona... No bo... Ona nie ma prawa! Nawet nie ma prawa tak mówić! Jeśli by tak zrobiła to bym jej nogi z dupy powyrywała!-wykrzyknęła i opadła na kanapę wzdychając głośno. Po chwili nieco się uspokoiła i spojrzała na nas wszystkich.
-No to teraz tak spokojnie i powolutku opowiedz nam o zdarzeniach sprzed dwudziestu minut.-powiedziałam i usiadłam obok niej na kanapie. Ona tylko pokiwała głową i wzięła głęboki wdech.
-A więc zaczęło się od tego, że ona przeglądała zdjęcia w moim telefonie. Znalazła jedno zdjęcie moje i Nialla. Oczywiście musiała skomentować, że do niego niby nie pasuję. Potem mówiła, że gdyby nie ja to sama by się do niego dobierała i skorzysta jak on ze mną zerwie! Ja pierdolę co za suka!-wykrzyknęła i warknęła głośno chowając twarz w dłonie.
-To wszystko?-zapytałam i uniosłam jedną brew ku górze.
-Nie. Mówiła jeszcze, że właściwie to może się z nim "zaprzyjaźnić" już teraz, bo ja i tak nie będę miała jej tego za złe.-dodała po chwili marszcząc brwi.
-A na pewno tego trochę nie przekręciłaś?-zapytała Andzia.
-Nie! To znaczy... Może odrobineczkę, ale ja nie dramatyzuję!-wykrzyknęła wymachując rękami.
-Ty po prostu jesteś zazdrosna.-stwierdziłam.
-Tak... Nie! Nie, no co ty...-powiedziała i machnęła niedbale ręką.
-Ale mimo wszystko nie musiałaś rzucać w nią szklanką, naszym wazonem i wszystkimi poduszkami.-powiedziałam i zaśmiałam się.
-Oj tam...-mruknął Niall i usiadł obok Kingi mocno ją do siebie tuląc-Moja mała kochana dziewczynka.-powiedział i uśmiechnął się szeroko.
-To chyba już będzie okej.-stwierdziłam, a reszta przytaknęła.

* z perspektywy Kingi *

-Ej, Kinga! Zobacz!-wydzierał się Niall. Po chwili wpadł do salonu oczywiście przewracając się na wejściu.
-Co jest?-zapytałam spokojnie lustrując go wzrokiem.
-Mam nowego przyjaciela!-powiedział i podniósł się z ziemi. Dopiero teraz dostrzegłam, że w rękach trzyma zamrożonego... kurczaka.
-Erm... A gdzie on jest?-zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
-No jak to gdzie?-zapytał zdziwiony jakby to było jedno z najgłupszych pytań jakie kiedykolwiek usłyszał-Tutaj.-wyjaśnił i pomachał mi kurczakiem przed nosem.
-Niall, skarbie... To nie jest przyjaciel, to jest obiad.-stwierdziłam marszcząc brwi.
-Zraniłaś jego uczucia. On ma imię! I wcale nie jest obiadem. To jest pan Kurczak.-powiedział i oburzony wyszedł z salonu. W wejściu minął Zayna, który zaraz potem obrzucił mnie pytającym spojrzeniem.
-Uraziłam uczucia pana Kurczaka nazywając go obiadem.-wyjaśniłam, a on pokiwał głową nie wyglądając na ani trochę zdziwionego.
-To miał być nasz dzisiejszy obiad, ale jak widać Niall zrobił sobie z niego przyjaciela.-mruknął niezbyt zadowolony brunet i przewrócił oczami.
-Warto by było odebrać mu tego kurczaka.-stwierdziłam, a on pokiwał głową-A więc... Zakładamy spółkę tajnych agentów, czy raczej załatwimy sobie tajniaków? To powinny być osoby niespełna rozumu...-dodałam po chwili i zmarszczyłam czoło. Kogo by tu...? Ach tak! No pewnie!
-Angelika i Louis!-wykrzyknęliśmy w tym samym momencie i przybiliśmy sobie piątkę. Zaraz po tym podnieśliśmy się oboje z kanapy i ruszyliśmy w stronę ogrodu. Tam zastaliśmy Angeliką i Louisa przebranych za parę... hmm... Szczerze mówiąc nie wiem za co oni się przebrali. Może to przez ten nos klauna i doklejane wąsy?
-Chcecie się zabawić w tajnych agentów?-zapytałam zwracając na siebie ich uwagę.
-No pewnie, że tak! A macie dla nas jakieś zadanie?-zapytał Lou natychmiast do nas podbiegając.
-Tak. Macie odebrać Niallowi nasz obiad, czyli innymi słowy nieżywego kurczaka, który obecnie spełnia rolę jego przyjaciela.-powiedziałam, a oni zasalutowali po czym obydwoje udali się na górę. Spojrzałam na Zayna, a on tylko wzruszył ramionami i ponownie wszedł do domu, a ja zaraz za nim. Ciekawe czy uda im się zdobyć tego kurczaka... Jak nie to zawsze mogę poprosić o to kolejną dwójkę niezbyt normalnych ludzi, a mianowicie Karolinę i Harrego, ewentualnie można by też dorzucić Agatę. Wydaje mi się, że ta piątka świrów da sobie radę z każdą tego typu sprawą. W końcu to specjaliści od spraw niezbyt normalnych. Po chwili dało się usłyszeć jakiś huk, a na dół zbiegł Louis z kurczakiem w rękach.
-Bierz go i szybko leć do kuchni. My postaramy się go jakoś przetrzymać.-powiedział i wręczył kurczaka Zaynowi.
-Zayn!-powiedziałam, a on spojrzał na mnie wyczekująco-Zawsze możesz iść do naszego domu. Najpierw będzie szukał cię tutaj.-wyjaśniłam, a Malik tylko pokiwał głową i po chwili zniknął za drzwiami.
-A jak ma...-zaczęłam, ale gdy tylko zauważyłam brak Louisa zamilkłam. Znów dało się usłyszeć jakiś huk, a tym razem towarzyszyły mu też czyjeś dzikie wrzaski. Po chwili ze schodów zbiegł wściekły Niall.
-GDZIE JEST MÓJ PAN KURCZAK?!-wydarł się tak, że słyszeli go zapewne wszyscy ludzie w całym Londynie.
-Nie wiem. Louis gdzieś go schował.-skłamałam i wzruszyłam ramionami. Blondyn tylko głośno warknął i zaczął krążyć po całym domu nawołując kurczaka. Ja za to ponownie opadłam na kanapę i ukryłam twarz w poduszce. Nigdy nie myślałam, że będę żyła w otoczeniu takich nienormalnych osób. Przecież to się w głowie nie mieści. Może ja też nie jestem jakoś wybitnie mądra i w ogóle, ale te ich zachowanie podchodzi pod chorobę umysłową. Kto wie? Może kiedyś przyjedzie tutaj specjalna karetka i zabierze ich wszystkich do szpitala psychiatrycznego? Nie... To raczej jest niemożliwe. W końcu nawet oni potrafią zachowywać się całkiem normalnie.

***

-I co z tym kurczakiem?-zapytałam opierając się o ścianę w kuchni.
-Jeszcze pół godziny.-powiedział Zayn spoglądając na piekącego się kurczaka.
-Wiesz, że Niall zapewne niedługo tu przyjdzie?-zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
-Tak jestem tego świadom, ale on myśli, że to Louis zabrał jego kurczaka, więc nie powinien się domyślić, że pan Kurczak i nasz obiad to ta sama... osoba.-powiedział i zmarszczył czoło po chwili wzruszając ramionami i wracając do obserwacji piekącego się jedzenia.
-No nie wiem... On wydaje się być dość inteligentny.-powiedziałam, a on spojrzał na mnie jak na idiotkę.
-Fakt... Może biorąc pod uwagę tą wpadkę z kurczakiem nie wygląda na zbytnio mądrego, ale powinien się domyślić, że to właśnie jego kurczak.-powiedziałam, a brunet ponownie wzruszył ramionami. Nie minęła nawet minuta, a dało się usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi, a zaraz potem głośny trzask.
-Pytam po raz kolejny... Gdzie jest mój kurczak?!-wykrzyknął znajomy głos. Natychmiast wybiegłam z kuchni i skierowałam się w stronę korytarza.
-Niall uspokój się, albo wynocha. Musisz spokojnie go poszukać. Ja niestety nie mogę ci pomóc, bo dopiero co wróciłam ze sklepu i razem z Zaynem przygotowujemy obiad.-powiedziałam spokojnie.
-A co będzie na obiad?-zapytał zaciekawiony jakby zupełnie co zapomniał o swoim "przyjacielu".
-Kurczak.-odpowiedziałam równie spokojnie. Blondyn zmarszczył czoło i pokiwał głową z dezaprobatą.
-Wiecie co? Będziemy jeść na obiad brata, albo siostrę pana Kurczaka. Toż to niesłychane!-powiedział po czym już nieco spokojniej wrócił do poszukiwań swojego zaginionego kurczaka. Biedaczyna... Jeszcze nie wie, że już nigdy więcej go nie zobaczy. Z resztą co ja w ogóle wygaduję? To było przecież jedzenie, a nie żadna żywa osoba, czy coś...

4 komentarze: