* z perspektywy Angeliki *
-Nigdy bym się tego po was nie spodziewał, wiecie? Tak po prostu uprowadziliście mojego nowego przyjaciela i zrobiliście z niego obiad.-powiedział oburzony Niall krzyżując ręce na klatce piersiowej. Już od przynajmniej czterdziestu minut ubolewa nad "śmiercią" tego kurczaka. Na początku krzyczał, potem płakał, a teraz mówi jakimi to jesteśmy okropnymi i bezdusznymi ludźmi. Szczerze? Nie zwracam uwagi na jego słowa odkąd zaczął płakać mamrocząc coś o tym, że ten kurczak był jeszcze zbyt młody by umierać. Niektórzy mówią, że są na tym świecie ludzie i parapety... Dla Nialla jednak stworzyłabym trzecią grupę, która nazywałaby się Urocze cegłówki. Nie wiem dlaczego, ale ta nazwa jakoś do mnie przemawia, u know...
-Jest coś co mogłoby ukrócić twe męki biedny blond człowiecze?-zapytałam po chwili, a Niall zmierzył mnie swoimi błękitnymi tęczówkami.
-No czy ja wiem... Może kupicie mi zwierzątko?-zapytał z nadzieją w głosie i natychmiast podniósł się z podłogi (wspominałam o tym, że leżał na korytarzu?).
-Tobie? Zwierzątko? Ale, że takie żywe, które oddycha i w ogóle?-dopytywał Hazza, który nie ukrywał swojego zdziwienia.
-Nie. Takie martwe i wypchane.-sarknął blondyn i przewrócił oczami.
-Nie wiem czy to taki dobry pomysł.-powiedział Liam-Musiałbyś spędzać bardzo dużo czasu ze zwierzakiem, a czasami całe dnie, albo nawet tygodnie nie ma nas w domu. Kto by się wtedy nim zajmował?-spytał Liam unosząc jedną brew ku górze. Niall rozejrzał się, a po chwili uśmiechnął szeroko.
-No jak to kto?!-zapytał jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie-Dziewczyny! W końcu one lubią zwierzęta i w ogóle.-stwierdził i wzruszył ramionami.
-A zapytałeś nas o zdanie?-wtrąciła Ala.
-A jakie to ma znaczenie?-zapytał Niall patrząc na nią jak na totalną świruskę.
-Mi się wydaje, że dość duże. No i oczywiście musiałbyś powiedzieć jakie chcesz mieć to swoje zwierzątko.-wyjaśniłam spokojnie kiwając przy tym głową. Le ja udaje wielce mądrą osobę.
-No to byłby... Pies. Taki ładny i malutki szczeniaczek. Najlepiej biały. Taka urocza kuleczka, że normalnie... No bardzo urocza!-wykrzyknął i zaczął krążyć po pokoju ekscytując się swoim świetnym wyobrażeniem idealnego pieska.
-Rozpatrzymy twoją propozycję.-powiedział Liam i uśmiechnął się lekko.
***
-Póóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóójdź... Błaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaagam... No póóóóóóóóóóóóóóóóójdź noooooooooo...-jęczał Harry ciągnąc mnie za rękę w kierunku jednego ze sklepów. Nie wiem ile jeszcze razy mam mu powtarzać, że nie chcę tam iść. On jednak ciągle nalega, ponieważ podobno zauważył tam coś idealnego dla mnie no i oczywiście dla siebie. Dlaczego po prostu nie pójdzie tam sam?
-Powiedziałam ci już, że nie mam ochoty tam iść.-odparłam spokojnie, ale on dalej ciągnął mnie w stronę sklepu.
-Jak tam z tobą pójdę to już się ode mnie odczepisz?-zapytałam, a on wesoło pokiwał głową i w podskokach zaczął podążać do tegoż jakże ciekawego sklepu z czapkami, szalikami, rękawiczkami i innymi tego typu rzeczami. Po co mu takie coś w wakacje? Mniejsza o to. Pójdę z nim tam, wyjdę i będę mieć spokój.
-O widzisz. To jest genialne.-powiedział odwracając się do mnie. Na głowie miał założoną niebieską czapkę, która wyglądała jak miś.
-Awww... Urocze.-powiedziałam i złapałam go za policzki tarmosząc je we wszystkie strony. Harry skrzywił się nieznacznie, ale po chwili uśmiechnął szeroko.
-A dla ciebie mam taką.-oznajmił i zanim nawet zdążyłam zerknąć na czapkę wcisnął mi ją na głowę-Idealnie.-stwierdził po chwili i ponownie wyszczerzył się szeroko. Zdjęłam czapkę i zerknęłam na nią.
-No wiesz co? Czapka świnia? Serio?-zapytałam oburzona, a on tylko wzruszył ramionami.
-Świnki są urocze.-wyjaśnił.
-Ale ja nie jestem podobna do świnki. Nie będę chodzić po mieście z czapką świnią!-wykrzyknęłam niezadowolona, a on uciszył mnie gestem dłoni. No fakt... Zapomniałam, że znajdujemy się w sklepie.
-Kup ją. No proszę... Dla mnie?-spytał i zamrugał kilkukrotnie uśmiechając się przy tym.
-Ugh...-warknęłam i przewróciłam oczami po czym zdjęłam mu czapkę z głowy i podeszłam do kasy. Kupiłam obydwie zwierzęce czapki i czym prędzej opuściłam sklep.
-Wiesz co?-zapytał po chwili Hazza zwracając na siebie moją uwagę-Jesteś genialna Angie.-powiedział po czym pocałował mnie w policzek i zgarniając swoją czapkę misia pobiegł w kierunku parku.
* z perspektywy Karoliny *
-Patrzcie co mam! Patrzcie co mam!-krzyczał Harry biegnąc w naszą stronę i wymachując bliżej niezidentyfikowanym niebieskim i puchatym przedmiotem.
-Co to jest?-zapytałam kiedy znalazł się tuż przy naszej ósemce.
-Czapka miś! Louis, twoja dziewczyna jest najwspanialszą osobą jaką kiedykolwiek poznałem!-wykrzyknął po chwili skacząc wokoło nas.
-Ej, ej, ej... Bez takich komentarzy kochany.-powiedział Lou grożąc mu palcem. Nawet nie zauważyłam kiedy przy nas znalazła się także Andzia.
-Zaciągnął mnie do sklepu i po prostu musiałam kupić tą czapkę, bo by się nie odczepił. Tak to jest jak się zapomina portfela Hazz!-zwróciła się do niego Angelika, a on tylko posłał jej uśmiech.
-A ty masz jakąś czapkę?-zapytałam spoglądając na brunetkę z zaciekawieniem.
-Niestety tak. Od razu uprzedzam, że Harry wybierał.-powiedziała po czym wyciągnęła z torby różową czapkę świnię. Wszyscy natychmiast wybuchnęli głośnym śmiechem, a Andzia tylko skrzywiła się i prychnęła głośno.
-Czapka świnia? Nie było niczego lepszego?-zapytałam przez śmiech, a ona zdzieliła mnie po głowie.
-Nie było. Ta czapka jest piękna.-burknęła urażona.
-Mówiłaś, że...-zaczął Hazz, ale Angelika uciszyła go jakże uroczym ,,zamknij się!''
-Ta... Z całą pewnością ją kochasz.-potwierdziłam jej słowa przewracając oczami.
-Bardzo! Harry ją wybrał i jest idealna. Harry jest mą... Ech... No dobra. Jest do bani.-przyznała w końcu, a na jej twarz wkradł się niezidentyfikowany grymas. Harry za to wyglądał na oburzonego jej słowami.
-No wiesz co. Ja jestem mądry.-powiedział, a wszyscy spojrzeli na niego unosząc do góry jedną z brwi-Naprawdę!-wykrzyknął, a my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-Ja się obrażam!-pisnął i odwrócił się odchodząc w stronę jednej z ławek. Usiadł na niej nie zauważając wcześniej kartki z napisem ,,świeżo malowane''.
-Umm... Hazz... Nie to, że coś, ale powinieneś jak najszybciej wstać.-powiedziała Andzia.
-Nie mam zamiaru.-burknął obrażony loczek.
-Nie to nie, ale tam jest napis świeżo malowane, a to powinno dać ci do myślenia.-skomentował Lou, a loczek z krzykiem poderwał się z ławki oglądając swoje tyły, by sprawdzić czy nie jest przypadkiem ubrudzony. Okazało się, że cały wysmarowany był w zielonej farbie. Cóż... Niektórzy mają tego pecha.
-Nieee....-jęknął niezadowolony Harry ukrywając twarz w dłoniach.
-Nie martw się kochanie. Załóż czapkę misia, uśmiechnij się i idziemy do domku.-powiedział Louis podchodząc do niego i delikatnie klepiąc go po ramieniu.
-Ta... Z całą pewnością ją kochasz.-potwierdziłam jej słowa przewracając oczami.
-Bardzo! Harry ją wybrał i jest idealna. Harry jest mą... Ech... No dobra. Jest do bani.-przyznała w końcu, a na jej twarz wkradł się niezidentyfikowany grymas. Harry za to wyglądał na oburzonego jej słowami.
-No wiesz co. Ja jestem mądry.-powiedział, a wszyscy spojrzeli na niego unosząc do góry jedną z brwi-Naprawdę!-wykrzyknął, a my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-Ja się obrażam!-pisnął i odwrócił się odchodząc w stronę jednej z ławek. Usiadł na niej nie zauważając wcześniej kartki z napisem ,,świeżo malowane''.
-Umm... Hazz... Nie to, że coś, ale powinieneś jak najszybciej wstać.-powiedziała Andzia.
-Nie mam zamiaru.-burknął obrażony loczek.
-Nie to nie, ale tam jest napis świeżo malowane, a to powinno dać ci do myślenia.-skomentował Lou, a loczek z krzykiem poderwał się z ławki oglądając swoje tyły, by sprawdzić czy nie jest przypadkiem ubrudzony. Okazało się, że cały wysmarowany był w zielonej farbie. Cóż... Niektórzy mają tego pecha.
-Nieee....-jęknął niezadowolony Harry ukrywając twarz w dłoniach.
-Nie martw się kochanie. Załóż czapkę misia, uśmiechnij się i idziemy do domku.-powiedział Louis podchodząc do niego i delikatnie klepiąc go po ramieniu.
Świetny rozdział! Nie mogę się doczekać kolejnego. Angelika&Louis. Yeah, bitches.
OdpowiedzUsuń