13 września 2012 rok
-Wyglądasz jakby kredka zgwałciła ci twarz.-stwierdził Harry spoglądając na Candice, która nawet nie uraczyła go odpowiedzią. Od samego początku zaczął coś do niej nawijać, ale ona udawała, że go nie słyszy, więc zaczął robić wszystko byleby tylko zwróciła na niego swoją uwagę.
-Cicho bądźcie idioci... Zaraz Niall tu przyjdzie.-warknęłam chowając się za kanapą i uderzając Harry'ego w ramię. Szykowanie imprezy niespodzianki dla blondyna zajęło nam cały tydzień i wszystko powinno wyjść idealnie. Jak oczywiście wiadomo nic nigdy nie wychodzi nam zgodnie z planem, więc najprawdopodobniej i tym razem coś pominęliśmy mimo tego iż razem z dziewczynami milion razy sprawdzałyśmy czy aby na pewno wszystko jest na swoim miejscu i o niczym nie zapomniałyśmy. Dzisiaj musiałyśmy dwa razy latać do sklepu, ponieważ gdy wszystko było już ładnie rozstawione do salonu wpadł Lou i Hazz, którzy akurat bawili się w berka i całkowicie niechcący strącili ze stołu większość rzeczy. Po wielkim opieprzu, który dostali od Liama (on sam wszystko ustawiał, bo stwierdził, że my robimy to źle) obydwoje starali się schodzić mu z drogi na resztę dnia... Moje przemyślenia zostały przerwane przez nagły szczęk zamka w drzwiach. Ala i Niall.
-Jesteście?!-wykrzyknął Ni z korytarza. Po chwili zjawił się w salonie...
-NIESPODZIANKA!-wykrzyknęliśmy wszyscy wyskakując ze swoich kryjówek. Na imprezę urodzinową Nialla ściągnęliśmy też kilku naszych znajomych ze szkoły, a także przyjaciół chłopaków. W każdym razie na pewno było tutaj ponad dwadzieścia osób. Och! Dodać też muszę, że impreza odbywa się oczywiście w domu chłopaków, bo jakby w naszym coś się zniszczyło to bym zabiła, a tutaj? To już nie mój problem.
-O mój Boże.-mruknął blondyn-Pamiętaliście!-wykrzyknął po chwili wielce uradowany.
-No pewnie, że pamiętaliśmy! Od tygodnia planowaliśmy ten dzień.-odparła Karolina i uśmiechnęła się.
-Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki!-powiedział podskakując wesoło. Po chwili wszyscy ludzie zlecieli się do niego z prezentami i zaczęli składać mu życzenia. Ta czynność zajęła nam dość dużo czasu, bo ponad pół godziny, ale co tam. Jest jeszcze wcześnie. Dopiero dwudziesta.
-DJ Payne rozkręca imprezę!-wykrzyknął Liam włączając muzykę.
-Spadaj! DJ Malik wymiata!-oznajmił Zayn uśmiechając się szeroko.
-Chyba podłogę.-skwitował Li, a Zayn zrobił naburmuszoną minę. Między nimi oczywiście rozpętała się wielka kłótnia, ale szczerze mówiąc to praktycznie nikt nie zwrócił na to uwagi.
-Angelika!-wydarł się Harry skacząc i wymachując rękami na wszystkie strony.
-Ty tańczysz, coś ci wpadło do spodni, czy raczej próbujesz zwrócić na siebie moją uwagę?-spytałam unosząc jedną brew ku górze.
-To trzecie.-odparł uśmiechając się szeroko.
-W takim razie udało ci się. Więc co chciałeś?-zapytałam.
-Nic. Po prostu stwierdziłem, że zwrócę na siebie twoją uwagę, a jak zapytasz po to to odpowiem, że po nic.-wyjaśnił mi, a ja mimowolnie wybuchnęłam śmiechem.
-Jesteś głupi Hazz.-mruknęłam kręcąc przy tym głową.
-Ale mnie lubisz. Wszyscy mnie lubią!-wykrzyknął wesoło.
***
-Jadę do sklepu.-usłyszałam głos Lou tuż obok mojego ucha.
-Po co? Wydawało mi się, że mamy dość spory zapas żarcia i picia w kuchni.-mruknęłam marszcząc czoło.
-Mieliśmy, Angelika. Mieliśmy...-mruknął przewracając oczami-Niall dobrał się do zapasów i zostało tego raczej niewiele.-dodał po chwili.
-Może pojadę z tobą? Hmm?-zapytałam uśmiechając się lekko.
-Nie ma takiej potrzeby. To blisko. Szybko wrócę.-stwierdził i cmoknął mnie w usta po czym wyszedł z domu. Teraz mogę spokojnie kontynuować poszukiwania Harry'ego. Jakieś dziesięć minut temu zabrał mi z ręki moją komórkę i zniknął w tłumie, który od czasu rozpoczęcia imprezy naprawdę bardzo się powiększył. Właściwie to przez poprzednią godzinę, z naszej paczki widziałam tylko Kingę, Harry'ego, Louisa i Liama. Reszta tak jakby wyparowała. Przeciskałam się między ludźmi poszukując tej lokowanej czupryny i na jego nieszczęście właśnie ją dostrzegłam. Harry najwyraźniej bajerował jakąś dziewczynę. Już ja mu pokażę...
-Co ty wyprawiasz?!-wydarłam się będąc tuż obok niego i tupiąc nogą. Harry spojrzał na mnie przerażony, a tamta dziewczyna wyglądała na zdezorientowaną.
-Ale o co ci chodzi Angie?-zapytał Hazz udając niewiniątko.
-No jak to o co? Zamiast przebywać ze mną, swoją dziewczyną to ty zarywasz do jakichś lasek, tak?!-zapytałam oburzona, chociaż tak naprawdę miałam ochotę wybuchnąć tu i teraz głośnym śmiechem. Tamta dziewczyna to aż otworzyła usta ze zdziwienia.
-Dupek z ciebie.-warknęła po czym wylała na niego zawartość swojej szklanki i odeszła. W tym momencie już nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Wielkie dzięki Angelika.-burknął zły Hazza.
-Nie ma za co. A teraz oddawaj telefon.-powiedziałam i wyciągnęłam w jego kierunku rękę. On wyjął mój telefon z kieszeni po czym... Zaczął uciekać! Tak nie będzie! O nie, nie, nie, kochanieńki... Nie myśląc zbyt długo rzuciłam się za nim w pogoń. Nagle po prostu wskoczyłam mu na plecy zasłaniając oczy, a on próbował mnie zrzucić. Po chwili mój telefon zaczął dzwonić. Zerknęłam kątem oka na wyświetlacz i zobaczyłam, że to Louis.
-Dawaj!-warknęłam.
-Jak mnie puścisz!-krzyknął, a ja zeskoczyłam na ziemię. Tym razem oddał mi mój telefon, a ja odebrałam. Po kilku sekundach połączenia cała zbladłam i oparłam się o ścianę.
-D... Dobrze. Zaraz tam będziemy.-powiedziałam po czym rozłączyłam się i spojrzałam przerażona na Harry'ego, który spoglądał na mnie zmartwiony.
-Co się stało?-spytał marszcząc brwi.
Coś ty zrobiła mojemu Louis'emu? No co?
OdpowiedzUsuńRozdział zajebisty. Nie mogę się doczekać już kolejnego, długiego rozdziału. Falyse. :***
Świetny rozdział :) Bardzo mi się podoba ;p
OdpowiedzUsuńTen blog został nominowany do Liebster Award.
OdpowiedzUsuńhttp://opowiadanie-o-1-direction.blogspot.com/