-Czekaj! Muszę ci jeszcze coś powiedzieć.-powiedziała Amy, gdy ja już biegłam w stronę schodów. W końcu nie mam czasu czekać na windę.
-Później.-powiedziałam do niej i pędem pobiegłam schodami wprost do sali w której leżał Louis. Weszłam do środka, a on spojrzał na mnie marszcząc czoło i mrugając kilkukrotnie powiekami.
-Lou!-pisnęłam i nie zastanawiając się dwa razy podbiegłam do niego i mocno przytuliłam. Po chwili odsunęłam się i spojrzałam na jego nieco wystraszoną minę.
-No nie mów, że mój entuzjazm cię przeraził Boo. Przecież nie było cię z nami cały tydzień!-powiedziałam z lekkim wyrzutem, cały czas zachowując na mej twarzy szeroki uśmiech. Po chwili drzwi do sali ponownie się otworzyły, a do środka weszła Melanie.
-Och... Cześć Angelika.-powiedziała wesoło uśmiechając się do mnie.
-Czemu nie powiedziałaś mi, że się obudził?-spytałam jej.
-Nie chciałam wyciągać cię ze szkoły, bo wiem, że nie zważając na nic od razu byś tu przyleciała.-odparła rozbawiona.
-Fakt.-stwierdziłam i roześmiałam się. Dopiero teraz zauważyłam, że chłopak nie odezwał się ani słowem.
-Czemu nic nie mówisz? Nie cieszysz się na mój widok?-spytałam udając oburzenie i marszcząc swe czoło.
-Ja... Po prostu cię nie pamiętam.-stwierdził spokojnie, a ja myślałam, że w tej chwili moje serce przestało bić.
-Jak to mnie nie pamiętasz? O co tu chodzi?-spytałam przerażona przenosząc mój wzrok na Mel.
-Opowiedziałam mu wszystko co potrzebne.-powiedziała tylko.
-Dowiedziałem się dużo o przyjaciołach i mojej dziewczynie.-wtrącił szatyn uśmiechając się lekko-Nasz związek musiał być wspaniały.-dodał po chwili.
-Bo był. Był praktycznie idealny.-stwierdziłam także się uśmiechając, mimo tego, że byłam kompletnie zszokowana. W końcu jak to jest możliwe, że on mnie nie pamięta? To znaczy, że on w ogóle nic nie pamięta? Kompletna pustka? Myślałam, że takie historie to są tylko w filmach, albo przynajmniej, że nigdy coś takiego nie przydarzy się mi, ani bliski mi osobom. Po prostu to jest takie dziwne... Jak to jest mieć taką pustkę w głowie, co? Ja bym była kompletnie przerażona. To aż dziwne, że on zachowuje się tak... spokojnie.
-Cieszę się, że mam Melanie.-powiedział, a jego uśmiech jeszcze bardziej się powiększył. Zaraz, zaraz... Jak to Melanie? O co tutaj chodzi? Przecież on nie jest w związku z Melanie, tylko ze mną. Czy ja coś pominęłam? Może po prostu coś mu się pomyliło, tak? W końcu mógł nie zapamiętać wszystkiego tak jak mu opowiadała.
-Słucham?
-Cieszę się, że mam Melanie.-powtórzył jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Wcale tak nie było...
-Mogę cię prosić na chwilkę.-powiedziałam do dziewczyny, a ona pokiwała głową i wyszła z sali. Po chwili ja także wyszłam i odetchnęłam głęboko.
-Czy gdy opowiadałaś mu o tym co było wcześniej nie pomyliło ci się coś przypadkiem? Wydaje mi się, że Angelika i Melanie to nie są aż tak bardzo podobne imiona.-stwierdziłam krzyżując ręce na piersi i piorunując ją spojrzeniem.
-Opowiedziałam mu tak piękną i wymyślną historię, że choćby cała wasza dziewiątka była za twoją wersją wydarzeń to on i tak uwierzyłby mi.-odparła pewna siebie.
-Ach tak. A to niby dlaczego?
-Cóż... Jakbyś nie wiedziała to byłaś w związku z nim tylko i wyłącznie dla gazet. Tak naprawdę cały czas był ze mną, ale wy nigdy za mną nie przepadaliście. Dodatkowo dodać można iż jesteś w nim ogromnie zakochana. Och! No i wzięłam też pod uwagę to, że Harry będzie starał się o to byście byli razem, więc przedstawiłam go jako zakochanego w tobie chłopaka, który po prostu chce byś była szczęśliwa. Dziewczyny są twoimi najlepszymi przyjaciółkami, więc zawsze trzymają twoją stronę, a skoro reszta zespołu jest z nimi w związku to też będą popierać twoją wersję wydarzeń.-powiedziała i uśmiechnęła się złośliwie. Jak ona mogła zrobić coś takiego? Wydawało mi się, że ona może być naprawdę fajną dziewczyną, a tu..
-Ty szmato...-powiedziałam i rzuciłam się na nią przypierając ją do ściany. Nikt tego nie zauważył, ponieważ korytarz o tej porze dnia był zadziwiająco pusty. I dobrze. Będę mogła ją zabić. Rozszarpię ją na małe kawałeczki i rzucę na pożarcie ptakom. Tak. Zdecydowanie tak. Albo jeszcze lepiej. Uprowadzę ją i zamknę w piwnicy gdzie będzie powoli umierać. Bez jedzenia i bez picia.
-Puść mnie!-warknęła próbując wyrwać się z mojego uścisku.
-Jesteś największą suką jaką kiedykolwiek spotkałam. Będziesz smażyć się w piekle razem z resztą takich dziwek jak ty.-wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Angelika!-usłyszałam krzyk Harry'ego, a on sam po chwili odciągnął mnie od dziewczyny.
-Odpierdol się! Muszę zabić tą szmatę!-wykrzyknęłam. Loczek jednak nie miał zamiaru mnie puszczać. Obrócił mnie w swoją stroną i spojrzał mi w oczy.
-Uspokój się.-powiedział. Zamrugałam kilkakrotnie powiekami. Oczy strasznie piekły i byłam naprawdę blisko rozpłakania się. Po chwili wyrwałam się z jego uścisku. Harry od razu chciał mnie złapać w obawie iż ponownie rzucę się na Mel, ale nie miałam takiego zamiaru. Po prostu ponownie przysunęłam się do niego i mocno go przytuliłam. Czułam się tak okropnie źle. Nie będę przesadzać jeśli powiem, że ten dzień został oficjalnie uznany za najgorszy dzień w całym moim życiu.
-Zabierz mnie stąd. Chcę już wrócić do domu.-wyszeptałam. Harry posłał mi lekki uśmiech i pokiwał głową. Szliśmy tak powoli przez korytarz. Niezbyt wygodnie było mi iść kiedy tak wtulałam się w jego ramię, ale teraz to był dla mnie najmniejszy problem. Nawet nie zauważyłam kiedy łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Kiedy wyszliśmy poza budynek usłyszałam padające zewsząd pytania i błysk fleszy. Zgaduję, że jutro znajdziemy się na pierwszej stronie gazet. Zapłakana dziewczyna Louisa Tomlinsona (czy nadal powinnam tak siebie nazywać?) i jego najlepszy przyjaciel wychodzą razem ze szpitala. Co to może oznaczać? Zapewne napiszą, że stan zdrowia Lou się pogorszył, albo coś w tym stylu. Nie wiem co wymyślą. Nie obchodzi mnie to. Nie obchodzi mnie już kompletnie nic.
Do domu szliśmy na piechotę. Całą drogę przebyliśmy w kompletnej ciszy. Kilka fanek chciało do nas podejść, ale widząc mój stan były na tyle miłe, że po prostu zrobiły zdjęcie z daleka i poszły dalej. Kiedy wreszcie doszliśmy na naszą ulicę postanowiłam, że lepszym wyjściem będzie pójście do domu mojego i dziewczyn, niż do tego chłopaków. Przez ostatni tydzień w ogóle nie przychodziłyśmy do naszego domu. Cały czas spędzałyśmy u nich, tak więc mam pewność, że będę mogła tam być sama. Albo raczej sama z Harrym, ale jego obecność mi nie przeszkadza. On nie próbuje pytać co się stało. On po prostu wie, że powinien razem ze mną pomilczeć.
Nie wiem jak to się stało, ale właśnie odkryłam, że jesteśmy już w pokoju siedząc razem na moim łóżku. Styles służył mi jako taki miś do przytulania. Przeleżeliśmy tak w ciszy dobre dwie godziny. To aż dziwne, że jeszcze nikt do nas nie zadzwonił, ani nie przyszedł tu by nas poszukać. Ani trochę mi to nie przeszkadza. Nie potrzebuję teraz towarzystwa.
-Angelika...-odezwał się w końcu Harry. Ja po prostu westchnęłam i spojrzałam na niego-Możesz powiedzieć mi co się stało?-spytał niepewnie.
-Melanie się stała, ot co.-burknęłam. On zmarszczył czoło i spojrzał na mnie prosząco. Westchnęłam głośno.
-Po prostu opowiedziała Louisowi taką historię, że głowa mała, wiesz? Teraz on myśli, że nasz związek był jednym wielkim oszustwem, że tak naprawdę jest z Melanie, a ty jesteś we mnie zakochany, no i nie mogłabym pominąć tego faktu, że niby cała nasza dziewiątka nigdy nie lubiła Mel i za wszelką cenę staramy się doprowadzić do rozpadu ich związku, a w chwili obecnej zapewne będziemy starać się mu wmówić, że to mnie kocha, a nie ją.-powiedziałam szybko, a on zrobił minę jakby zobaczył ducha.
-Że jestem w tobie zakochany?-zapytał zdziwiony.
-Serio? Tylko tyle wyłapałeś?-spytałam zirytowana.
-Nie. Zrozumiałem wszystko, tylko... Nie rozumiem dlaczego ona to zrobiła.
-Bo mnie nienawidzi. Zawsze mnie nienawidziła i już zawsze będzie mnie nienawidzić.-oznajmiłam.
-Ale on w końcu odzyska pamięć, a wtedy wszystko będzie już inaczej, tak?
-Skąd mamy pewność, że ją odzyska?
-Na pewno tak będzie.
-Skąd wiesz?
-Po prostu to wiem.-powiedział pewnie, a ja tylko pokiwałam głową.
-Ale jest jeszcze jedna rzecz, która mnie dziwi... Dlaczego niby wasz związek miał być oszustwem? Po co by to wszystko było? Dlaczego po prostu nie mógłby przedstawić światu Mel jako swojej dziewczyny?
-Myślisz, że ja to wiem? To wszystko jest kompletnie pozbawione sensu.-stwierdziłam. Wtuliłam się mocniej w Harry'ego i zamknęłam oczy. Po jakimś czasie po prostu zasnęłam...
* z perspektywy Karoliny *
-Nie ma ich już trzy godziny.-stwierdziłam krążąc po salonie.
-Na pewno nic im nie jest.-powiedziała Aga i przewróciła oczami.
-To dlaczego nie odbierają telefonów?-spytałam zirytowana.
-Harry zostawił telefon tutaj, a Angelika ma zapewne wyciszony.-wtrącił Liam.
-Gdzie oni mogą być?-zapytałam patrząc na wszystkich ze zmartwioną miną.
-Wszędzie i nigdzie.-powiedział Li.
-A może w domu.-palnął Niall, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
-Gdyby byli w domu to chyba byśmy zauważyli, nie uważasz?
-Ale w waszym domu.-odparł wracając do konsumowania swojej kanapki. Nie mówiąc nic więcej wyleciałam na korytarz i ubrałam pierwszą kurtkę z brzegu, szybko założyłam buty, po czym pobiegłam do naszego domu. Znalazłam się tam w niecałą minutę i nie przejmując się zdejmowaniem butów szybko weszłam do salonu. Pusto. Kolejną myślą był pokój Angeliki. Wchodzimy po schodach. Otwieramy drzwi i... BINGO! Widząc ich tutaj śpiących odetchnęłam z ulgą i uśmiechnęłam się sama do siebie. Po chwili poczułam czyjś dotyk na ramieniu i podskoczyłam jak poparzona. Odwróciłam się i ujrzałam pozostałą szóstkę.
-Mówiłam, że nic im nie jest.-powiedziała dumna Aga.
-A ja za to mówiłem, że są w domu.-stwierdził uśmiechnięty Niall.
-Dziwi mnie jednak dlaczego tak szybko wrócili ze szpitala.-powiedziała nagle Ala.
-Dlaczego?-spytałam zdezorientowana.
-No bo przecież Louis się obudził, tak? Angelika jest jego dziewczyną, a Harry od zawsze był z nim najbardziej związany, nie? Tak więc wydaje mi się, że powinni zostać tam dłużej.-blondynka wyjaśniła spokojnie. No fakt... To oni byli tą dwójką osób, która zawsze zostawała najdłużej przy Louisie. Kiedy my wracaliśmy do domu, oni siedzieli tam przynajmniej godzinę dłużej. Gdyby mogli to w ogóle nie opuszczaliby szpitala. Dlaczego więc tym razem wyszli stamtąd tak szybko? Rozumiem, że mogła ich nieco przerazić perspektywa nie pamiętającego nic Lou, ale nie wydaje mi się, by to było powodem ich szybkiego powrotu.
-Obudzimy ich?-zapytał Zayn.
-Nie. Po co? W ostatnim tygodniu nie spali za dobrze. Zostawmy ich.-powiedziałam. Reszta tylko skinęła głowami i wszyscy pokierowaliśmy się na dół.
***
-Ty chyba żartujesz!-powiedziałam wytrzeszczając oczy.
-Melanie naprawdę mu tak powiedziała?!-zapytał Liam, który też był nieźle zdziwiony.
-Najwyraźniej.-odburknęła Andzia. Właśnie przed chwilą opowiedziała nam całą historię, którą wymyśliła Melanie. To jest po prostu chore. Nie wiem jak bardzo ona musi mieć zryty umysł, by móc wymyślić coś tak okropnie podłego. Przecież... Nie no. Po prostu nie.
-No to dojebała.-stwierdził Niall.
-Nie przeklinaj.-mruknęła Ala marszcząc czoło. Wszyscy byliśmy zdziwieni. Może Melanie nie wyglądała na najmilszą osobę we wszechświecie, ale wydaje mi się, że nikt z nas nie spodziewał się, że mogłaby zrobić coś takiego. Szczególnie po tym jak pogodziła się z Angeliką. Myślałam, że to już będzie koniec problemów między Andzią, a Mel, ale jak widać pomyliłam się.
-Tego nie można tak zostawić. Przecież to totalna bzdura!-oburzył się Liam. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak bardzo zdenerwowanego. Właściwie to myślałam, że niemożliwym jest wyprowadzenie go z równowagi. Jak widać jego pokłady cierpliwości się wyczerpały.
-A co my możemy zrobić? Jej opowieść jest dopracowana w każdym szczególe.-stwierdziła brunetka wzdychając głośno.
-Nieprawda.-wtrącił po chwili Harry-Przecież powiedziała, że wasz związek jest jedną wielką ściemą, tak? Niby dlaczego nie mógłby przyznać, że jest w związku z Melanie?
-No właśnie!-powiedział Liam.
-A skąd ja mam wiedzieć? Pewnie coś wymyśliła.-powiedziała Andzia pocierając dłońmi swoje skronie.
-Mam ochotę iść tam do niej i przywalić jej łopatą w łeb. Idzie ktoś ze mną?
-Ja!-wszyscy powiedzieli w tym samym czasie. No prawie wszyscy... Tylko Angelika siedziała cicho.
-To teraz potrzebujemy tylko łopaty.-stwierdziłam.
-Co to by miało za sens?-spytała dziewczyna.
-No... Po prostu by umarła.-odparł Harry wzruszając przy tym ramionami.
-Dzięki za to, że chcecie pomóc, ale wydaje mi się, że po prostu powinniśmy zostawić tę dwójkę w spokoju.-powiedziała Andzia.
-Że co?!-spytałam oburzona.
-No to. W końcu zobaczy jaka ona jest i ją zostawi. Poza tym... Kiedyś musi wrócić mu pamięć, tak?-spytała z nadzieją.
-Oczywiście, że tak. Jestem tego stuprocentowo pewny. Ale mimo wszystko uważam, że nie powinniśmy tego tak zostawiać.-Liam ponownie zabrał głos.
-A ja uważam, że właśnie powinniśmy, a mało tego... Właśnie tak zrobimy. Zrozumiano?-zapytała Angelika mierząc nas surowym spojrzeniem, a my po prostu pokiwaliśmy głowami...
Kiedy skończysz bloga ? :D
OdpowiedzUsuńNiedługo dojdzie do końca.
Usuń